Cztery czwartkowe spotkania podsumowały 32. kolejkę Liga BBVA. Na uwagę zasługuje bardzo dobra postawa Espanyolu Barcelona oraz Racingu Santander.
godz. 20:00
Recreativo bliżej degradacji
Forma Villarreal od początku kwietniu była daleka od przyzwoitej – zaledwie punkt w przeciągu trzech spotkań. Jednak dzisiejszy przeciwnik wciąż aktualnego wicemistrza Hiszpanii, Recreativo, słabą dyspozycję prezentuje już od początku sezonu, stąd dopiero 18. pozycja w tabeli.

Pierwszego gola kibice zgromadzeni na El Madrigal zobaczyli już po upływie 60 sekund od rozpoczęcia gry. Niespodziewanie, na prowadzenie wyszli goście, a bramkę zdobył Camunas, który wykorzystał nieporadność obrońców rywala. Dzięki takiemu obrotowi sytuacji „Recre” mogło nastawić się już wyłącznie na uważną grę w destrukcji i sporadyczne kontry. Z tego zadania bardzo dobrze wywiązywało się do 40. minuty, kiedy to do remisu doprowadził Llorente. Napastnik miejscowych precyzyjnie przelobował golkipera z Huelvy. Do końca pierwszej połowy wyraźną przewagę zyskali miejscowi, ale wynik nie uległ zmianie – 1:1.
W 70. minucie Cani ograł w polu karnym gości jednego z obrońców, a następnie posłał piłkę nad bramkarzem, którą w ostatniej chwili wybił Barbero. Tyle tylko, że według sędziego, uczynił to już po tym, jak futbolówka przekroczyła linię bramkową i uznał gola dla Villarreal. Powtórki jednoznacznie sytuacji nie wyjaśniły. Pomimo usilnych starań obu stron dążących do uzyskania gola mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla „Żółtej Łodzi”.
Espanyol bliski utrzymania
W drugim pojedynku rozegranym o godzinie 20. Sporting podejmował Espanyol. Beniaminek w czterech ostatnich spotkaniach nie zdobył ani jednego punktu, co sprawiło, że przed czwartkowym starciem z „Papużkami” zajmował 17. lokatę. Klub z Barcelony, mimo że przedostatni w ogólnej klasyfikacji, zaprezentował się w minionych trzech kolejkach z dobrej strony – uzyskał sześć oczek.
Przebieg pierwszych trzech kwadransów potwierdził kryzys formy zespołu z Gijonu. W 25. minucie bramka Nene dała Espanyolowi prowadzenie, co idealnie odzwierciedliło przewagę przyjezdnych. Był to jedyny gol, jaki kibice zgromadzeni na El Molinon ujrzeli w trakcie premierowych 45 minut.
Druga połowa to jeszcze większe powody do smutku dla fanów Sportingu. W 73. minucie na 2:0 podwyższył wprowadzony po przerwie Roman, a zaledwie 120 sekund później losy spotkania rozstrzygnął celnym uderzeniem Jose Callejon. Zwycięstwo 3:0 pozwoliło drużynie prowadzonej przez Mauricio Pochettino przesunąć się w tabeli na 18. miejsce i jednocześnie znacząco zwiększyć swoje szansę na utrzymanie.
22:00










