PD: Czy w końcu poznamy mistrza?


10 maja 2013 PD: Czy w końcu poznamy mistrza?

FC Barcelona staje (tym razem bezpośrednio) przed kolejną szansą na zdobycie tytułu mistrza Hiszpanii. Warunkiem jest jednak zwycięstwo nad Atletico Madryt lub wcześniejsze potknięcie Realu Madryt. Podopieczni Tito Vilanovy już w środę mogli stać się mistrzami bez choćby wychodzenia z domu. W ten weekend może być podobnie.


Udostępnij na Udostępnij na

Leo Messi, FC Barcelona
Leo Messi, FC Barcelona (fot. skysports.com)

Real Madryt swój mecz rozegra w sobotni wieczór na Cornella-El Prat z Espanyolem, któremu nic złego ani dobrego już się w tym sezonie nie przydarzy. „Królewscy” na pewno wystąpią bez kontuzjowanych Marcelo, Arbeloi i Ramosa, co sprawia, że w obronie po raz kolejny ujrzymy Nacho, a prawdopodobnie również i Fabinho, który zadebiutował w środowym meczu z Malagą. Jose Mourinho może dokonać jednak zdecydowanie więcej zmian w składzie, mając na uwadze finał Pucharu Króla, który zostanie rozegrany w przyszłym tygodniu. Oszczędzony na pewno będzie Mesut Oezil, który w starciu z Malagą nabawił się groźnie początkowo wyglądającej kontuzji. Jeśli chodzi o gospodarzy, to niezdolni do gry są kontuzjowani Cristian Alvarez, Felipe Mattioni i Samuele Longo. Katalończycy mają na swoim koncie dwie porażki z rzędu i choć w pierwszej rundzie udało im się wyszarpać remis 2:2 na Estadio Santiago Bernabeu, tak tym razem nie daje się drużynie z Barcelony zbyt wielkich szans, zwłaszcza że Real jest w naprawdę w bardzo dobrej dyspozycji, a „Los Blancos” nie chcą w ostatnich kolejkach martwić się o mimo wszystko niezbyt zagrożone drugie miejsce, o którym ciągle marzy Atletico.

Joaquin, Malaga
Joaquin, Malaga (fot. Vavel.com)

„Los Rojiblancos” czeka z kolei w ten weekend hit 35. kolejki La Liga. Na Vicente Calderon przyjedzie bowiem Barcelona, która będzie chciała pod nosem Realu Madryt cieszyć się z tytułu mistrzowskiego. Tytuł może jednak trafić w ręce Messiego i spółki już w sobotę, jeśli Realowi jednak nie udałoby się wywieźć z Cornella-El Prat kompletu punktów. Wydaje się jednak, że dużo bardziej prawdopodobna wydaje się wpadka „Dumy Katalonii”, której na wyjeździe przeciwko Atletico nigdy nie grało się łatwo. Tito Vilanova ma jednak spore powody do zadowolenia, bo w końcu będzie mógł prawdopodobnie posłać do boju swoją najlepszą jedenastkę. Ciągle z pomniejszymi urazami zmagają się co prawda Abidal, Puyol i Mascherano, jednak zdolni do gry od pierwszej minuty są Messi i Busquets. Wszystko wskazuje również na to, że do wyjściowej jedenastki wróci Victor Valdes, którego w ostatnich meczach zastępował Jose Pinto. W jeszcze lepszej sytuacji jest jednak Diego Simeone, który na końcówkę sezonu odzyskał wszystkich swoich zawodników. Argentyński trener na pewno nie będzie nikogo oszczędzał i nie jest jeszcze myślami przed finałem Pucharu Króla. Jest jednak wielce prawdopodobne, że „Cholo” da jeszcze odpocząć Ardzie Turanowi i wpuści go na plac gry dopiero w drugiej połowie, tak jak zdarzyło się to w środku tygodnia w wygranym 3:1 meczu z Celtą Vigo. Madrytczyków nawet bez tureckiego pomocnika bez wątpienia stać na pokonanie Barcelony, szczególnie że ekipa z Camp Nou na pewno nie jest w swojej optymalnej dyspozycji, a często zbyt wielkie chęci są sporą przeszkodzą. „Barcy” na pewno zależy na tym, aby jak najszybciej zapewnić sobie mistrzowski tytuł.

Imanol Agirretxe, Real Sociedad
Imanol Agirretxe, Real Sociedad (fot. Vavel.com)

