Oni zasłużyli na pochwałę. Oto najlepsza jedenastka lutego w Lotto Ekstraklasie


Ci zawodnicy zachwycili nas najbardziej w ubiegłym miesiącu

2 marca 2019 Oni zasłużyli na pochwałę. Oto najlepsza jedenastka lutego w Lotto Ekstraklasie
Krzysztof Porębski / PressFocus

Za nami pierwszy miesiąc gry w Lotto Ekstraklasie w 2019 roku. Z tej okazji postanowiliśmy wybrać najlepszych piłkarzy lutego. Oto zawodnicy, którzy nam najbardziej zaimponowali!


Udostępnij na Udostępnij na

Ekstraklasa wznowiła rozgrywki rekordowo szybko, bo już 8 lutego. Jeszcze nigdy przerwa zimowa nie była tak krótka. Luty należał do Cracovii. Drużyna Michała Probierza wygrała komplet meczów. Dlatego też połowa wyróżnionej przez nas ekipy (11 piłkarzy + trener) to przedstawiciele „Pasów”. Z drużyny lidera tabeli jest tylko jeden piłkarz. Co więcej, nie ma żadnego zawodnika z ekip, które wywalczyły w poprzednim sezonie miejsca na podium. Wśród wyróżnionych piłkarzy znalazło się tylko dwóch Polaków. Obaj mają piłkarskie nazwiska. Kto konkretnie znalazł się w naszym zestawieniu? Odpowiedź poniżej.

Michal Pesković

Cracovia długo szukała stabilizacji w bramce. Michał Probierz rotował bramkarzami. Słowacki golkiper poprzedni sezon zaczynał jako bramkarz numer 3 za Adamem Wilkiem i Grzegorzem Sandomierskim. Jednakże dostał swoją szansę i ją wykorzystał. Mimo to przed obecnym sezonem do Cracovii z Korony Kielce przyszedł Maciej Gostomski i to on zaczął rozgrywki jako pierwszy bramkarz „Pasów”.

Z nim w bramce Cracovia notowała fatalne wyniki. Po przegranych derbach Krakowa Pesković ponownie dostał szansę i znowu spisywał się bez zarzutów. Liczby nie kłamią – Cracovia z Peskoviciem a bez niego to dwie zupełnie różne drużyny. Obecna seria zwycięstw „Pasów” to także zasługa niezwykle doświadczonego golkipera, który świetnie się spisuje w bramce i daje dużo spokoju w formacji defensywnej, czego wcześniej tak brakowało. Podobnie zresztą było w poprzednim sezonie. Cracovia słabo się spisywała na początku rozgrywek, ale kiedy szansę dostał Pesković, wyniki zdecydowanie się poprawiły i „Pasy” były blisko awansu do grupy mistrzowskiej po rundzie zasadniczej.

Teraz Michał Probierz nie ma wątpliwości, kto powinien bronić. Dobra postawa Słowaka zaowocowała tym, że niedawno przedłużył o rok kontrakt z Cracovią.

Wojciech Golla

Tylko jeden stracony gol w lutym (i to z rzutu karnego) to przede wszystkim zasługa świetnie dysponowanego Wojciecha Golli. Kiedy po trzyletnim pobycie w Holandii Golla wracał do Polski, miał stworzyć z Piotrem Celebanem jeden z najlepszych duetów środkowych obrońców w naszej lidze.

Jednak początek współpracy tych dwóch zawodników trudno zaliczyć do udanych. Wojciech Golla nie był w najlepszej formie. Teraz jednak nabrał pewności, a o pozycji, jaką ma w drużynie, niech świadczy fakt, iż w meczach z Zagłębiem Sosnowiec i Wisłą Kraków nosił opaskę kapitańską, mimo że w tym drugim meczu grał Piotr Celeban! Trener Lavicka, odkąd jest w Śląsku, uporządkował grę obronną zespołu, a Wojciech Golla jest symbolem tej pozytywnej przemiany.

Ołeksij Dytiatjew

Do niedawna był kojarzony wyłącznie z sytuacją z poprzedniego sezonu, kiedy w bezpardonowy sposób zaatakował Jarosława Kubickiego w meczu Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin. Otrzymał czerwoną kartkę, został zawieszony na cztery mecze i był okrzyknięty mianem boiskowego bandyty.

