Kolejny ligowy weekend w Hiszpanii to gwarancja dużej dawki emocji. W 14. kolejce czekają nas dwa bardzo ciekawe spotkania. W sobotę Barcelona podejmie u siebie Valencię, a dzień później Real Madryt spotka się na Santiago Bernabeu z Sevillą FC.
Ilościowy rozkład spotkań, obowiązujący w obecnym sezonie, zostanie zastosowany również w ciągu najbliższych dwóch dni. W sobotę czekają nas trzy mecze, natomiast w niedzielę zostanie rozegranych ich aż siedem.
SOBOTA
Villarreal – Getafe
Na El Madrigal zostanie zainaugurowana 14. seria spotkań. Wicelider tabeli – Villarreal spotka się z Getafe, które plasuje się na miejscu 12. Idąc tropem zajmowanych przez obie ekipy pozycji łatwo wskazać faworyta sobotniego spotkania. Jednak goście w ostatnich dwóch spotkaniach zdobyli 4 pkt i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że podopieczni Victora Munoza grali kolejno z FC Barceloną i Realem Madryt. Oprócz dobrej formy ekipę z przedmieść stolicy Hiszpanii powinien zmotywować fakt, że na stadionie Villarreal jeszcze nigdy w historii PD nie wygrali.
Sporting Gijon – Atletico Madryt
W sobotę do Gijonu wybierze się Atletico Madryt, aby o godz. 20 zagrać z miejscowym Sportingiem. Mecze pomiędzy tymi ekipami, na stadionie El Molinon, mają ciekawą i wyrównaną historię – obie drużyny wygrywały po 14 razy, natomiast siedmiokrotnie padł remis. W ligowej tabeli różnica punktowa pomiędzy tegorocznym beniaminkiem a podopiecznymi Javiera Aguirrego wynosi zaledwie 3 punkty, na korzyść tych drugich. Jednak Atletico w dotychczasowych meczach wyjazdowych zdobyło zaledwie 6 oczek, co przy ogólnym dorobku – 21 pkt jest wynikiem mizernym. O poprawę tego rezultatu w Gijonie byłoby łatwiej przed… szóstą kolejką spotkań, kiedy Sporting był w fatalnej formie i nie zdobył żadnego punktu. Jednak od tego momentu zespół prowadzony przez Manuela Preciado wywalczył 18 oczek, co gwarantuje nam jutro ciekawy spektakl.
FC Barcelona – Valencia CF
W Barcelonie o godz. 22 rozpocznie się pojedynek drużyn prowadzonych przez dwóch trenerów młodego pokolenia – 37-letniego Josepa Guardiolę i rok młodszego Unaia Emerę. Do tej pory ten pierwszy wspaniale dyryguje „gwiazdozbiorem” FC Barcelony, natomiast drugi z pozytywnym skutkiem przywraca blask Valencii. Jest to niewątpliwie największy szlagier tej kolejki, nie tylko ze względu na prestiż obu tych zespołów, ale także pozycję w ligowej tabeli – Katalończycy są pierwsi, klub ze stolicy Lewantu trzeci.
Historia spotkań obu zespołów na Camp Nou jest niezwykle bogata – 72 spotkania, z których zwycięsko znacznie częściej wychodzili gospodarze. W ciągu ostatnich pięciu sezonów Barca wygrała tylko jedno spotkanie, ale za to w jakim stylu – 6:0! O powtórkę takiego rezultatu będzie trudno, choć przy obecnej prędkości „katalońskiej lokomotywy” wszystko jest możliwe.
NIEDZIELA
Deportivo – Malaga
Po czwartkowym remisie w Poznaniu, Deportivo podejmie w niedzielę na własnym boisku Malagę. Do tej pory goście rozegrali na Riazor 15 spotkań i w żadnym z nich nie udało się im wygrać. Również w tabeli obecnego sezonu beniaminek jest gorszy od Depor, ale tylko o dwie pozycje, które wynikają z różnicy 3 punktów. Istnieje więc spora szansa aby jednocześnie po raz pierwszy wygrać w La Coruni, jak również przeskoczyć najbliższego rywala w ligowej tabeli. Zwłaszcza, że wynik Malagi w ostatniej kolejce – 4:2 z Osasuną napawa ich kibiców optymizmem i zapowiada wyrównane zawody.










