Dieta w życiu człowieka jest bardzo ważna. Warto wiedzieć co jeść, jak jeść i kiedy jeść. Brzmi głupio, ale mało kto zwraca uwagę na to, co je. Tym bardziej nie skupia się na tym, jak to jeść. Nie mówiąc już o tym, kiedy jeść. Otóż nie od dziś wiadomo, że posiłki powinny być jak najzdrowsze, zbilansowane, spożywane powoli (co więcej, każdy kęs powinien być przeżuwany od kilkunastu do kilkudziesięciu razy) i co równie ważne, powinniśmy jeść co trzy lub cztery godziny. Teraz szczerze, kto z Was, czytelnicy iGola, stosuje się do tych zasad?
Okazuje się, że niewielu z nas stosuje się do takich zasad. Jedni powiedzą, że nie mają czasu na regularne, zdrowe posiłki. Drudzy przyznają szczerze, że w ogóle nie zwracają na to uwagi. Jednakże istnieje pewna grupa zawodowa, dla której owe zasady są normą. Czymś, czym dla nas jest sen, mycie zębów czy każda inna codzienna czynność.
Dzisiaj dieta w życiu sportowców, w tym piłkarzy, obok przygotowania fizycznego czy mentalnego odgrywa tak samo ważną rolę. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W końcu nie od dziś wiadomo, że każdy trening może wywoływać przeróżne mikrourazy w organizmie. Jak wiadomo, aby temu zaradzić, obok wypoczynku ważna jest dieta. Nie bez powodu przyjęło się, że „odpowiednie jedzenie postawi cię na nogi”.
Jednakże w dzisiejszych czasach można znaleźć przykłady dość skrajnego podejścia do diety. Oczywiście bywają również skrajności pozytywne, jak na przykład u Grzegorza Krychowiaka, który nigdy w życiu nie miał w ustach alkoholu. Ale są też skrajne trendy w diecie, które mogą wydawać się dość dziwne, jak chociażby zupełny brak glutenu w diecie. Z drugiej strony, kto bogatemu zabroni?
Bez przesady…
Profesjonalni gracze zdają sobie sprawę, że odpowiednia dieta ma im pomóc w osiągnięciu najwyższej formy. Dla normalnego człowieka, także piłkarza, nie ma nic złego w tym, że raz na jakiś czas pójdzie do restauracji McDonald’s czy tak jak dzisiaj zje pączka. Jak już gdzieś tutaj wspomniano, nie popadajmy w skrajności. „Raz nie zawsze”, jak mawiał klasyk.
Nie zapominajmy również o tym, że w życiu piłkarza dieta nie jest najważniejsza. Na pierwszym miejscu powinien być trening. Bez niego nie będzie się Cristiano Ronaldo czy Leo Messim. No chyba że marzeniem któregoś z zawodników jest bycie zbudowanym jak na przykład Ronaldo i posiadanie tak niskiego procenta tkanki tłuszczowej (ok. 7%)…
Niestety niektórzy o tym zapominają i ponad trening stawiają zdrowe odżywianie. Tyczy się to szczególnie młodych piłkarzy, którym zarzuca się, że skupiają się za bardzo nie tylko na wyglądzie, fryzurze czy kolorze korków, ale również na diecie. A z treningiem już jest różnie. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich młodych adeptów piłki nożnej. Jednakże takie zjawisko istnieje. Dowód? Sierpniowy wywiad z Mariuszem Stępińskim w „Przeglądzie Sportowym”.
– U nas najważniejsze jest odżywianie, psycholog, dobry hotel. I jeszcze żeby piłkarze nie używali telefonów w szatni i nie spóźniali się na zbiórkę. (…) Mam wrażenie, że w tym wszystkim zapominamy o… treningu. Jedzenie czy psycholog stało się ważniejsze niż boisko. Trening stał się dodatkiem. Proszę mi wierzyć, za granicą nie jest tak, że ci piłkarze nieustannie myślą o zdrowym odżywianiu. We Francji na podwieczorku przed meczem było mleko z chrupkami albo jedli taką bagietkę (Stępiński pokazuje dłońmi jakieś 20 centymetrów). A później grali mecz i zasuwali, aż miło było popatrzeć. A przecież nie powinni, bo tego, co mieli na talerzu nie znajdziemy w żadnym poradniku o dietetycznym odżywianiu. Niech pan mi to wytłumaczy – tłumaczył piłkarz Chievo Werona.