Rzeczywiście początek jego przygody z Cracovią nie był udany. Dytiatjew często grał ostro, nie kalkulował. Na szczęście Michał Probierz popracował z nim wystarczająco długo i wydobył z Ukraińca to, co najlepsze. Dziś Dytiatjew gra dużo rozważniej i jest pewnym punktem defensywy Cracovii. Co więcej, w meczu z Jagiellonią strzelił zwycięskiego gola na 1:0.

Adnan Kovacević

Wychowanek NK Travnik od początku poprzedniego sezonu jest ostoją defensywy Korony. Dla klubu z Kielc to prawdziwy talizman. Podobnie było w przypadku poprzednich klubów, w których grał Bośniak.

W NK Travnik był tak ważną postacią, że kiedy po czterech latach gry dla tego klubu zdecydował się odejść, działacze podrobili jego podpis i ogłosili, że Kovacević podpisał nową umowę. Do odkręcenia tego szwindla potrzebna była pomoc grafologa.

Następnie Kovacević grał dla FK Sarajevo, w którym był ulubieńcem kibiców. Żył dobrze z ultrasami i był niczym król Sarajewa. Kiedy większość piłkarzy po porażkach wolała nie pokazywać się na mieście w obawie przed reakcją fanów, Kovacević mógł spokojnie przechadzać się po stolicy Bośni i Hercegowiny.

W Kielcach nie jest darzony aż taką czcią przez działaczy czy kibiców jak w swoim ojczystym kraju, ale wszyscy ludzie związani z Koroną doceniają jego klasę piłkarską. Doceniamy ją również i my, stąd miejsce dla Bośniaka w naszym zestawieniu, i to mimo faktu, że w trzech lutowych meczach Korona zachowała czyste konto tylko w jednym. Kovacević jak zwykle spisywał się dobrze i do tego w wygranym meczu z Arką Gdynia (2:1) strzelił gola.

Filip Mladenović

Najlepszy lewy obrońca ligi. Filip Mladenović w końcu uzyskał trochę stabilizacji. Jego dotychczasowa kariera to był ciągły rollercoaster. Kiedy grał w swojej ukochanej Crvenie Zvezdzie Belgrad, wszedł w konflikt z Ricardo Sa Pinto i został odstawiony na boczny tor. Mladenović nie grał, ale klub nie chciał go sprzedać. Serbowi udało się rozwiązać kontrakt w listopadzie 2013 roku i rozpoczął poszukiwanie nowego klubu.

Z francuskim Evian był już praktycznie dogadany. Podpisał kontrakt, pojechał do hotelu, a tam dowiedział się, że właśnie zmienił się prezydent klubu i kontrakt jest nieważny. Wtedy zgłosiła się po niego Lechia, piłkarz już był w Gdańsku, ale nie doszedł do porozumienia z zarządem klubu z Gdańska. Był to rok 2014. Mladenović do Gdańska trafi ostatecznie cztery lata później.

Nim jednak to nastąpi, to wcześniej Serb dwukrotnie przeżyje podobną historię co w Crvenie Zvezdzie Belgrad. W FC Koeln oraz Standardzie Liege znowu został odstawiony z dnia na dzień bez podania konkretnej przyczyny. W tym drugim klubie znowu trafi na Ricardo Sa Pinto, który zdaniem samego Serba nie był w stanie nawet na niego patrzeć.

W Lechii Gdańsk Mladenović odnalazł w końcu tak bardzo potrzebny spokój i zaufanie. Co prawda jego pierwsze pół roku w Gdańsku nie było rewelacyjne i nie zawsze miał miejsce w pierwszym składzie, ale jeśli chodzi o sezon 2018/2019 w Lotto Ekstraklasie, to trudno znaleźć na lewej obronie lepiej dysponowanego zawodnika niż Mladenović. Serb jest szczególnie groźny w akcjach ofensywnych, w które chętnie się włącza, ale w defensywie też spisuje się dobrze.

Janusz Gol

W grze Janusza Gola widać doświadczenie wyniesione z gry w Rosji. Polak spędził w Amkarze Perm pięć lat, a 139 spotkań rozegranych w dużo lepszej lidze niż polska ekstraklasa musi procentować. Gol jest liderem środka pola Cracovii i stał się niejako symbolem przemiany „Pasów”, które po słabym początku sezonu zaczęły notować dobre rezultaty właśnie wtedy, kiedy Gol dołączył do zespołu. Odkąd były piłkarz m.in. GKS-u Bełchatów został ściągnięty, Cracovia przegrała tylko trzy mecze.

