AC Milan pokonał w Dubaju Paris Saint-Germain 1:0 (1:0). Decydującą bramkę dla mistrzów Włoch zdobył Pato. PSG może czuć się jednak pokrzywdzone, gdyż sędzia nie uznał mu dwóch bramek.
W Dubaju o 19:30 czasu lokalnego (16:30 w Europie) rozpoczęło się towarzyskie spotkanie AC Milan – Paris Saint-Germain w ramach turnieju „Dubai Football Chalenge Cup”. Ten emocjonujący pojedynek ściągnął na trybuny Al Rashid aż 10-tysięczną widownię. Dla obu drużyn był to pierwszy mecz w 2012 roku, ale należy również podkreślić, że to debiut Carlo Ancelottiego w roli szkoleniowca zespołu ze stolicy Francji.
Warto nadmienić, że jest to dziesiąta potyczka tych drużyn. Lepszy bilans mają Włosi, którzy wygrali cztery razy przy trzech remisach i dwóch zwycięstwach Francuzów.
PSG wyszło na to spotkanie w możliwe najlepszym składzie, a nowy trener w zasadzie nic nie zmienił w ustawieniu PSG.
skład wyjściowy PSG:
Sirigu – Ceara, Bisevac, Sakho (c), Tiene – Jallet, Bodmer, Sissoko, Pastore, Nene – Hoarau.
AC Milan również nie zlekceważył tego meczu, choć nie obyło się bez niespodzianek.
skład wyjściowy AC Milan:
Amelia – De Sciglio, Mexes, Thiago Silva, Taiwo – Aquilani, Van Bommel, Nocerino, Robinho – Ibrahimovic, Pato.

Pierwszą połowę rozpoczęli mistrzowie Włoch i już w 4. minucie mogli cieszyć się z prowadzenia. Szwedzko-brazylijski duet Ibrahimović – Pato skorzystał z głupiego błędu paryskiej defensywy i po podaniu Szweda Brazylijczyk wpakował piłkę do siatki Sirigu.
Odpowiedź paryżan była natychmiastowa. Nene zabawił się z defensywą Milanu i wyśmienicie uderzył w prawy górny róg bramki Amelii, ten niczym Superman wzniósł się w powietrze i bohatersko uratował swój zespół od straty bramki.
Kolejne minuty były pokazem pod tytułem: „Jak gra się we Włoszech”. „Rossoneri” dostrzegli, że PSG to nie chłopcy do bicia, i zaczęli wykorzystywać swój największy atut, mianowicie chamską grę. Piłkarze z Parc des Princes nie dawali jednak za wygraną, choć ostre faule Włochów i utrzymywanie się przy piłce na własnej połowie nie pomagały zawodnikom Ancelottiego. Znakomitą okazję zmarnował Pastore, a Nene, choć bardzo się starał, nie mógł pokonać Amelii. Co nie udawało się Brazylijczykowi, udało się Hoarau, ale bramka i tak nie została zaliczona, gdyż arbiter uznał, że golkiper Milanu był faulowany.
Pierwsza połowa upłynęła pod dyktando PSG, choć to AC Milan schodził do szatni w lepszych nastrojach. Pato miał jedną klarowną okazję i ją wykorzystał. Zupełnie inna sytuacja miała miejsce w szeregach Francuzów, gdyż na brak okazji narzekać oni nie mogli, ale na skuteczność jak najbardziej.












