Stare porzekadło mówi, że zemsta najlepiej smakuje na zimno. Na własnej skórze przekonał się o tym niedawno Hatem Ben Arfa, który powoli zbliża się do końca swojej burzliwej kariery. Czy Francuz zdoła zadomowić się w Rennes, do którego zaliczył piorunujące wejście? Wiele na to wskazuje. Dziś zabieramy Was w podróż przez najbardziej przełomowe momenty w karierze piłkarza Rennes.
Hatem Ben Arfa i jego Rennes mają w tym sezonie swoje momenty chwały. Dobry wynik w Lidze Europy, w której w 1/8 finału zdołali postraszyć nawet Arsenal, czy też zdobycie pierwszego od 48 lat Pucharu Francji. Klub z Bretanii zdołał wrócić do gry ze stanu 0:2 i sprawić, że PSG zmuszone było przełknąć kolejną w tym sezonie gorzką pigułkę. Triumf ten miał wyjątkowy charakter dla żądnego zemsty na byłym pracodawcy Hatema Ben Arfy. Niespełniony talent francuskiej piłki znów cieszy się grą i wyraźnie odżył po kolejnej z nieciekawych przygód, która spotkała go podczas 15-letniej już profesjonalnej kariery.
Niesforny dzieciak z akademii
Liczące niespełna 1000 mieszkańców Clairefontaine w północnej Francji jest od 1988 roku domem dla coraz to nowych pokoleń najbardziej utalentowanych młodzieżowców znad Sekwany. Wymieniając jej absolwentów, wspomnieć należy chociażby o Thierrym Henrym, Nicolasie Anelce czy Kyllianie Mbappe. Właśnie w tej niepozornej wiosce w 1999 roku swoją przygodę z futbolem rozpoczyna 12-letni Hatem Ben Arfa. Już wtedy życie Francuza tunezyjskiego pochodzenia zaczynało nieco odbiegać od codziennych zmagań innych młodych piłkarzy z Europy. Bo ilu z nich tak jak Ben Arfa miało okazję stać się jednym z bohaterów filmu dokumentalnego? „A la Clairefontaine” śledziło bowiem losy kilku świeżo przyjętych adeptów tytułowej akademii. W jednym z epizodów produkcji gracz Rennes wdaje się w bójkę z innym młodym piłkarzem – Abou Diabym – i obu muszą rozdzielać koledzy.
Ben Arfa już od najmłodszych lat nie należał do najspokojniejszych, co z pewnością rzuciło się w oczy skautom śledzącym poczynania wychowanków szkółki. Doskonały występ na mistrzostwach świata U-17 przekonał jednak włodarzy Lyonu, którzy zdecydowali się postawić na niesfornego piłkarza i włączyć go do dorosłej kadry. W tym momencie rozpoczyna się pełna wzlotów i upadków profesjonalna kariera Hatema Ben Arfy. Bogata w mniej lub bardziej sentymentalne powroty oraz dziwne, pechowe sytuacje, które niekiedy bardzo komplikowały życie piłkarza.
Już w swoim debiucie dał się poznać jednemu ze swoich późniejszych pracodawców – Nicei, a pierwszy występ od pierwszej minuty zaliczył przeciwko swojemu obecnemu klubowi Rennes. W Lyonie większość spotkań rozpoczynał jednak jako rezerwowy, a jego licznik po 4-letniej przygodzie z klubem zatrzymał się na 64 występach i 7 bramkach. Na przestrzeni tych czterech lat zaczęły pojawiać się pierwsze, jak się okazało – uzasadnione, wątpliwości odnośnie do przyszłości Francuza.
Samo pożegnanie Ben Arfy z Lyonem oczywiście nie obyło się bez kontrowersji. Najpierw francuska prasa doniosła o nieporozumieniach na linii Hatem Ben-Arfa – Karim Benzema, które miałyby sprawić, że dni obecnej gwiazdy Rennes w drużynie „Les Olympiens” są policzone. Olimpique pierwotnie przedłużył kontrakt z wychowankiem akademii Clairefontaine, ale po bójce, w którą piłkarz wdał się na jednym z treningów z Sebastianem Squillacim, cierpliwość włodarzy klubu się wyczerpała i Ben Arfa został błyskawicznie odsprzedany na południe Francji – do Olimpique Marsylia.











