Są piłkarze niepowtarzalni, jedyni w swoim rodzaju, nie do zastąpienia. Mianem tym nie może się poszczycić niestety Lassana Diarra, przynajmniej w kwestii nazewnictwa. Francuz najpierw musiał rywalizować w Madrycie z innym Diarrą, a niedawno do stolicy Hiszpanii przybył kolejny Lass. Zostawmy jednak nieszczęsnego pomocnika „Los Blancos” i skupmy się na poczynaniach młodziutkiego napastnika z Vallecas – nowego Lassa.
Nieco ponad 19 lat temu w afrykańskiej Gwinei przyszedł na świat Alhassane Bangoura. Pierwsze futbolowe kroki stawiał w stołecznym klubie Etoile de Guinee. W sezonie 2009/2010 dołączył do szkółki Rayo Vallecano, zasilając skład grającego w Division de Honor Juvenilu. Lass przygodę w Hiszpanii rozpoczął od mocnego uderzenia, a konkretnie od 23 uderzeń – w pierwszej edycji zmagań wystąpił w 25 pojedynkach, w których trafił do siatki rywala 23 razy. Znakomita postawa w drużynie rezerw zapewniła czarnoskóremu zawodnikowi miejsce w kadrze grającej w Lidze Adelante pierwszej ekipy, w której zadebiutował 27 marca 2011 roku, wchodząc na drugą połowę starcia z andaluzyjskim Betisem. Do końca rozgrywek pojawił się na boisku jeszcze trzy razy.
Zimą 2010 roku wystąpił w zorganizowanym przez Frederica Kanoute i Sergia Ramosa charytatywnym spotkaniu „Champions for Africa”, w którym naprzeciw siebie stanęli gwiazdorzy ligi hiszpańskiej i drużyna Africa United. W prowadzonym przez Jose Mourinho zespole z Czarnego Lądu znaleźli się tacy gracze, jak: Carlos Kameni, Andres Palop, Kevin-Prince Boateng, Pierre Webo, Arouna Kone, a także Lassana oraz Mahamadou Diarra. Dosyć zaskakujące mogło być zatem zaproszenie na mecz zawodnika biegającego na co dzień po boiskach Segunda Division. – Mając takie umiejętności, nie możesz grać w drugiej lidze, musisz występować w pierwszej. Wykorzystaj swój talent – radził młodszemu Lassowi starszy. Stało się – w kolejnym sezonie „Los Franjirrojos” awansowali do Primera Division, oczywiście zabierając ze sobą również Bangourę.
Początek w Lidze BBVA nie był dla Lassa udany. Piłkarz pojawiał się na murawie zazwyczaj na ostatnie pół godziny gry, a jego postawa mimo asysty w pierwszym spotkaniu z Athletikiem Bilbao zostawiała wiele do życzenia. Przełomowym momentem było starcie z „Los Merengues” na Santiago Bernabeu. Alhassane wskoczył do składu, zajmując miejsce pauzującego za czerwoną kartkę Brazylijczyka Botelho. Świetna dyspozycja na skrzydle i kilka wygranych pojedynków z Marcelo, mimo iż nie poprowadziły jego zespołu do zwycięstwa, sprawiły, że piłkarski światek przypomniał sobie o Gwinejczyku. W kolejnym zremisowanym 1:1 meczu z Racingiem Bangoura znalazł się w podstawowej jedenastce. Znaczącą rolę w rozwoju młodego zawodnika odgrywa Jose Ramon Sandoval, trener Rayo Vallecano. – Bardzo mi pomaga, daje wskazówki. Jeżeli robię coś źle, on zwraca mi uwagę, abym następnym razem spisał się lepiej i robił dokładnie to, czego ode mnie oczekuje. Sporo się od niego uczę – tymi słowami Lass opisywał pracę szkoleniowca w rozmowie z dziennikiem „As” po przegranym 2:6 meczu z Realem Madryt. Meczu, w którym Lass z Vallecas był o wiele lepszy od Lassa z Madrytu.









