Steven Gerrard: ikona Liverpoolu, żyjąca legenda, wielki kapitan. Niektórzy piłkarze tacy, jak: Pirlo, Lampard, Ibrahimović czy właśnie Gerrard, pomimo że nigdy nie zdobyli Złotej Piłki, zawsze będą uważani za jednych z najlepszych na świecie. Za 2 miesiące Anglik będzie świętował swoje 35. urodziny i wraz z końcem tego sezonu kończy się również jego przygoda z Liverpoolem.
29 listopada 1998, trener Gerard Houllier postanawia dać szansę młodziutkiemu Stevenowi Gerrardowi. 18-latek, rok po podpisaniu swojego pierwszego profesjonalnego kontraktu, pojawia się na boisku w miejsce Vegarda Heggema na końcowe minuty albo nawet sekundy spotkania, które były początkiem wspaniałej kariery. Kto by pomyślał, że ten drobniutki i lekko piegowaty chłopak stanie się tak ważną postacią nie tylko w samym Liverpoolu, ale i w całej angielskiej piłce? Dziś już wiadomo, że jego 18. sezon w barwach „The Reds” będzie zarazem ostatnim w tym klubie, ponieważ 114-krotny reprezentant Anglii już zapowiedział, że na zakończenie swojej kariery chce spróbować sił w amerykańskiej MLS.
Wraz z drugą najlepszą drużyną w Anglii pod względem zdobytych tytułów „Steve G” zaliczał wzloty i upadki. Wiele razy ratował swoją drużynę, dawał przykład, zagrzewał do walki, zdobywał bardzo ważne gole. Dziś, pomimo swojego wieku, wciąż utrzymuje bardzo wysoki poziom i pomimo że kilka razy w tym sezonie nie wystąpił od pierwszych minut, nadal jest bardzo ważnym ogniwem w ekipie prowadzonej przez Brendana Rodgersa. Od 17 sierpnia ubiegłego roku, kiedy to zaczął się sezon Premier League, strzelił 10 bramek, często na wagę remisu lub 3 punktów. Da się jednak zauważyć, że nie jest to już ten sam Gerrard, którego mogliśmy oglądać jeszcze kilka lat temu, kiedy to zdobywał piękne bramki z dalekich odległości, brakuje mu świeżości.
http://i60.tinypic.com/672s14.png
Pomimo że „Gerro” osiągnął ze swoją drużyną bardzo wiele, to z Wysp wyjeżdżać może z pewnym niedosytem. Za jego czasów Liverpool zdobył bowiem wszystko. Wszystko, oprócz mistrzostwa Anglii. Trzykrotnie był bliski wywalczenia złotego medalu, gdy jego drużyna kończyła zawody na drugim miejscu, ale nigdy nie mógł dopisać tego trofeum do swoich osiągnięć. A szkoda, bo za czasów Rafaela Beniteza, kiedy to wraz z Jurkiem Dudkiem wygrywał Ligę Mistrzów, liverpoolczycy mieli do dyspozycji bardzo silną drużynę. Indywidualnie również osiągnął bardzo wiele, od 2012 roku był także kapitanem reprezentacji Anglii.
Niestety od wczoraj kapitan Liverpoolu może dopisać sobie jeszcze jedno osiągnięcie, z którego dumny raczej nie będzie. Po niespełna 40 sekundach spędzonych na boisku Gerrard zobaczył najszybszą czerwoną kartkę w historii Premier League. Nie przywykliśmy do takich zachowań piłkarza, który zazwyczaj świeci przykładem innym, młodszym graczom. Po pierwszym brutalnym, aczkolwiek czystym wślizgu Anglik odbił swoje korki na łydce Andera Herrery. Tuż po meczu w jego obronie stanął Brendan Rodgers, mówiąc, że „pewnie był sfrustrowany grą swoich kolegów w pierwszej połowie”. Sam piłkarz przeprosił za swoje nierozsądne zachowanie. – – oświadczył kapitan „Czerwonych”.










