Ligowe rozgrywki w Hiszpanii wkraczają w decydującą fazę. Na żadnym z dziesięciu stadionów emocji zabraknąć nie powinno, chociaż najciekawiej zapowiada się spotkanie w Walencji.
Sobota
godz. 20:00
Getafe CF – FC Barcelona
Nie od dziś wiadomo, że włodarze Getafe darzą sympatią Real Madryt. Szczególnie jest to widoczne przed meczami z największym rywalem „Królewskich” FC Barceloną. Nie inaczej było również w tym tygodniu, kiedy to prezes klubu z południowych przedmieść Madrytu zapowiedział, że jego piłkarze zrobią wszystko by pokonać „Dumę Katalonii”. Dzięki temu poprawiają nie tylko swoją, ale również sytuację „Los Blancos” w ligowej tabeli. W pierwszym meczu pomiędzy obiema drużynami na Camp Nou padł remis 1:1. Na przynajmniej powtórkę spora część mieszkańców stolicy Hiszpanii bardzo liczy.
Malaga CF – Real Mallorca
Getafe liczy na zdobycie trzech punktów w meczu z Barcą (fot. mediotiempo.com)
Zwycięstwo przed tygodniem z Villarreal spowodowało, że Malaga wciąż liczy się walce o czwartą lokatę na koniec sezonu. Rewelacyjny beniaminek, ma już za sobą trzy kolejne spotkania z rywalami ze ścisłej czołówki – obok wspomnianej na wstępie „Żółtej Łodzi Podwodnej”, także Barceloną i Realem. W sobotę na La Rosaleda przyjedzie przechodząca renesans formy Mallorca. Jeszcze pięć kolejek temu zespół z Balearów był w strefie spadkowej. Po 30. serii jest już na 12. pozycji. Wszystko wskazuje więc na to, że w Maladze kibice będą świadkami wyrównanego widowiska.
Athletic Bilbao – Deportivo La Coruna
W Bilbao dojdzie do spotkania drużyn mających na tym etapie rozgrywek zupełnie inne priorytety. Miejscowy Athletic wciąż nie jest pewny utrzymania, natomiast Deportivo nadal ma szansę na grę w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Niestety forma sobotnich rywali nie jest w ostatnim czasie najlepsza. Klub z Baskonii w przeciągu pięciu spotkań zdobył tylko trzy punkty, natomiast piłkarze z A Corunii doznali porażek w 29. i 30. kolejce.
Atletico Madryt – Numancia CF
Zachowanie posady przez obecnego szkoleniowca Atletico Abela Resino zależy od tego, czy zespół zajmie na koniec sezonu czwartą pozycję. W tej chwili „Rojiblancos” okupują miejsce szóste, tracąc do tego wymaganego przez działaczy klubu trzy punkty. Dystans do zespołu Valencii mogą zmniejszyć już w trakcie najbliższej kolejki. Tym bardziej, że do Madrytu zawita przedostatnia w generalnej klasyfikacji Numancia. Oba zespoły na Vicente Calderon będą rywalizowały ze sobą dopiero po raz trzeci.
Opiekun Recreativo, Lucas Alcaraz, zapowiedział przed sobotnim spotkaniem z Realem, że jego zespół musi zdobyć komplet punktów, ze względu na dopiero 18. pozycję w tabeli. Zadanie to szalenie trudne, bo przecież dla „Królewskich”, starających się dogonić liderującą Barcelonę, komplet punktów jest rzeczą równie ważną. Klub z Andaluzji przegrał trzy ostatnie ligowe pojedynki, co przed konfrontacją z aktualnym jeszcze mistrzem kraju nie wróży najlepiej. Do tej pory Real rozegrał w Huelvie cztery spotkania, wygrywając trzy i notując jeden remis. Jeśli zwycięży po raz kolejny będzie to jego 16. mecz z kolei bez porażki w tym sezonie.
