FC Barcelona po niesamowitej drugiej połowie pokonała na własnym stadionie Granadę 5:3. Trzy bramki dla gospodarzy zdobył Leo Messi, po jednym trafieniu dołożyli Xavi i Tello. Dla gości strzelali dwukrotnie Siqueira i Mainz.
Spotkanie na Camp Nou rozpoczęło się dość nieoczekiwanie, bo gospodarze już w pierwszej minucie mogli stracić bramkę. Na uderzenie sprzed pola karnego zdecydował się Martins, ale piłka przeleciała obok prawego słupka Valdesa. Sytuacja ustabilizowała się bardzo szybko, bo trzy minuty później „Blaugrana” objęła prowadzenie. Cuenca wrzucił piłkę w pole karne, gdzie Messi zgrał ją do Xaviego, a ten nie miał problemów z pokonaniem Julio Cesara. W kolejnych minutach Katalończycy szukali następnego gola, a najbliżej jego zdobycia byli w 11. minucie, kiedy Alexis podał na szesnasty metr do niepilnowanego Leo Messiego. Reprezentant Argentyny strzelił niestety w sam środek bramki.

Co się odwlecze, to nie uciecze – Messi wpakował bowiem piłkę do bramki w 17. minucie. Lewą stroną pognał Cuenca, wrzucając piłkę w „szesnastkę”, gdzie przedłużył ją jeszcze jeden z defensorów Granady, dzięki czemu spadła wprost pod nogi Leo, a ten bez przyjęcia popisał się bardzo dobrym uderzeniem w długi róg, zdobywając gola na 2:0. Andaluzyjczycy nadal nic nie robili sobie z tego, że praktycznie nie ma ich na placu gry i w dalszym ciągu dawali ogrywać się rywalowi jak dzieci. Efektem tego były kolejne bramkowe szanse Barcelony, ale strzały Alvesa czy Alexisa nie mogły wpłynąć na rezultat spotkania.
W kolejnych fragmentach meczu w Barcelonie nie działo się już kompletnie nic… Piłka poruszała się po boisku z żółwią prędkością, żadna z ekip absolutnie nie kwapiła się do ataków, a nawet kibice praktycznie się nie odzywali. Co poniektóry odważny co jakiś czas krzyczał „Barca, Barca”, ktoś huknął w bęben i to by było na tyle. Gospodarze ograniczali się jedynie do prób uruchamiania napastników prostopadłymi podaniami, ale nie przyniosły one żadnego efektu. Nareszcie nadeszła 45. minuta, w której Teixeira Vitienes gwizdnął po raz ostatni i zakończył cierpienia zawodników i kibiców.
Początek drugiej połowy nie zwiastował niczego lepszego od tego, co widzieliśmy przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę. „Barca” zaskoczyła dopiero po siedmiu minutach, kiedy to po raz pierwszy groźniej zagrała w polu karnym Granady. Leo Messi jednak bardzo niecelnie strzelał po dobrym podaniu Cuenki. Jednak tego, co stało się trzy minuty później, nie spodziewał się absolutnie nikt. Arbiter podyktował rzut wolny dla gości. Do piłki podszedł Martins, dośrodkował ją w „szesnastkę”, a tam strzałem głową Valdesa pokonał Mainz.