Do niezwykle ciekawego pojedynku dojdzie także w Andaluzji, gdzie o europejskie puchary w derbach regionu powalczą Malaga i Sevilla. „Los Boquerones” pogodzili się już z faktem, że nie zagrają w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów, a okazuje się teraz, że nie mogą być pewni nawet gry w Lidze Europy. Niedzielny mecz da nam wiele odpowiedzi, bo także i Sevilla zaciekle walczy w końcówce sezonu, aby w przyszłym sezonie w europejskich pucharach jednak wystąpić. Malaga ma nad swoim najbliższym przeciwnikiem siedem punktów przewagi i jeden mecz rozegrany więcej. Będąca ostatnio w dobrej formie Sevilla nie będzie stawiana na przegranej pozycji, mimo faktu, że Malaga czuje się komfortowo przed własną publicznością. Manuel Pellegrini nie będzie mógł skorzystać z zawieszonych za kartki Demichelisa i Sergio Sancheza, a także kontuzjowanych Toulalana i Jesusa Gameza. Jakby tego było mało, pod sporym znakiem zapytania stoi także występ Willy’ego Caballero, którego w bramce zastąpić musiałby Carlos Kameni. Jeśli chodzi o Sevillę, to ta przyjedzie na La Rosaleda bez Trochowskiego, Reyesa i Fazio. Derbowemu meczowi z uwagą przyglądać będzie się inna andaluzyjska drużyna – Real Betis. „Los Beticos” podejmują w niedzielę walczącą o utrzymanie Celtę Vigo. Pepe Mel oprócz nieobecnych od jakiegoś czasu Paulao, Perquisa i Casto być może będzie musiał radzić sobie bez Jorge Moliny, który narzeka na mały uraz. Ekipa z Vigo również przyjedzie do Sewilli mocno osłabiona. Zawieszony jest Alex Lopez, a kontuzjowani Hugo Mallo, Sergio Alvarez, Mario Bermejo i Park Chu-Young. Betis po czterech meczach bez zwycięstwa wypadł z pierwszej szóstki i wydaje się, że starcie z Celtą jest idealną szansą na powrót na właściwe tory, zwłaszcza że Galisyjczycy również w ostatnich dwóch meczach potracili punkty i spisywali się zdecydowanie słabiej aniżeli jeszcze kilkanaście dni temu.

Helder Postiga, Real Saragossa
Helder Postiga, Real Saragossa (fot. marca.com)

Walkę o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów stoczą również piłkarze Valencii i Realu Sociedad, choć nie w bezpośrednim starciu. „Nietoperzy” czeka trudne wyjazdowe spotkanie z Rayo Vallecano, które z kolei ciągle ma szanse na grę w Lidze Europy. W drużynie gospodarzy brakować będzie ciągle kontuzjowanych Leo i Rodriego. Niepewny występu jest również Lass Bangoura, lecz w jego przypadku istnieje spora szansa na to, że zdąży się wykurować. Jeśli chodzi o Valencię, to ta będzie musiała radzić sobie bez kontuzjowanego Canalesa i zawieszonego Jonasa. Faworytem mimo wszystko będą bez wątpienia goście z Estadio Mestalla, którzy w ostatnich tygodniach są w zdecydowanie lepszej formie. Rayo ma na koncie cztery mecze bez zwycięstwa i sama gra podopiecznych Paco Jemeza nie robi zbyt wielkich nadziei na korzystny rezultat w starciu z piątą obecnie w ligowej tabeli Valencią. Real Sociedad zmierzy się z kolei w poniedziałkowy wieczór z Granadą, która dzięki remisowi i dwóm zwycięstwom w trzech ostatnich kolejkach oddaliła się od strefy spadkowej. Cudu chyba jednak nie będzie i Andaluzyjczycy raczej na Estadio Anoeta nie będą mieli czego szukać, zwłaszcza że Baskowie wystąpią w meczu w swoim podstawowym ostatnio ustawieniu, w którym pokonywali między innymi Valencię, Malagę czy Rayo.

Na boiskach Primera Division rozgrywać się będzie również walka o utrzymanie. Rozpocznie się już piątkowego wieczoru meczem Levante z Saragossą. Gospodarzy z Walencji podejrzewa się w ostatnich tygodniach o umyślne rozdawanie punktów walczącym o życie drużynom. Lewantyńczycy wysoko, bo aż 0:4, przegrali z Deportivo, później polegli 0:1 z Celtą, a przed tygodniem zremisowali z Mallorcą. Jak będzie tym razem? Saragossa złapała formę na końcówkę sezonu i może w ogóle nie będzie potrzebować zbytniej pomocy od rywala, choć bez zawieszonych Sapunaru i Movilli, a także kontuzjowanych Alamo, Obradovicia i Zuculiniego może być trudno o komplet punktów. Niełatwe zadanie czeka także Mallorcę, która na San Mames zagra z Athletikiem Bilbao. Seria pięciu meczów bez zwycięstwa podopiecznych Bielsy sprawiła, że ewentualna porażka z wyspiarzami może na nowo rozpocząć dyskusję o spadku Basków do Segunda Division. Dlatego tym bardziej to w „Lwach” należy upatrywać faworytów, zwłaszcza że Mallorca zagra bez Joao Victora, Alvaro i Arizmendiego. Nieco łatwiejszy sprawdzian czeka Deportivo. Galisyjczycy nadal utrzymują serie meczów bez porażki, ale trzy remisy z rzędu sprawiły, że drużyna znowu znalazła się w strefie spadkowej. W najbliższy weekend czeka ją mecz z teoretycznie o nic niewalczącym już Realem Valladolid. Najłatwiej wydaje się mieć Osasuna, ale tylko ze względu na fakt, iż grać będzie u siebie. Getafe podłapało jednak szansę na grę w europejskich pucharach, a do Pampeluny przyjedzie jedynie bez zawieszonego Alexisa i kontuzjowanych Colungi i Escudero. W Osasunie braków a braków. Za kartki nie zagrają Nano, Timor i Arribas, a kontuzje ciągle leczą Lolo, Sisi, Annan i Armenteros.

Terminarz 35. kolejki La Liga:

Piątek
21:00
Levante – Saragossa

Sobota
16:00 Athletic – Mallorca
18:00 Valladolid – Deportivo
20:00 Osasuna – Getafe
22:00 Espanyol – Real Madryt

Niedziela
12:00 Rayo – Valencia
17:00 Betis – Celta
19:00 Atletico – FC Barcelona
21:00 Malaga – Sevilla

Poniedziałek
22:00 Real Sociedad – Granada

Najnowsze