Gol tylko w jednym meczu został ściągnięty z boiska. Poza tym rozgrywa zawsze 90 minut. Jego pozycja w drużynie jest na tyle duża, że błyskawicznie zdobył opaskę kapitańską i nosił ją już w pięciu spotkaniach. Luty, tak jak i poprzednie miesiące, należał do Janusza Gola, który jest prawdziwym tytanem pracy.

Javi Hernandez

 Piłkarz Cracovii z pewnością nie jest tak utalentowany jak jego słynny kuzyn – Guti, który jest legendą Realu Madryt. Hernandez próbował przebić się w drugim zespole „Królewskich”, ale nie zrobił takiej kariery jak jego ówcześni koledzy z zespołu, którymi byli między innymi Dani Carvajal, Nacho Fernandez (Real Madryt), Marcos Alonso (Chelsea), Alvaro Morata (Atletico Madryt), Rodrigo Moreno (Valencia CF). Tamtą drużynę trenował wówczas Julen Lopetegui, czyli do niedawna trener pierwszej drużyny „Królewskich”.

W poszukiwaniu regularnej gry udał się na wypożyczenie do Szwecji. Grał też w Rumunii czy Azerbejdżanie, ale to w Polsce czuje się naprawdę szczęśliwy i doceniony. Kiedy spadał z Górnikiem Łęczna z ligi, pewnie mało kto się spodziewał, że Javi Hernandez może jeszcze odgrywać znaczącą rolę w jakimś ekstraklasowym klubie. Tak się jednak stało, a to za sprawą Michała Probierza, któremu udało wycisnąć się to, co najlepsze z tego piłkarza. Hernandez w lutym rozegrał świetny mecz z Legią przy Łazienkowskiej (strzelił dwa gole). Kibice „Pasów” chcą jak najczęściej oglądać go w takiej dyspozycji.

Joel Valencia

W poprzednim sezonie pomocnik rodem z Ekwadoru spisywał się przeciętnie. Strzelił raptem trzy gole i nie zaliczył żadnej asysty. Mizerny dorobek jak na zawodnika, który ma być liderem ofensywy.

Jednakże w obecnych rozgrywkach jest motorem napędowym Piasta Gliwice. Mimo to wciąż brakowało mu liczb. Nim wystartowała runda wiosenna, Valencia miał na swoim koncie jedynie dwa gole i cztery asysty, ale w nowy rok wszedł bardzo dobrze. W lutym zaliczył trzy gole i dorzucił do tego asystę. W końcu jego atuty zaczęły mieć odzwierciedlenie w konkretnych liczbach. Wyróżnienie za luty jak najbardziej zasłużone.

Valencia już wcześniej wspominał, że chciałby zagrać w kadrze Ekwadoru. Wtedy patrzono na te słowa z przymrużeniem oka, ale teraz to nie jest wcale nierealna wizja.

Lubambo Musonda

Zambijczyk przyszedł do Śląska w styczniu tego roku, ale polskim kibicom pokazał się nieco szybciej. W 1. rundzie eliminacji Ligi Europy Gandzasar Kapan – drużyna z Armenii – trafiła na Lecha Poznań. To miała być dla poznaniaków łatwa przeprawa, ale rzeczywistość była zupełnie inna.

Co prawda przy Bułgarskiej Lech wygrał 2:0, ale rewanż to była dla „Kolejorza” prawdziwa katorga. Gandzasar prowadził już 2:0, ale w doliczonym czasie gry Lech strzelił gola, który pozwolił uniknąć dogrywki. Jednakże w spotkaniu w Erywaniu z bardzo dobrej strony pokazał się Lubambo Musonda.

Reprezentant Zambii strzelił Lechowi pięknego gola, a swoimi rajdami na skrzydle siał wiele zamętu w poznańskiej defensywie. Szczególnie mocno sponiewierał Tomasza Cywkę, który z konieczności grał wówczas na prawej obronie i zupełnie nie radził sobie z Musondą. Kibice Lecha pół żartem, pół serio mówili wówczas, że należy ściągnąć Musondę do „Kolejorza”. Zupełnie na poważnie potraktował to Śląsk, który sięgnął po Zambijczyka i raczej nie żałuje tego ruchu.

