Patryk Dziczek jest podstawowym zawodnikiem w drużynie Piasta Gliwice. W ostatnich dwóch spotkaniach zdobył bramkę, czym przykuł uwagę fanów, którzy jeszcze niedawno czytali o nim jako o największym zaskoczeniu w szerokiej kadrze Polski na mundial w Katarze. 24-latek po przygodzie we Włoszech wrócił do kraju, by odbudować swoją formę i znowu regularnie grać. Wszystko idzie w dobrą stronę i wydaje się, że może być już tylko lepiej. W jakim miejscu kariery znajduje się on obecnie?
Po całym poprzednim sezonie bez gry wiadomo było, że Dziczkowi nie będzie łatwo stać się ważnym zawodnikiem Piasta Gliwice. Jednak wystarczyły mu tylko dwa miesiące, by na stałe zadomowił się w podstawowym składzie. W ostatnim spotkaniu ze Stalą Mielec zdobył gola z rzutu karnego, który przyczynił się do zainkasowania przez „Piastunki” trzech punktów. Miał również duży wkład w wyjście ze strefy spadkowej drużyny z województwa śląskiego.
Powrót do formy
Patryk Dziczek w ostatnich spotkaniach gra coraz lepiej, wpisując się na listę strzelców, a dodatkowo jego ekipa traci mało goli. W rundzie wiosennej drużyna z Gliwic odżyła i zaczęła wygrywać swoje spotkania. Duża w tym zasługa pomocnika, który jest pierwszy w hierarchii Aleksandara Vukovicia w kontekście wykonywania „jedenastek”.
– Rola Dziczka w drużynie znacznie wzrosła po objęciu drużyny przez „Vuko”. Teraz Patryk występuje w niemal każdym meczu jako część duetu defensywnych pomocników z Chrapkiem. Na boisku prezentuje się bardzo dobrze, do tego dochodzi aspekt mentalny. Widać, że ma dobry wpływ na drużynę i jest jej ważną postacią, co widać choćby przez to, że wykonuje rzuty karne. Nie jest to jeszcze poziom, który prezentował przed wyjazdem, co jest zrozumiałe choćby z powodów zdrowotnych, ale widać pozytywy i kibice mogą pokładać w byłym zawodniku Salernitany duże nadzieje – mówi nasz redakcyjny kolega, Adam Korcz.
Ma też na swoim koncie trzy bramki, czym ostatni raz mógł się pochwalić w sezonie 2018/2019. Jest to niesamowite tym bardziej, gdy uświadomimy sobie, iż piłkarz z Gliwic przed transferem do Piasta pół roku w ogóle nie trenował, po czym następny rok spędził na pracy indywidualnej z trenerem.
– Mecz z Cracovią bez Kuby Czerwińskiego pokazał, jak ważną postacią w defensywie jest Patryk. Często wchodził w linię obrony walczyć o górne piłki. Choć to był jednostkowy zabieg taktyczny. W Piaście po odejściu Sokołowskiego brakowało zawodnika z dobrym odbiorem (Kaput nie sprawdził się w tej roli), a „Dziku” jest świetny zarówno w odbiorze, jak i w wyprowadzaniu piłki. Ma dobre warunki fizyczne i świetnie uzupełnia się z linią obrony. Ustawienie i role zawodników Piasta za „Vuko” są idealnie dobrane pod niego, za Fornalika według mnie nie było to tak dobrze dobrane. Cała drużyna jest gorzej zorganizowana, gdy go nie ma na boisku – stwierdza dziennikarz redakcji Piast Info, Kacper Wójtowicz.











