FC Barcelona staje (tym razem bezpośrednio) przed kolejną szansą na zdobycie tytułu mistrza Hiszpanii. Warunkiem jest jednak zwycięstwo nad Atletico Madryt lub wcześniejsze potknięcie Realu Madryt. Podopieczni Tito Vilanovy już w środę mogli stać się mistrzami bez choćby wychodzenia z domu. W ten weekend może być podobnie.

Real Madryt swój mecz rozegra w sobotni wieczór na Cornella-El Prat z Espanyolem, któremu nic złego ani dobrego już się w tym sezonie nie przydarzy. „Królewscy” na pewno wystąpią bez kontuzjowanych Marcelo, Arbeloi i Ramosa, co sprawia, że w obronie po raz kolejny ujrzymy Nacho, a prawdopodobnie również i Fabinho, który zadebiutował w środowym meczu z Malagą. Jose Mourinho może dokonać jednak zdecydowanie więcej zmian w składzie, mając na uwadze finał Pucharu Króla, który zostanie rozegrany w przyszłym tygodniu. Oszczędzony na pewno będzie Mesut Oezil, który w starciu z Malagą nabawił się groźnie początkowo wyglądającej kontuzji. Jeśli chodzi o gospodarzy, to niezdolni do gry są kontuzjowani Cristian Alvarez, Felipe Mattioni i Samuele Longo. Katalończycy mają na swoim koncie dwie porażki z rzędu i choć w pierwszej rundzie udało im się wyszarpać remis 2:2 na Estadio Santiago Bernabeu, tak tym razem nie daje się drużynie z Barcelony zbyt wielkich szans, zwłaszcza że Real jest w naprawdę w bardzo dobrej dyspozycji, a „Los Blancos” nie chcą w ostatnich kolejkach martwić się o mimo wszystko niezbyt zagrożone drugie miejsce, o którym ciągle marzy Atletico.

„Los Rojiblancos” czeka z kolei w ten weekend hit 35. kolejki La Liga. Na Vicente Calderon przyjedzie bowiem Barcelona, która będzie chciała pod nosem Realu Madryt cieszyć się z tytułu mistrzowskiego. Tytuł może jednak trafić w ręce Messiego i spółki już w sobotę, jeśli Realowi jednak nie udałoby się wywieźć z Cornella-El Prat kompletu punktów. Wydaje się jednak, że dużo bardziej prawdopodobna wydaje się wpadka „Dumy Katalonii”, której na wyjeździe przeciwko Atletico nigdy nie grało się łatwo. Tito Vilanova ma jednak spore powody do zadowolenia, bo w końcu będzie mógł prawdopodobnie posłać do boju swoją najlepszą jedenastkę. Ciągle z pomniejszymi urazami zmagają się co prawda Abidal, Puyol i Mascherano, jednak zdolni do gry od pierwszej minuty są Messi i Busquets. Wszystko wskazuje również na to, że do wyjściowej jedenastki wróci Victor Valdes, którego w ostatnich meczach zastępował Jose Pinto. W jeszcze lepszej sytuacji jest jednak Diego Simeone, który na końcówkę sezonu odzyskał wszystkich swoich zawodników. Argentyński trener na pewno nie będzie nikogo oszczędzał i nie jest jeszcze myślami przed finałem Pucharu Króla. Jest jednak wielce prawdopodobne, że „Cholo” da jeszcze odpocząć Ardzie Turanowi i wpuści go na plac gry dopiero w drugiej połowie, tak jak zdarzyło się to w środku tygodnia w wygranym 3:1 meczu z Celtą Vigo. Madrytczyków nawet bez tureckiego pomocnika bez wątpienia stać na pokonanie Barcelony, szczególnie że ekipa z Camp Nou na pewno nie jest w swojej optymalnej dyspozycji, a często zbyt wielkie chęci są sporą przeszkodzą. „Barcy” na pewno zależy na tym, aby jak najszybciej zapewnić sobie mistrzowski tytuł.