Niedziela
17:00
Real Valladolid – Villarreal
Villarreal to w minionych tygodniach prawdopodobnie najbardziej pechowa ekipa w Hiszpanii. W przeciągu 10 dni z jej składu wypadły dwa bardzo ważne ogniwa – Santi Cazorla oraz Marcos Senna. W dodatku klub spadł z czwartego na piąte miejsca w tabeli, a w środę odpadł z rozgrywek Ligi Mistrzów. W niedzielę podopieczni Manuela Pellegriniego spotkają się w Valladolid z tamtejszym Realem. Co ciekawe, Villarreal na stadionie Nuevo Jose Zorilla, z sześciu rozegranych spotkań, nie tylko żadnego nie wygrał, ale nie strzelił choćby jednej bramki. Jeśli statystyka ta nie ulegnie poprawie, to „Żółta Łódź Podwodna” oddali się od gry w Champions League w przyszłym sezonie.
UD Almeria – Osasuna Pampeluna
Piłkarze z Bilbao wciąż muszą walczyć o utrzymanie (fot. www.marca.com)
W tabeli zajmująca 11. pozycję Osasuna wyprzedza sklasyfikowaną na 13. miejscu Almerię o zaledwie jedno „oczko”. W niedzielę dojdzie do bezpośredniego spotkania pomiędzy tymi ekipami. W lepszych nastrojach do gry będą przystępowali goście z Pampeluny, którzy mogą się poszczycić trzema zwycięstwami z rzędu. Natomiast podopieczni Hugo Sancheza przegrali aż cztery z pięciu minionych pojedynków. Trzeba jednak pamiętać, że na własnym boisku Almeria radzi sobie znacznie okazalej niż na wyjazdach. Podobnie sytuacja ma się z Osasuną, dlatego na stadionie De los Juegos każde rozstrzygnięcie jest możliwe.
Espanyol Barcelona – Racing Santander
Mijają kolejne kolejki, a ze strefy spadkowej wciąż nie może wydostać się Espanyol, który na dzień dzisiejszy jest największym rozczarowaniem La Liga. Już do samego końca, każdy mecz będzie dla podopiecznych Mauricio Pochettino potyczką o niebagatelnym znaczeniu. W 31. serii do Katalonii zawita zespół Racingu Santander. Drużyna będąca rewelacją sezonu 2007/2008 w tym nie radzi sobie już tak dobrze, ponieważ znajduje się idealnie w środku tabeli. Dla piłkarzy z Barcelony trudno obecnie o lepszego rywala do pokonania, niż takiego, któremu zarówno spadek, jaki i gra w rozgrywkach europejskich już nie grozi.
godz. 19:00
Valencia CF – FC Sevilla
Po raz 63. na Estadio Mestalla dojdzie do spotkania Valencii z Sevillą. Tak duża ilość gier świadczy o renomie obu klubów w hiszpańskim futbolu. Niedzielny mecz w stolicy Lewantu jest z gatunku tych bardzo istotnych. Gospodarze, plasujący się na czwartym miejscu, mogą nie tylko ugruntować swoją obecną pozycję, ale także zmniejszyć dystans ośmiu „oczek” do ekipy z trzeciej lokaty, czyli właśnie Sevilli. Piłkarze z Andaluzji po porażce przed tygodniem z Getafe nie mają już szans na dogonienie wicelidera z Madrytu i muszą skupić się wyłącznie na zachowaniu miejsca na najniższym, ligowym stopniu podium.
godz. 21:00
Betis Sevilla – Sporting Gijon
Pojedynkiem podsumowującym 31. kolejkę La Liga będzie starcie Betisu ze Sportingiem. W tabeli piłkarzy z Sevilli i Gijonu dzielą cztery miejsca – odpowiednio 13. i 17., ale wynika to z różnicy zaledwie jednego punktu. Atut własnego boiska oraz słaba forma beniaminka, który przegrał trzy ostatnie mecze, w roli faworyta stawia podopiecznych Paco Chaparro. Przeciwko Sportingowi przemawiają także statystyki. Z 20 spotkań rozegranych na stadionie Manuel Ruiz de Lopera wygrał tylko cztery.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Ligowe rozgrywki w Hiszpanii wkraczają w decydującą fazę. Na żadnym z dziesięciu stadionów emocji zabraknąć nie powinno, chociaż najciekawiej zapowiada się spotkanie w Walencji.
