Nieco ponad cztery i pół roku Nigel Pearson zasiadał za sterami Leicesteru City, zespołu, którego barwy reprezentuje Marcin Wasilewski. Wieść o zdymisjonowaniu angielskiego szkoleniowca i dawnego piłkarza m.in. Middlesbrough była ogromnym zaskoczeniem dla piłkarzy oraz kibiców „The Foxes”, ale niektórzy przewidywali ów scenariusz po tym, jak syn trenera, James, wraz z dwoma innymi młodzieżowcami „Biało-niebieskich” stał się bohaterem głośnego skandalu.
51-letni były już opiekun jedynego z trzech zeszłorocznych beniaminków Premier League, cieszącego się pod koniec maja z zachowania ekstraklasowego bytu także na przyszły sezon, najprawdopodobniej został zwolniony przez swoich pryncypałów (choć nikt do tej pory głośno o tym nie powiedział) za, delikatnie mówiąc, niestosowne zachowanie swojej latorośli, mającej skłonność do korzystania z usług prostytutek z Dalekiego Wschodu. Pearson junior, Tom Hooper oraz Adam Smith kilka tygodni temu postanowili zabawić się z panią lekkich obyczajów legitymującą się tajlandzkim paszportem, a żeby było jeszcze bardziej pikantnie – na pamiątkę nagrać ich miłosne uniesienia. Problem jednak w tym, że takie filmy bardzo często (amerykańskie celebrytki Paris Hilton i Kim Kardashian mogłyby o tym powiedzieć znacznie więcej) lubią ni stąd ni, zowąd pojawić się później w internecie.
Pechowe łowy młodych „Lisów”
Nie inaczej było w przypadku naszych trzech młodych „Lisów”, lecz cała sprawa być może rozeszłaby się po kościach, gdyby nie fakt, że w trakcie kręcenia filmu młodzi panowie wydają z siebie nie tylko miłosne westchnienia, lecz głoszą też rasistowskie hasła. Towarzyszącej im prostytutce James wytyka… charakterystyczne, skośne oczy, co bardzo nie spodobało się angielskiemu społeczeństwu, a zwłaszcza właścicielowi Leicesteru City, miliarderowi, pochodzącemu nomen omen z Tajlandii. Pan Vichai Srivaddhanaprabha był ponoć wielce oburzony zachowaniem potomka coacha swego klubu (trudno mu się zresztą dziwić), co stało się głównym – lub przynajmniej jednym z głównych – powodem zwolnienia trójki wielbicieli płatnej miłości, a przede wszystkim ojca jednego z pechowców i trenera 14. drużyny minionego sezonu Premiership, Nigela Pearsona.
Pewna część sympatyków teamu, którego barwy od września 2013 r. reprezentuje 60-krotny reprezentant Polski, Marcin Wasilewski, sugeruje, że seksskandal z udziałem młodych graczy Leicesteru mógł być tylko jedną z kilku przyczyn odsunięcia od zespołu N.P. Wynik, jaki osiągnął jego team na mecie sezonu 2014/2015, był co najmniej dobry, tym bardziej że pozostałe dwa beniaminki – Burnley i Queens Park Rangers – nie sprostały wysokim wymaganiom jednej z najlepszych lig piłkarskich w Europie. Zwycięzca Championship sprzed roku, zajmując 14. lokatę w końcowej tabeli, za swoimi plecami pozostawił nie tylko wspomniane wyżej dwa zespoły, ale też cztery inne, bardziej obyte w Premier League: Newcastle United, AFC Sunderland, Aston Villę oraz Hull City. Krótko mówiąc, wynik drużyny Pearsona mógł budzić podziw, gdyż osiągnięto go bez pomocy wielkich gwiazd, lecz za sprawą zadowalającej postawy kilku weteranów („Wasyl”, Cambiasso, Morgan) i utalentowanej młodzieży, którą reprezentowali m.in. Liam Moore, a także Matty James.











