Fani ligi hiszpańskiej mogą zacząć wielkie odliczanie. Już w najbliższy weekend rozpocznie się nowy sezon Primera Division, a wraz z nim olbrzymia dawka emocji. Czy na Półwyspie Iberyjskim znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie zagrozić Realowi Madryt i Barcelonie?
Walka o tytuł
Wszyscy bardzo chcielibyśmy, aby ktoś zdołał się włączyć w rywalizację o tytuł mistrza Hiszpanii w sezonie 2012/2013, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że jest to w zasadzie niemożliwe. W nadchodzącej edycji rozgrywek sytuacja będzie prawdopodobnie identyczna jak w kilku poprzednich. Z każdą następną kolejką dwaj giganci będą stopniowo powiększać przewagę nad resztą stawki i między sobą rozegrają dwa mistrzowskie pojedynki. Ani jedni, ani drudzy nie mają zamiaru szaleć na rynku transferowym. Barcelona sprowadziła jak na razie jedynie Jordiego Albę, który już w sparingach pokazał, że będzie z niego wielka uciecha. Do Madrytu – dziw nad dziwy – nie przyszedł jeszcze nikt. Jedynym wzmocnieniem będzie najprawdopodobniej Luka Modrić. Pokazuje to, że obydwa kluby nie mogą się już bardziej wzmocnić. Jose Mourinho i Tito Vilanova dysponują drużynami kompletnymi, drużynami na lata, w które nie trzeba inwestować. Może robi się to powoli nudne, ale w walce o tytuł liczyć się będą tylko dwie ekipy – czy nam się to podoba, czy nie.
Europejskie puchary

Poprzedni sezon to przede wszystkim rozczarowanie związane z Athletikiem Bilbao. Baskowie grali co prawda w finałach dwóch turniejów, jednak obydwa przegrali, a na dodatek przypłacili to dopiero dziesiątym miejscem w lidze. Gra w finale Pucharu Króla zapewniła im na szczęście występy w Lidze Europy, ale klub z San Mames aspiruje do czegoś więcej. Liga Mistrzów? O ile z zespołu nie odejdzie Fernando Llorente lub inny ważny zawodnik, „Los Leones” mogą powalczyć o miejsce w pierwszej czwórce, ale będzie o to niezwykle trudno. Bardzo ważne mogą się okazać wzmocnienia. Na razie najważniejszym transferem wydaje się sprowadzenie Aritza Aduriza z Valencii. Baskowie negocjują również z Realem Betis w sprawie Benata Etxebarii i to właśnie przybycie 25-latka mogłoby napawać jeszcze większym optymizmem. Jeśli drużyna Marcelo Bielsy dobrze przygotowała się do sezonu i racjonalnie będzie rozkładać siły w trakcie jego trwania, ma szansę powalczyć nawet o miejsce na podium.
Walka o pudło będzie jednak zażarta. Czwarta w minionym sezonie Primera Division Malaga bez wątpienia wypada z gry o najwyższe cele, jednak za jej plecami czyhało i tak groźne Atletico Madryt, które w tym momencie – obok Valencii – jest trzecią siłą w Hiszpanii. To właśnie pomiędzy „Los Ches” a „Los Rojiblancos” powinna się rozegrać batalia o miejsce na podium. Atletico straciło co prawda Diego, ale niewykluczone, że Brazylijczyk jeszcze raz przeniesie się na Vicente Calderon. W tej chwili personalnie lepiej zdaje się wyglądać Valencia. Klub z Estadio Mestalla pozyskał meksykańskiego skrzydłowego Andresa Guardado, który powraca na pierwszoligowe boiska z jeszcze większym zapałem niż za pierwszym razem. Do tego dochodzi Fernando Gago, wykupiony z Realu Madryt. Inny były piłkarz „Królewskich”, Sergio Canales, powoli będzie dochodził do siebie i trener Pellegrino może mieć z niego wiele pożytku. Kantabryjczyk już w końcówce minionego sezonu – po wyleczeniu kontuzji kolana – potrzebował zaledwie kilkudziesięciu minut, aby przekonać wszystkich, że nie zapomniał jeszcze, jak się kopie piłkę. Do tego wszystkiego dochodzi oczywiście najnowszy nabytek „Nietoperzy”, czyli Nelson Valdez. To ten człowiek, wokół którego przez chwilę obracał się cały piłkarski świat. Właśnie on w drugiej kolejce sezonu 2010/2011 uciszył Camp Nou, zdobywając dwie bramki w wygranym 2:0 spotkaniu z Barceloną.










