Mecze towarzyskie to szansa dla selekcjonera, aby mógł sprawdzić różne opcje. Zobaczyć, jak w warunkach meczowych prezentują się poszczególni zawodnicy na danych pozycjach. W taki sposób mecz z Rosją wykorzystał Paulo Sousa. Nie zgrywał ze sobą wyjściowej jedenastki, tylko dokonał rotacji w podstawowym składzie i posłał do boju zmienników. Na ławce usiedli: Lewandowski, Szczęsny, Glik. No właśnie, Glik, formacja defensywna – na tym się skupmy. W dużej mierze nasza obrona składa się z trójki z tyłu, która jest wspomagana przez wahadła. Jednak inaczej personalnie graliśmy w eliminacjach, inaczej w starciu z wschodnim sąsiadem. Jak to w ogóle powinno wyglądać? Komu Sousa powinien zaufać i kogo wystawić w wyjściowej jedenastce na Euro?
To my w końcu potrafimy grać trójką obrońców? Oczywiście, to mecz towarzyski, nie na serio i wcale tak dobrze nie graliśmy. Prawdziwy test ustawienia i tego, co piłkarzy nauczył Paulo Sousa, będzie dopiero na mistrzostwach Europy. Jednak biorąc pod uwagę okrojony skład, debiutantów czy mało doświadczonych, to nie było tak źle! Ale jeśli już gramy trójką defensorów, to kto powinien znajdować się w tym ważnym tercecie?
Obrona opcja 1 – sami środkowi obrońcy
W obecnym składzie drużyny mamy kilku typowych środkowych defensorów. Glik, Bednarek, Piątkowski, Helik, Dawidowicz, a miejsca trzy. Niestety, żaden z wymienionych dżentelmenów nie jest lewonożny, a na lewą stronę też potrzeba jakiegoś śmiałka. Można wystawić prawonożnego (i pewnie tak się z braku laku stanie), jednak trzeba liczyć się ze skutkami takiej decyzji. Rywale mają nas bardzo dobrze prześwietlonych (a jeśli nie, to zauważą to w trakcie meczu) i będą skutecznie odcinać tego biedaka, który musi się męczyć z lewej strony.
Jednak przyjmijmy, że nasi obrońcy całkiem przystępnie radzą sobie z grą słabszą nogą – wiem, abstrakcja, ale spróbujmy. Jesteśmy na chwilę selekcjonerem reprezentacji Polski i mamy do wyboru wyżej wymienioną piątkę. Na których trzech z nich powinniśmy postawić? Jak będzie skompletowana nasza obrona?
***
Chyba nie podlega dyskusji fakt, że centralne miejsce powinien zająć Kamil Glik. Nie jest to jakieś przypisywanie zasług, tylko po prostu z racji wieku, ograniczeń ruchowo-zwrotnych i nie najwyższej formy. Zwyczajnie uważam, że na którymkolwiek boku „Glikson” by sobie nie poradził. Mimo obniżenia przez niego lotów w ostatnim czasie, i tak pewnie skończy się na tym, że to nadal będzie podstawowy gracz kadry. Widać to było choćby po , gdy Glik wszedł na boisko przy wyniku 2:0 dla Węgrów, a skończyło się 3:3. Przypadek? Może, ale pościg niespotykany w polskiej drużynie. Pytanie brzmi: jakich partnerów do gry mu dobrać? Michał Helik pewnie zagrałby na prawej stronie, jednak wystawiany jest jako stoper środkowy, jakby szykowany jako alternatywa dla Glika. Być może to między nimi będzie rywalizacja o środkową postać bloku defensywy.











