Olivier Giroud jest genialny, jednak wciąż niedoceniany


Francuski napastnik w swoich wytycznych ma ważniejsze zadania niż zdobywanie goli

14 marca 2019 Olivier Giroud jest genialny, jednak wciąż niedoceniany

Nie każdy piłkarski kibic może zrozumieć fenomen Oliviera Giroud. Ba! Trudno znaleźć pozytywne opinie na temat Francuza. Dla mnie jest on lepszy niż niejeden regularnie strzelający gole napastnik z topowych lig. Jego rola na boisku nie jest popularna, biorąc pod uwagę pozycję, na której gra, przez co wielu futbolowych fanów jej nie rozumie.


Udostępnij na Udostępnij na

Istnieją różne specyfikacje piłkarzy, w tym przypadku docelowo napastników. Może być szybki jak Pierre-Emerick Aubameyang, strzelać z główki jak Peter Crouch, dryblować jak Neymar czy mieć wykończenie jak Krzysztof Piątek, jednak nie można zapominać o popularnym „Żiru”. Nie wiem, czy wielu graczy będzie się na nim wzorowało ze względu na jego słabe statystyki strzeleckie, lecz jestem pewien, że jego styl gry może nakreślić nowe standardy w piłce nożnej.

Jak strzela bramkę, to tylko w wyjątkowym stylu

Zanim przejdę do tych trochę pomijanych cech francuskiego piłkarza, chciałbym zahaczyć o wątek jego techniki. Nie można powiedzieć, że Giroud w ogóle nie strzela bramek. W całej karierze podczas 568 rozegranych spotkań zdobył 227 goli, a warto zaznaczyć, jak często był i jest wpuszczany z ławki rezerwowych. Co więcej, jak zdobywa bramkę, to najczęściej jest ona niebagatelna, porównywalna do tych w wykonaniu Zlatana Ibrahimovicia. Zwody, przewrotki, piętki, krzyżaki…

A co do tego ostatniego nawet podczas niedawnego spotkania Chelsea z Dynamem Kijów na Stamford Bridge wspomniany Olivier popisał się fantastyczną asystą właśnie krzyżakiem, przy okazji zakładając tak zwaną „siatkę” piłkarzowi ukraińskiej drużyny. Był to mecz Ligi Europy, w której „Żiru” otrzymuje szansę gry w pierwszej jedenastce. I co? I w tym sezonie w ramach europejskich pucharów zanotował sześć bramek i asystę w ośmiu spotkaniach! Bardzo dobre liczby na płaszczyźnie Europa League przyćmiewa tylko jeden gol na 20 występów w obecnym sezonie Premier League, ale tam jest tylko zmiennikiem, do tego i tak odwalającym kawał dobrej roboty.

„Jest wolny, stary, nie strzela – po co on nam?”

Nie ukrywam faktu, iż kibicuję londyńskiej Chelsea, której zawodnikiem jest tytułowy bohater tekstu. Nie przeszkadza mi to jednak być obiektywnym, dodatkowo przebywałem w środowisku fanów tego klubu, kiedy za kwotę około 17 milionów euro w zimowym okienku poprzedniego roku Olivier Giroud zamienił „Kanonierów” na „The Blues”.

Opinie na temat tego posunięcia klubu Romana Abramowicza były różne, najczęściej negatywne. W Arsenalu dla Oliviera nie było miejsca, a Chelsea potrzebowała zmiennika dla Moraty. To oczywiste, że na ławce nie będzie siedział dwudziestoletni rozwijający się piłkarz, dlatego ponadtrzydziestoletni Francuz z doświadczeniem w Premier League wydawał się trafnie pasującym celem w hierarchii poszukiwań zespołu z niebieskiej części Londynu.

Poza blaskiem fleszy

Olivier Giroud jest jednym z nielicznych napastników, których priorytetem nie jest zdobycz bramkowa. On robi czarną robotę, w mojej opinii porównywalną np. do ludzi pracujących za kulisami programu telewizyjnego, bez których nie mógłby on powstać, ale to nie ich wymienia się w kontekście głównych zasług w razie sukcesu. Osobiście doceniam starania Giroud, bo gra na rzecz innych w dzisiejszych czasach jest coraz rzadziej spotykana. Można zauważyć to chociażby w AC Milan, gdzie przynajmniej w ofensywie większość zawodników gra „dla siebie”, a Krzysztof Piątek nie dostaje podań, które tak fenomenalnie zamienia na gole.

Wielka fala krytyki spadła na Francuza po mistrzostwach świata 2018 w Rosji. Wytykano mu, że przez cały mundial nie zdobył żadnego gola, a nawet nie oddał strzału na bramkę. Tylko bardziej zagłębieni w taktykę piłkarską widzowie dostrzegli, jak pomocna jest obecność Oliviera na boisku. On jest takim defensorem w ataku. Bierze obrońców na siebie, torując swoim kolegom z drużyny drogę do bramki. Nie może zostać bez krycia, bo wykończenie też ma na wysokim poziomie, a jego 192 centymetry wzrostu sprawiają, że bez problemu zdobywa gole głową.

Trudno wymarzyć sobie lepszego rezerwowego napastnika. Doświadczony, skuteczny, myślący na boisku, w dodatku dobrze wyszkolony technicznie. O ile Chelsea nie ma szczęścia do podstawowych snajperów, tak zmiennika na tej pozycji mają chyba jednego z najlepszych na świecie.

Komentarze
Victor (gość) - 5 miesięcy temu

Podzielam twoje zdanie- jeden z bardziej niedocenianych piłkarzy-a szkoda bo zawsze odwalał świetną robotę.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski