Transfery czeskich i słowackich zawodników do Polski to nic nowego. Jednak przejście byłego zawodnika Pribramu jest na swój sposób wyjątkowe. Obrońca, który zdobył dwa dublety z rzędu i był znaczącym piłkarzem Trenczyna, zdecydował się na przejście do Chojniczanki Chojnice. Z takim dorobkiem Peter Klescik z powodzeniem znalazłby klub w Fortuna 1. Lidze, a kto wie, czy nie nawet w ekstraklasie.
Peter Klescik rozegrał dla Trenczyna 313 meczów, był również kapitanem zespołu. Jednak w ostatnich sezonach klub nie spisywał się na miarę oczekiwań. Dopiero 11. miejsce w 2019 roku (wygrany baraż o utrzymanie z FK Poprad 6:2). W słowackim zespole musiało dojść do nowego otwarcia. Klescik został w Trenczynie, ale tylko do stycznia 2020 roku. Wtedy zdecydował się na transfer do czeskiego Pribramu.
Jak się okazuje, nowy obrońca Chojniczanki Chojnice nie jest w Polsce anonimowy. Klescik jeszcze podczas gry w Trenczynie rywalizował z Legią Warszawa o awans do Ligi Mistrzów w 2016 roku. Wtedy legioniści pokonali ekipę ze Słowacji 1:0. Dwa lata później ten sam zespół zmierzył się z Górnikiem Zabrze. Wtedy nasi południowi sąsiedzi wygrali w dwumeczu 5:2, jednak Peter nie pojawił się nawet na ławce rezerwowych. Słowakom do upragnionej Ligi Europy zabrakło niewiele, w fazie play-off przegrali z Larnaką 1:4. Mimo to nazwisko 32-letniego obrońcy kojarzy się z największymi sukcesami Trenczyna.
Nieudana przygoda w Czechach
Nieco wcześniej pisaliśmy, że w ostatnich sezonach dwukrotny mistrz Słowacji nie prezentował się na miarę oczekiwań. Dlatego dokonano gruntownej przebudowy i postawiono na młodszych zawodników. Peter Klescik został nowym zawodnikiem Pribramu, ale zdążył rozegrać tylko sześć meczów. Jednak czeski zespół borykał się ze swoimi problemami. Drużyna zajęła ostatnie miejsce w lidze i musiała zaciekle walczyć o utrzymanie. Z pomocą przyszła pandemia, ponieważ w trakcie rywalizacji w strefie spadkowej zdecydowano się na przedwczesne zakończenie rozgrywek.
W obecnie trwającym sezonie wcale nie było lepiej. Pribram nadal jest czerwoną latarnią ligi, a Klescik nie stał się z miejsca podstawowym zawodnikiem. Ma za sobą siedem ligowych występów i starcie w Pucharze Czech. Słowacki obrońca od połowy grudnia nie pojawiał się na boisku. Najpierw został zakażony koronawirusem, a później doznał kontuzji. Po rocznym pobycie w Czechach Peter rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron.
Dlaczego padło na Chojniczankę?
Sam Pribram w oficjalnym oświadczeniu napisał, że Klescik wraca na Słowację w celu znalezienia nowego pracodawcy, ale nie udało się. Dość nieoczekiwanie pojawiła się oferta z Chojniczanki. O słuszności zakontraktowania Słowaka wypowiadał się dyrektor sportowy Dawid Frąckowiak dla klubowych mediów.
– O potrzebie wzmocnienia rywalizacji na pozycji środkowego obrońcy wiedzieliśmy już po rundzie jesiennej. Jednak pewne okoliczności spowodowały, że nie doszło wówczas do pozyskania zawodnika na tę pozycję. Ostatecznie uznaliśmy z trenerem, że w kontekście naszych wiosennych planów zawodnik, który będzie wzmocnieniem, jest nam bardzo potrzebny. Wśród polskich zawodników nie było już nikogo, kto spełniłby nasze oczekiwania, dlatego zdecydowaliśmy się na kierunek zagraniczny. Peter jest doświadczonym graczem o wysokim jak na drugą ligę potencjale, dlatego wiążemy z nim spore nadzieję i liczymy, że nam bardzo pomoże w walce o awans do pierwszej ligi.