Sobota
godz. 20:00
Getafe CF – FC Barcelona
Nie od dziś wiadomo, że włodarze Getafe darzą sympatią Real Madryt. Szczególnie jest to widoczne przed meczami z największym rywalem „Królewskich” FC Barceloną. Nie inaczej było również w tym tygodniu, kiedy to prezes klubu z południowych przedmieść Madrytu zapowiedział, że jego piłkarze zrobią wszystko by pokonać „Dumę Katalonii”. Dzięki temu poprawiają nie tylko swoją, ale również sytuację „Los Blancos” w ligowej tabeli. W pierwszym meczu pomiędzy obiema drużynami na Camp Nou padł remis 1:1. Na przynajmniej powtórkę spora część mieszkańców stolicy Hiszpanii bardzo liczy.
Malaga CF – Real Mallorca
Getafe liczy na zdobycie trzech punktów w meczu z Barcą (fot. mediotiempo.com)
Zwycięstwo przed tygodniem z Villarreal spowodowało, że Malaga wciąż liczy się walce o czwartą lokatę na koniec sezonu. Rewelacyjny beniaminek, ma już za sobą trzy kolejne spotkania z rywalami ze ścisłej czołówki – obok wspomnianej na wstępie „Żółtej Łodzi Podwodnej”, także Barceloną i Realem. W sobotę na La Rosaleda przyjedzie przechodząca renesans formy Mallorca. Jeszcze pięć kolejek temu zespół z Balearów był w strefie spadkowej. Po 30. serii jest już na 12. pozycji. Wszystko wskazuje więc na to, że w Maladze kibice będą świadkami wyrównanego widowiska.
Athletic Bilbao – Deportivo La Coruna
W Bilbao dojdzie do spotkania drużyn mających na tym etapie rozgrywek zupełnie inne priorytety. Miejscowy Athletic wciąż nie jest pewny utrzymania, natomiast Deportivo nadal ma szansę na grę w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Niestety forma sobotnich rywali nie jest w ostatnim czasie najlepsza. Klub z Baskonii w przeciągu pięciu spotkań zdobył tylko trzy punkty, natomiast piłkarze z A Corunii doznali porażek w 29. i 30. kolejce.
Atletico Madryt – Numancia CF
Zachowanie posady przez obecnego szkoleniowca Atletico Abela Resino zależy od tego, czy zespół zajmie na koniec sezonu czwartą pozycję. W tej chwili „Rojiblancos” okupują miejsce szóste, tracąc do tego wymaganego przez działaczy klubu trzy punkty. Dystans do zespołu Valencii mogą zmniejszyć już w trakcie najbliższej kolejki. Tym bardziej, że do Madrytu zawita przedostatnia w generalnej klasyfikacji Numancia. Oba zespoły na Vicente Calderon będą rywalizowały ze sobą dopiero po raz trzeci.
22:00
Recreativo Huelva – Real Madryt
Opiekun Recreativo, Lucas Alcaraz, zapowiedział przed sobotnim spotkaniem z Realem, że jego zespół musi zdobyć komplet punktów, ze względu na dopiero 18. pozycję w tabeli. Zadanie to szalenie trudne, bo przecież dla „Królewskich”, starających się dogonić liderującą Barcelonę, komplet punktów jest rzeczą równie ważną. Klub z Andaluzji przegrał trzy ostatnie ligowe pojedynki, co przed konfrontacją z aktualnym jeszcze mistrzem kraju nie wróży najlepiej. Do tej pory Real rozegrał w Huelvie cztery spotkania, wygrywając trzy i notując jeden remis. Jeśli zwycięży po raz kolejny będzie to jego 16. mecz z kolei bez porażki w tym sezonie.
Niedziela
17:00
Real Valladolid – Villarreal
Villarreal to w minionych tygodniach prawdopodobnie najbardziej pechowa ekipa w Hiszpanii. W przeciągu 10 dni z jej składu wypadły dwa bardzo ważne ogniwa – Santi Cazorla oraz Marcos Senna. W dodatku klub spadł z czwartego na piąte miejsca w tabeli, a w środę odpadł z rozgrywek Ligi Mistrzów. W niedzielę podopieczni Manuela Pellegriniego spotkają się w Valladolid z tamtejszym Realem. Co ciekawe, Villarreal na stadionie Nuevo Jose Zorilla, z sześciu rozegranych spotkań, nie tylko żadnego nie wygrał, ale nie strzelił choćby jednej bramki. Jeśli statystyka ta nie ulegnie poprawie, to „Żółta Łódź Podwodna” oddali się od gry w Champions League w przyszłym sezonie.
UD Almeria – Osasuna Pampeluna
Piłkarze z Bilbao wciąż muszą walczyć o utrzymanie (fot. www.marca.com)
W tabeli zajmująca 11. pozycję Osasuna wyprzedza sklasyfikowaną na 13. miejscu Almerię o zaledwie jedno „oczko”. W niedzielę dojdzie do bezpośredniego spotkania pomiędzy tymi ekipami. W lepszych nastrojach do gry będą przystępowali goście z Pampeluny, którzy mogą się poszczycić trzema zwycięstwami z rzędu. Natomiast podopieczni Hugo Sancheza przegrali aż cztery z pięciu minionych pojedynków. Trzeba jednak pamiętać, że na własnym boisku Almeria radzi sobie znacznie okazalej niż na wyjazdach. Podobnie sytuacja ma się z Osasuną, dlatego na stadionie De los Juegos każde rozstrzygnięcie jest możliwe.
Espanyol Barcelona – Racing Santander
Mijają kolejne kolejki, a ze strefy spadkowej wciąż nie może wydostać się Espanyol, który na dzień dzisiejszy jest największym rozczarowaniem La Liga. Już do samego końca, każdy mecz będzie dla podopiecznych Mauricio Pochettino potyczką o niebagatelnym znaczeniu. W 31. serii do Katalonii zawita zespół Racingu Santander. Drużyna będąca rewelacją sezonu 2007/2008 w tym nie radzi sobie już tak dobrze, ponieważ znajduje się idealnie w środku tabeli. Dla piłkarzy z Barcelony trudno obecnie o lepszego rywala do pokonania, niż takiego, któremu zarówno spadek, jaki i gra w rozgrywkach europejskich już nie grozi.
godz. 19:00
Valencia CF – FC Sevilla
Po raz 63. na Estadio Mestalla dojdzie do spotkania Valencii z Sevillą. Tak duża ilość gier świadczy o renomie obu klubów w hiszpańskim futbolu. Niedzielny mecz w stolicy Lewantu jest z gatunku tych bardzo istotnych. Gospodarze, plasujący się na czwartym miejscu, mogą nie tylko ugruntować swoją obecną pozycję, ale także zmniejszyć dystans ośmiu „oczek” do ekipy z trzeciej lokaty, czyli właśnie Sevilli. Piłkarze z Andaluzji po porażce przed tygodniem z Getafe nie mają już szans na dogonienie wicelidera z Madrytu i muszą skupić się wyłącznie na zachowaniu miejsca na najniższym, ligowym stopniu podium.
godz. 21:00
Betis Sevilla – Sporting Gijon
Pojedynkiem podsumowującym 31. kolejkę La Liga będzie starcie Betisu ze Sportingiem. W tabeli piłkarzy z Sevilli i Gijonu dzielą cztery miejsca – odpowiednio 13. i 17., ale wynika to z różnicy zaledwie jednego punktu. Atut własnego boiska oraz słaba forma beniaminka, który przegrał trzy ostatnie mecze, w roli faworyta stawia podopiecznych Paco Chaparro. Przeciwko Sportingowi przemawiają także statystyki. Z 20 spotkań rozegranych na stadionie Manuel Ruiz de Lopera wygrał tylko cztery.