Powoli kończy się rok, a to oznacza, że na Wyspach Brytyjskich trwa obecnie najgorętszy okres w piłkarskim kalendarzu. Ogromny natłok spotkań jest bardzo przyjemny dla kibiców, którzy mają czym wypełnić swój wolny czas. Dla szkoleniowców jest to jednak niezwykle trudny okres, bowiem muszą oni odpowiednio gospodarować siłami piłkarzy na poszczególne mecze. Narzekać mogą także gracze Fantasy Premier League, którym rotacje krzyżują plany dotyczące składów.
Zakończona wczoraj kolejka na boiskach najwyższej angielskiej klasy rozgrywkowej zapewniła emocje, choć bezdyskusyjnie było ich mniej niż w meczach, które były rozgrywane w czwartek i piątek. Na otwarcie 20. serii gier Brighton & Hove Albion pewnie pokonało zmagające się z falą kontuzji Bournemouth. Tego samego dnia Tottenham zgubił punkty w starciu z Norwich, Leicester w dość rezerwowym składzie ograło West Ham, a Manchester United wywiózł z Turf Moor komplet punktów.
Wczoraj natomiast rozegrano największy hit tej kolejki, w którym Chelsea rzutem na taśmę okazała się lepsza od Arsenalu. Liverpool wygrywając z „Wolves”, nadal kontynuuje swoją zwycięską passę w lidze, która trwa już od października. Na koniec Manchester City pewnie zwyciężył z Sheffield United, dzięki czemu zrehabilitował się swoim kibicom za piątkową porażkę na Molineux Stadium.
Zapraszamy do zapoznania się z kolejną odsłoną naszego cyklu „Pakerzy i frajerzy”.
Pakerzy
W sobotę wczesnym popołudniem Brighton przed własną publicznością zmierzyło się z Bournemouth. Jak wspomnieliśmy już wcześniej, „Mewy” bez większych problemów wygrały to spotkanie. Warto jednak zauważyć, że już kilka minut po pierwszym gwizdku sędziego wynik tego pojedynku otworzył Alireza Jahanbakhsh, dla którego był to pierwszy gol na boiskach Premier League. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że 26-letni skrzydłowy występuje w angielskim zespole już prawie półtora roku.
Strzelając bramkę Bournemouth, Alireza Jahanbakhsh stał się trzecim irańskim piłkarzem w historii, który zaliczył trafienie w Premier League. Dla gracza Brighton gol ten był niezwykle ważny, co dało się zauważyć po jego dość ekspresyjnej reakcji.
W miniony weekend na wyróżnienie zasłużyli również Nigel Pearson i jego Watford. W sobotnim spotkaniu z Aston Villą „Szerszenie” od 57. minuty musiały radzić sobie w liczebnym osłabieniu, bowiem czerwoną kartką ukarany został 33-letni Adrian Mariappa. Nie przeszkodziło im to jednak w odniesieniu dość wysokiego zwycięstwa. Dla drużyny z Vicarage Road był to trzeci ligowy mecz bez porażki z rzędu, w czym duża zasługa Nigela Pearsona. Anglik po raz pierwszy poprowadził Watford w przegranym starciu z Liverpoolem. Od tego czasu drużyna ta znacznie poprawiła swoje wyniki.











