Pedro Porro, czyli nieoczywistych powołań Luisa Enrique ciąg dalszy


„Lucho” na marcowe zgrupowanie powołał aż czterech debiutantów, w tym Pedro Porro – zawodnika Sportingu Lizbona

24 marca 2021 Pedro Porro, czyli nieoczywistych powołań Luisa Enrique ciąg dalszy
football24.news

Czy 21-latek ma szansę zadebiutować w kadrze „La Furia Roja”? Przed Hiszpanami stosunkowo łatwe mecze (Grecja, Gruzja, Kosowo) więc nadarza się idealna okazja do sprawdzenia niektórych graczy. A Pedro Porro z pewnością jest zawodnikiem, któremu należy przyjrzeć się bliżej, bo w tym sezonie jest jedną z gwiazd ligi portugalskiej. Po słabszym sezonie w Realu Valladolid (zaledwie 13 meczów w sezonie 2019/2020) wypożyczenie do Sportingu okazało się idealnie trafionym ruchem. „Lwy” pewnie zmierzają po pierwsze od 19 lat mistrzostwo, a Porro jest niezastąpionym elementem w układance trenera Rúbena Amorima.


Udostępnij na Udostępnij na

Słowo „niezastąpiony” jest w pełni uzasadnione, ponieważ Hiszpan opuścił w tym sezonie zaledwie jeden mecz ligowy z powodu kontuzji, resztę spotkań rozpoczynając w wyjściowym składzie. Właściwie od początku sezonu był jednym z najjaśniejszych punktów świetnie spisującego się Sportingu. Swoją postawą przykuł uwagę selekcjonera reprezentacji Hiszpanii Luisa Enrique, który zdecydował się wysłać mu debiutanckie powołanie do seniorskiej kadry „La Furia Roja”.

Słaby poprzedni sezon

Po znakomitym sezonie 2018/2019 w Gironie, zwieńczonym transferem do Manchesteru City, wielu spodziewało się natychmiastowej eksplozji talentu Porro. Nie mając szans na grę u Pepa Guardioli, już po czterech dniach od podpisania kontraktu został oddany na wypożyczenie do Realu Valladolid, w którym z miejsca miał stać się kluczową postacią. Jednak pobyt na Estadio José Zorilla okazał się sporym rozczarowaniem. O ile jeszcze na początku sezonu rozpoczynał mecze w wyjściowym składzie (kolejki 2.-5.), o tyle na późniejszym etapie rozgrywek w pierwszej jedenastce znalazł się zaledwie trzy razy! Dodatkowo pod koniec sezonu przytrafiła się kontuzja mięśnia czworogłowego, która wykluczyła Porro z dziewięciu ostatnich spotkań ligowych i w efekcie Hiszpan mógł spisać sezon 2019/2020 na straty.

To był bardzo zły rok i nie mogłem go powtórzyć. Myślę, że trochę się przepracowywałem. Dokonałem jednak samokrytyki, skupiłem się na tym, co zrobiłem źle. Wyciągnąłem wnioski i skoncentrowałem się na najbliższym celu. Mój agent powiedział mi o zainteresowaniu Sportingu i od razu spodobał mi się ten projekt. Pod względem taktycznym bardzo przypominał Gironę, więc nawet nie zastanawiałem się dwa razy – mówił Porro podczas rozmowy z gazetą „As”.

Mało ekscytujący transfer?

Transfer Porro nie odbił się szerokim echem wśród kibiców Sportingu. Nic dziwnego, „Lwy” dokonały w letnim okienku ciekawszych, z punktu widzenia sportowego, transferów. Na José Alvalade przyszli tacy zawodnicy, jak: Zouhair Feddal z Betisu, Joao Mario z Interu Mediolan czy wyróżniające się postaci Ligi NOS: Pedro Gonçalves i Nuno Santos. Właściwie to o transferze Hiszpana było głośno, jednak nie z powodu prezentowanego przez niego poziomu sportowego. Na oficjalną prezentację w Sportingu Porro przyszedł… w szortach. – Przyszedłem prosto z plaży i nie miałem innego ubrania. Będę to kiedyś opowiadał jako anegdotę. Jeśli Sporting wykupi mnie na stałe, stanę się bardziej elegancki – żartował Porro w wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika.

Jakość od początku

Hiszpan szybko stał się podstawowym zawodnikiem w drużynie prowadzonej przez Rúbena Amorima. 36-latek dostrzegł potencjał Porro i zaczął wystawiać na pozycji wahadłowego w formacji z trzema środkowymi obrońcami. To ustawienie doskonale uwypukliło atuty ofensywne byłego gracza Valladolid. Konkrety ofensywne zaprezentował już w 6. kolejce, strzelając bramkę w wygranym 4:0 meczu ligowym z Tondelą. A potem wcale nie było gorzej. Nie dość, że został wybrany na obrońcę miesiąca, to jeszcze dokonał tej sztuki aż trzy razy z rzędu (listopad, grudzień, styczeń). 

Pod koniec stycznia przyszedł moment chwały zarówno dla Porro, jak i całego klubu. Sporting wygrał bowiem Puchar Ligi, pokonując najpierw Porto w półfinale, a następnie Bragę w meczu finałowym. Spotkanie skończyło się wynikiem 1:0, a decydującą bramkę dla „Lwów” strzelił nie kto inny jak Porro. Mimo zdobycia tego pucharu już w sezonach 2017/2018 i 2018/2019 tytuł zdobyty w tym sezonie musiał smakować wyjątkowo. Dlaczego? Puchar Ligi był ukoronowaniem znakomitych wyników Sportingu, który do tamtego czasu uzbierał w lidze 11 wygranych i trzy remisy, co dawało mu prowadzenie w tabeli. Co ciekawe, Hiszpan stał się dopiero drugim obrońcą w historii Sportingu, który swoją bramką zapewnił trofeum klubowi z José Alvalade.

To, że Porro potrafi strzelać gole, już wiecie. Ale z pewnością zaskoczeniem będzie to, jak potrafi uderzyć Hiszpan. Jego bramka z Boavistą została wybrana na bramkę miesiąca w lidze portugalskiej.

Wymarzone Euro coraz bliżej

Czy Pedro Porro ma szansę reprezentować mistrzów Europy z 2012 roku na tegorocznym czempionacie? Pewniakiem na prawej stronie „La Furia Roja” wydaje się obecnie kontuzjowany Dani Carvajal. Intrygujące może być jednak to, że zawodnik Sportingu jest jedynym nominalnym prawym obrońcą powołanym przez Luisa Enrique. Próżno szukać na liście Jesusa Navasa, wcześniej regularnie grającego w kadrze, czy Lucasa Vazqueza, wystawianego ostatnio na prawej obronie. Czy to oznacza pewny plac dla Porro w meczach eliminacyjnych? Niekoniecznie.

„Lucho” może przejść na grę trójką obrońców, a na wahadle w swoim klubie grywał już m.in. Marcos Llorente z Atletico. Jednak lista powołanych mówi nam, że zawodnik Sportingu nie będzie odgrywał w reprezentacji wyłącznie roli statysty. Z pewnością ma szansę stać się beneficjentem przeglądu wojsk Luisa Enrique – oprócz Porro na liście powołanych znalazło się miejsce dla trzech innych debiutantów: Roberta Sancheza, Bryana Gila i Pedriego.

Pedro Porro zostanie na Alvalade?

Jaka przyszłość klubowa czeka 21-letniego Hiszpana? On sam na razie ucieka od mocnych deklaracji. – Na razie nie patrzę w przyszłość, koncentruję się na następnym meczu. Nie lubię myśleć o przyszłości, bo jeśli coś pójdzie nie tak, źle się z tym czuję – podkreśla Pedro Porro. Manchester City pozostaje jednak w stałym kontakcie z piłkarzem i monitoruje jego postępy w Sportingu: – Tak, jest osoba, która opiekuje się wypożyczonymi zawodnikami. Dzwonią, żeby dowiedzieć się, jak się czuję. Zwracają na mnie uwagę, lubię to, bo widzę, że mam ich wsparcie – puentuje Hiszpan w rozmowie z „Asem”. Niewykluczona jest jednak hitowa transakcja z udziałem 21-latka już tego lata. Manchester City poważnie rozważa zakup lewego obrońcy Sportingu Nuno Mendesa i Porro, jako zawodnik City wypożyczony do Sportingu, może zostać włączony w transakcję mogącą wynosić nawet 60 milionów funtów.

***

Do największego sukcesu w karierze Pedro Porro – mistrzostwa Portugalii – pozostało już tylko kilka kroków. „Lwy” zdają się mieć bezpieczną przewagę nad grupą pościgową (10 pkt nad Porto, 13 nad Benficą i 14 nad Bragą), jednak ostatnie spotkania mogą wzbudzać pewien niepokój. Wprawdzie drużyna Rúbena Amorima nie przestaje wygrywać, jednak styl pozostawia wiele do życzenia, a Sporting często sprawia wrażenie drużyny, której chodzi o zwycięstwo jak najmniejszym nakładem sił. Hiszpan cały czas jest jednak kluczową postacią w zespole i z pewnością zostanie okrzyknięty jednym z głównych architektów ewentualnego tytułu mistrzowskiego. Czy spuentuje najlepszy sezon w karierze udziałem w Euro 2020? Coraz więcej na to wskazuje.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze