Trener Realu Betis nie ukrywał niezadowolenia po porażce w meczu z Osasuną. Hiszpan stwierdził, że to jego drużyna zasłużyła na wysoką wygraną.

Sewilski Betis po świetnym starcie sezonu i krótkim liderowaniu tabeli zalicza spektakularny spadek w klasyfikacji. Obecnie zajmuje miejsce siedemnaste i tylko punkt dzieli go od strefy spadkowej. Posada Pepe Mela wisi na włosku, w Hiszpanii od jakiegoś czasu trwa zabawa w wytypowanie następcy pochodzącego z Madrytu szkoleniowca. Najwyżej stoją podobno akcje Michela. Mimo niepewnej sytuacji trener Betisu stara się w miarę normalnie funkcjonować, próbując pokazać, że kryzysu nie ma.
– Już tydzień temu było okropnie [Betis przegrał z Realem Sociedad po golu w ostatniej minucie spotkania z połowy boiska – dop. red.], a teraz znów musieliśmy to przeżyć. Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, nie pytajcie mnie o to – stwierdził Mel. – To było spotkanie, w którym powinniśmy zwyciężyć 5:2, a przegraliśmy 1:2. Będąc trenerem Betisu, nie można się poddawać. Pokazaliśmy, że gramy dobry futbol, że mamy bardzo jasno zdefiniowany styl. Nie chcę używać wielkich słów, ale mam wrażenie, że jesteśmy blisko powrotu do walki.











