Życzenie wielu kibiców „Czerwonych Diabłów” zostało spełnione. Ole Gunnar Solskjaer w końcu pożegnał się z posadą szkoleniowca klubu z Old Trafford. Włodarze „The Red Devils” postanowili rozstać się z menadżerem za porozumieniem stron po kolejnej dotkliwej porażce.
Finalnie oprawcą 48-letniego trenera okazał się Watford. Manchester United został po prostu upokorzony przez ekipę „Szerszeni” na Vicarage Road, gdzie przegrał 1:4. Nikt zatem nie miał wątpliwości, że Ole Gunnar Solskjaer odejdzie z drużyny w ciągu kilku najbliższych dni, a nawet godzin.
Ole Gunnar Solskjaer – pożegnanie wisiało w powietrzu
Manchester United już od dłuższego czasu był w beznadziejnej formie. W grze zespołu brakowało zaangażowania, pomysłu… w zasadzie wszystkiego. Każdy, kto oglądał mecze zespołu prowadzonego przez Skandynawa, pękał z zażenowania. Trudno więc było szukać jakiejkolwiek nadziei na lepsze jutro… Nie dawała jej nawet naszpikowana gwiazdami kadra.
W ostatnich siedmiu meczach w Premier League „Diabły” wygrały tylko raz. Dodatkowo jedynym zespołem, który pokonały, był koszmarny wtedy Tottenham, prowadzony po raz ostatni przez Nuno Espirito Santo. Zwycięstwo, co prawda okazałe, bo aż 3:0, ale niezwykle zakrzywiające ówczesny obraz drużyny.

Pokazały to wcześniejsze oraz późniejsze rezultaty, jak klęska 0:5 w pojedynku z Liverpoolem na własnym stadionie czy bezbarwna przegrana z rywalem zza miedzy – Manchesterem City – 0:2. W związku z tym już podczas ostatniej przerwy reprezentacyjnej wszyscy byli świadomi, w jakim położeniu znajduje się Ole Gunnar Solskjaer.
Mecz z Watfordem był jedynie potwierdzeniem
Można powiedzieć, że bardzo bolesnym, ale idealnie zwieńczającym ostatnią grę United pod wodzą ich byłego zawodnika. „Czerwone Diabły” wyglądały żałośnie, a „Szerszenie” w pełni wykorzystały ich słabości. Na załączonym obrazku możemy zauważyć statystyki z całego spotkania. Warto na nie zerknąć, gdyż wyglądają dość znamiennie.