Liczb Musonda nie ma na razie wybitnych, bo w lutym zaliczył jedynie jedną asystę, ale już widać, że wrocławski klub będzie miał z niego pożytek. Nowy piłkarz Śląska powiedział kiedyś, że swoje ruchy transferowe konsultuje z samym Kalushą Bwalyą, czyli legendą zambijskiej piłki. Niewykluczone, że Bwalya rzeczywiście dał zielone światło na przejście Musondy do klubu z Wrocławia.

Airam Cabrera

Dla Cabrery przejście do Cracovii to drugie podejście do polskiej ligi. Wcześniej w barwach Korony Kielce zaliczył bardzo udany sezon 2015/2016, w którym strzelił 16 goli i był wicekrólem strzelców. Cracovia miała na początku obecnych rozgrywek spory problem z napastnikami, więc niedziwne, że sięgnęła po zawodnika, który jest sprawdzony na polskich boiskach.

W Cracovii Cabrera nie strzela aż tylu goli co w Koronie, ale wkupił się w łaski kibiców swoją przebojowością, niezłym dryblingiem oraz szybkością. Kibice na tyle mocno zdążyli go polubić, że nawet stworzyli własny hashtag na Twitterze – #AiramConCracovia, który ma zachęcić Hiszpana do pozostania w zespole „Pasów”. Cabrera jest tylko wypożyczony do Cracovii z Estremadury i niewykluczone, że po sezonie wróci do swojego macierzystego klubu.

W lutym Cabrera zaliczył bardzo udany występ przeciwko Piastowi Gliwice, w którym strzelił gola i miał asystę. W pozostałych dwóch meczach nie wpisał się na listę strzelców oraz nie udało mu się asystować przy żadnym golu, ale pokazał się jak zwykle z dobrej strony.

Igor Angulo

Igor Angulo to obok Marcina Brosza najlepsze, co mogło przytrafić się Górnikowi Zabrze. Bask najpierw był główną postacią w zespole, gdy ten walczył o powrót do ekstraklasy, później, strzelając aż 23 gole w ubiegłych rozgrywkach, walnie przyczynił się do awansu zabrzan do europejskich pucharów.

Teraz już Górnikowi nie idzie tak dobrze, ale Angulo ciągle strzela. Jest liderem klasyfikacji strzelców, mimo że jego zespół jest tuż nad strefą spadkową. Angulo, grając w barwach czternastego aktualnie zespołu w tabeli, był w stanie strzelić 14 goli. To połowa wszystkich dotychczasowych goli Górnika w lidze. Aż strach pomyśleć, gdzie byliby zabrzanie, gdyby nie Angulo.

W lutym napastnik Górnika strzelił dwa gole (w tym jeden wyjątkowej urody w meczu z Zagłębiem Sosnowiec) oraz zaliczył jedną asystę. Pod nieobecność Szymona Matuszka, który wylądował na ławce rezerwowych, Igor Angulo w lutowych spotkaniach był kapitanem Górnika Zabrze.

Trener: Michał Probierz

Niesłychaną przemianę przeszła Cracovia. Janusz Filipiak, który przecież nie słynie z cierpliwości, zaufał Probierzowi, kiedy drużyna była w dołku, i go nie zwolnił. Tak długo chciał zatrudnić w Cracovii Probierza, że teraz nie chciał się go pozbyć. I ta cierpliwość się opłaciła!

Pomysł Probierza na tę drużynę w końcu wypalił i „Pasy” zanotowały imponującą serię siedmiu zwycięstw z rzędu. Grają z polotem, gra w piłkę sprawia im radość i ta seria zwycięstw nie wzięła się znikąd. Podopieczni Probierza na te wygrane zdecydowanie zasłużyli. Gdyby to wszystko od początku sezonu funkcjonowało tak jak obecnie, to Cracovia naprawdę walczyłaby o mistrzostwo Polski, jak przed sezonem zapowiadał trener.

Pozycja Probierza jest w tym momencie tak silna, że poza pełnieniem funkcji trenera jest on również wiceprezesem ds. sportowych. To sytuacja bez precedensu i niespotykany w Polsce awans.

A więc podsumujmy nasze zestawienie najlepszej jedenastki lutego w Lotto Ekstraklasie:

Pesković – Golla, Dytjatjew, Kovacević, Mladenović – Gol, Hernandez, Musonda, Valencia – Cabrera, Angulo

Trener: Probierz

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski