W 15. kolejce Primera Division zabraknie wielkich hitów i spotkań potentatów, ale nie oznacza to jednak, że nie będzie ciekawie, gdyż kolejne ekipy pokuszą się o urwanie puntów faworytom. Uwaga kibiców będzie jednak przede wszystkim skierowana na El Molinon i Camp Nou, gdzie spotkają się drużyny, które już za ponad tydzień zmierzą się w najważniejszym spotkaniu tej rundy, czyli El Clasico.
Sporting Gijon – Real Madryt
Rozpędzony zespół „Los Merengues” przyjedzie na El Molinon, gdzie będzie musiał zmierzyć się z jednym z outsiderów Primera Division, ekipą Sportingu Gijon. Asturyjczycy mogą swojej szansy upatrywać chyba tylko w fakcie, że goście przyjadą do Asturii z zamiarem oszczędzania swoich sił na najważniejsze spotkanie rundy jesiennej, czyli przyszłotygodniowe Gran Derbi. Na ich niekorzyść przemawia jednak bardzo wiele – Real jest „w gazie” i będzie chciał zrobić wszystko, aby przewaga przed starciem z Barceloną wciąż wynosiła trzy punkty (wliczając rozegrany awansem mecz z Rayo). Historia starć gospodarzy z Realem na asturyjskim boisku nie jest aż tak korzystna, jak mogłoby się wydawać. Na 40 spotkań wygrać udało się tylko siedemnaście, natomiast trzynastokrotnie zwyciężali gospodarze, a dziesięciokrotnie padał remis.

Kibice z Madrytu mogą szczególnie obawiać się o środek pola, w którym zabraknie niezbędnego Xabiego Alonso. W poprzedniej kolejce w derbach Madrytu otrzymał on bowiem piątą żółtą kartkę w sezonie, która wyklucza go z tego spotkania, ale jednocześnie daje pewność, że wystąpi w Gran Derbi. Jak wyliczyli statystycy, Bask to coś więcej niż tylko kapitalne podania – z nim na boisku Real wygrał aż 78% spotkań, natomiast bez niego – zaledwie 43%. Niepewna jest także dyspozycja Cristiano Ronaldo, który długo leczył się po ostrym wejściu Perei w zeszłotygodniowych derbach i dopiero wczoraj wrócił do treningów i prawdopodobnie zastąpi go Callejon. Dobrą nowiną za to na pewno jest powrót do pełnej dyspozycji Kaki i Arbeloi. Występ obrońcy jest wielce prawdopodobny, jednak Brazylijczyk zostanie pewnie oszczędzony i pojawi się dopiero w drugiej połowie starcia ze Sportingiem.
FC Barcelona – Levante
Katalończycy zmierzą się z największą niespodzianką tych rozgrywek, która w gronie pokonanych zespołów zostawiła nawet Real Madryt. Podopieczni Guardioli zanotowali, co prawda, wysokie zwycięstwo nad Rayo Vallecano we wtorek, jednak wciąż nie zatarło to fatalnego obrazu drużyny po starciu z Getafe. Podobnie jak w przypadku Realu, „Azulgrana” starcie z gośćmi z Walencji musi wygrać głównie z powodów psychologicznych, aby do Gran Derbi przystąpić z passą chociażby dwóch zwycięstw. Na spotkaniu ze swoją dawną drużyną na pewno pojawi się także Johan Cruyff, który 30 lat temu przywdziewał trykot Levante. W tym sezonie na swoim boisku Barcelona jest bezlitosna dla rywali – wygrała wszystkie osiem dotychczasowych spotkań, a co więcej, nie dała sobie wbić choćby jednego gola, strzelając ich aż 34. Dobrą nowiną dla „cules” jest informacja, że hiszpańska federacja nie zdecydowała się zawiesić na dwa mecze Gerarda Pique, który, podobnie jak Xabi Alonso, postanowił z premedytacją „wykartkować się” przed Gran Derbi. Pomocnik „Los Merengues” zrobił to jednak w przekonujący sposób, faulując rywala, natomiast gracz „Dumy Katalonii” nieco bardziej subtelnie, zwlekając długo z wykonaniem rzutu rożnego. Federacja jednak nie przychyliła się do wniosku o zawieszenie i 10 grudnia Pique wybiegnie na boisko.















