Osasuna Pampeluna sensacyjnie pokonała Real Madryt 1:0 w meczu 21. kolejki Primera Division. Przed tym spotkaniem obie drużyny dzieliły 33 punkty, a sama Osasuna znajdowała się tuż nad strefą spadkową, zatem mało kto zakładał inny wynik niż gładkie zwycięstwo „Królewskich”. Zmotywowana Osasuna postawiła jednak poprzeczkę bardzo wysoko i wobec porażki Realu można już chyba zakończyć temat rywalizacji o mistrzostwo Hiszpanii.
Real pojechał do Nawarry jako oczywisty faworyt, bo nie może być inaczej, kiedy spotykają się zespoły, które w ligowej tabeli dzielą aż 33 punkty. Osasuna znajdowała się tuż nad strefą spadkową, dlatego każdy punkt był bardzo cenny w kontekście walki o utrzymanie w lidze, jednak mało kto spodziewał się choćby remisu w spotkaniu z „Los Colchoneros”. Podopieczni Jose Camacho nie potrafili pokonać rywala od 12. kolejki, czyli zwycięska niemoc trwała już od połowy listopada. Real z kolei dwa ostatnie mecze wygrywał tylko 1:0, a w obu przypadkach zwycięstwa zapewniał Karim Benzema, który chyba ostatecznie odblokował się. Wiele wskazywało, że Jose Mourinho pozwoli także zadebiutować Emmanuelowi Adabayorowi, zatem szansa na kilkubramkowe zwycięstwo była spora.
Pierwsza połowa okazała się niezwykle wyrównanym widowiskiem, w którym bliżej prowadzenia była drużyna „Królewskich”. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, najpierw w 4. minucie po dośrodkowaniu Coro nikt nie sięgnął piłki i ta trafiła w wyciągnięte ręce Casillasa, a sześć minut później Aranda wybiegł za wcześnie przed obrońców i zamiast sytuacji sam na sam, sędzia liniowy podniósł chorągiewkę. Po początkowym okresie przewagi, do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić piłkarze Realu – w 12. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Di Marii, piłki nie sięgnął Benzema – gdyby wystartował chwilę wcześniej, z pewnością wpakowałby futbolówkę głową z kilku metrów do siatki.
Między 25. i 27. minutą Real miał dwie kolejne dobre sytuacje, ale najpierw Oezil pogubił się w polu karnym po ładnej indywidualnej akcji, a później strzał Di Marii zza pola karnego minął minimalnie prawy słupek bramki Ricardo. W 32. minucie Benzema mógł zdobyć bramkę kolejki – Oezil zagrał wysoką piłkę z lewego skrzydła w pole karne, tam wysoko wybił się Francuz i pięknie złożył się do uderzenia wolejem, jednak piłka poleciała metr obok spojenia słupka z poprzeczką. Minutę później świetną szansę miał po drugiej stronie boiska Pandiani, ale nie wykorzystał najlepszej sytuacji Osasuny w pierwszej połowie i nie trafił strzałem głową do siatki. Końcowe minuty pierwszej połowy pozwoliły na pokaz umiejętności Ricardo – najpierw bramkarz Osasuny w 35. minucie w niesamowity sposób obronił strzał Benzemy, a w 43. minucie zatrzymał w sytuacji sam na sam Ronaldo, który chyba mógł odegrać wcześniej do lepiej ustawionego partnera z ataku. Ostatnim akcentem pierwszej połowy była przepychanka pomiędzy Ronaldo a Pandianim tuż przed zejściem do szatni. Real w pierwszej połowie był drużyną niewiele lepszą od Osasuny, przeważał w posiadaniu piłki, ale Osasuna dzięki świetnej grze w defensywie utrzymała korzystny wynik. „Los Colchoneros” nie mieli choćby jednej klarownej sytuacji; ciężar gry w pierwszej połowie próbowali wziąć na siebie rozgrywający Oezil i De Maria, ale nie wystarczyło to na strzelenie choćby jednego gola. Po drugiej stronie świetne zawody rozgrywał Lass, który nieraz czysto odbierał piłkę rywalom, oraz Ramos, który biegał non stop od jednego pola karnego pod drugie.










