Niedzielna odsłona 15. kolejki La Liga, mimo że zepchnięta na dalszy plan przez wczorajsze „Gran Derbi”, przyniosła sporo emocji. Nastąpiła zmiana wicelidera, znamy już głównego faworyta do spadku, a w Madrycie rządzi, przynajmniej do następnej kolejki, już inny zespół.
W ośmiu dzisiejszych spotkaniach padło 18 bramek. Szczególnie ważny był dzisiaj atut własnego boiska, ponieważ aż siedmiokrotnie wygrywali gospodarze. Zaledwie dwie drużyny podzieliły się punktami, natomiast siedem drużyn wraca do domu „na tarczy”.
Getafe idzie w górę

W trzech ostatnich spotkaniach Getafe CF zabrało punkty FC Barcelonie, Realowi Madryt i Villarreal. Dzisiaj na ich stadion przyjechała drużyna o znacznie mniejszym potencjale niż wspomniana trójka – Mallorca. Zespół z Balearów z meczu na mecz prezentuję się coraz gorzej i zajmuje dopiero 18. miejsce w ligowej tabeli. Tak więc pierwszy raz od kilku tygodni to zespół z przedmieść Madrytu był faworytem spotkania.
Getafe rozpoczęło z dużym impetem, starając się wykorzystać niedyspozycję przyjezdnych. W 14. min. gospodarze wyszli na prowadzenie po skuteczne wykonanym rzucie karnym przez Cosmina Contrę. Kwadrans później wynik podwyższył Uche. Goście szybko zdołali zdobyć bramkę kontaktową – w 33. minucie sztuki tej dokonał Aritz Aduriz. Taki obrót sprawy gwarantował emocje w drugiej części spotkania. Jednak Mallorki przez ostatnie 45 min. nie było już stać na kolejnego gola. Natomiast gospodarze nie mieli zamiaru poprzestać na skromnym zwycięstwie. W 72. min. podwyższył Manu, a na pięć minut przed końcem wynik na 4:1 ustalił Jaime Gavilan.
Osasuna wciąż na dnie
W Huelvie doszło do spotkania dwóch najniżej sklasyfikowanych zespołów w tabeli – przedostatnie Recreativo spotkało się z zamykającą tabelę Osasuną. Dla obu zespołów mecz na Nuevo Colombino należał do spotkań o popularne 6 punktów, ponieważ właśnie bezpośrednie spotkania pomiędzy największymi kandydatami do spadku są najważniejsze.
Pierwsza połowa spotkania doskonale odzwierciedliła formę obu zespołów. Na boisku wiało nudą, a jedyną wartą odnotowania sytuacją jest… żółta kartka dla zawodnika gości – Jaroslava Plasila. Druga połowa była już nieco ciekawsza i, co najważniejsze, przyniosła rozstrzygnięcie. W 84. min. bramkę dla Recreativo zdobył Adrian Colunga. Dzisiejsza porażka mocno komplikuje sytuację Osasuny, która nadal nie może odbić się od ligowego dna.
Valladolid gromi Depor
W kolejnym niedzielnym spotkaniu do Valladolid przyjechało Deportivo. Oba zespoły mile zaskakują w tej edycji La Liga, ponieważ przed dzisiejszym pojedynkiem gospodarze byli na miejscu 8., natomiast goście z La Coruni o jedną pozycję wyżej. Szczególnie dla tych drugich mecz miał sporą wartość. W przypadku zwycięstwa Depor minęłoby w tabeli Real Madryt. Już w 15. min. gospodarze wyszli na prowadzenie. Dośrodkowanie z lewej strony boiska na bramkę zamienił Jonathan Sesma. Niespełna 10 min. później Valladolid prowadziło już różnicą dwóch bramek. Bramkarz gości wyrzucił piłkę tak nieudolnie, że ta trafiła do ustawionego na 40. metrze przed bramką Pedro Lopeza. Hiszpan zdecydował się na strzał i… przelobował golkipera przyjezdnych. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie. W 55. min. bramkarz Depor znów się „popisał”. Z narożnika pola karnego strzał oddał Pedro Leon, a piłka nabrała tak dziwnej paraboli lotu, że wpadła „za kołnierz” Aranzubii. Goście dążyli od tego momentu do zdobycia choćby honorowej bramki, czego ostatecznie nie udało im się osiągnąć. Gospodarze zasłużenie wygrali 3:0.











