Gdzie rodzi się najwięcej futbolowych talentów? Oczywiście w Brazylii, Hiszpanii, Argentynie. Jeśli jednak uważnie prześledzimy cykl „O nich będzie głośno”, to okaże się, że najwięcej świetnie zapowiadających się piłkarzy pokazuje się w Holandii. Najnowszą perełką z Niderlandów jest Zakaria Labyad.
Labyad to niezwykły przypadek w nowoczesnym futbolu. Piłkarz urodzony w Utrechcie, piłkarsko ukształtowany w PSV, występujący wcześniej w młodzieżowej reprezentacji Holandii, to reprezentant Maroka. 18-letni pomocnik ma oczywiście marokańskie korzenie, lecz całe życie był związany z krajem Beneluksu. Jeśli weźmiemy pod uwagę dzisiejsze trendy, ten krok jest zaskakującym posunięciem, szczególnie jeśli spojrzymy na skalę talentu Labyada. Ten piłkarz już dziś nie byłby bez szans w walce o miejsce w kadrze reprezentacji Holandii.

Urodzony 9 marca 1993 roku zawodnik w wieku 12 lat został zauważony przez skautów z Eindhoven. Po kilku latach ciężkiego treningu pod okiem specjalistów od szkolenia młodzieży w 2009 roku podpisał profesjonalny kontrakt. Niedługo potem nadszedł czas na prawdziwy boiskowy chrzest. Ten utalentowany skrzydłowy swój debiut w pierwszym składzie PSV zaliczył w spotkaniu odbywającym się w ramach europejskich pucharów. Zazwyczaj nieopierzeni młodzicy zaczynają od ogonów w lidze lub próby w krajowym pucharze, Labyad zaczął od razu z wysokiego pułapu. 20 lutego 2010 roku pojawił się na boisku w miejsce Otmana Bakkala na 20 minut przed końcem meczu z HSV Hamburg. Trzy dni później utalentowany zawodnik zadebiutował też w starciu ligowym, rywalem był wówczas RKC Waalwijk. Dwa miesiące później w meczu z Groningen trener postawił na niego od pierwszej minuty. Młodzian zrewanżował się z nawiązką, strzelił dwa gole i był najlepszy na boisku. Drugi sezon w wykonaniu Labyada był znacznie mniej efektowny. Marokańczyk z holenderskim paszportem zaliczył zaledwie siedem ligowym występów, nie zaznaczając swojej obecności żadną bramką. Potem nastąpił jednak przełom.
Bieżący sezon jest najbardziej udanym w karierze młodego zawodnika. Choć często zdarzało mu się wchodzić z ławki rezerwowych, to zdążył już strzelić pięć goli w 28 spotkaniach. Jednak to nie skuteczność jest jego najsilniejszą bronią. Jak przystało na skrzydłowego, Marokańczyk ma dar świetnego dryblingu i dysponuje znakomitym przyspieszeniem. Na boisku bardzo przypomina Ibrahima Afellaya, który również wypromował się w Eindhoven. Zresztą sam zawodnik nie ukrywa, że obecny gracz Barcelony jest dla niego wzorem: − Ibrahim jest dla mnie wzorem do naśladowania. Na boisku występuje na tej samej pozycji co ja, ale podziwiam go nie tylko jako piłkarza, ale też jako człowieka. Zawdzięczam mu naprawdę wiele.
Nie będziemy jednak wyłącznie chwalić Labyada, ponieważ skrzydłowy PSV musi się jeszcze wiele uczyć. Przede wszystkim powinien zacząć grać odważniej. Przydałoby się więcej determinacji w jego poczynaniach, więcej agresji i zdecydowania. Reprezentant Maroka musi też popracować nad ostatnim podaniem. Jak do tej pory stanowczo zbyt często zdarzało mu się psuć dośrodkowania, a prób prostopadłego podania zawodnik w ogóle nie podejmuje.










