Julen Lopetegui vs. Diego Pablo Simeone – pojedynek dwóch niezwykle charyzmatycznych szkoleniowców. Hiszpanowi przygoda z Realem Madryt zdecydowanie się nie udała, co innego Simeone w Atletico. Lopetegui po przyjściu do Sevilli znakomicie poukladał zespół i walczy o podium ligowej tabeli. Atletico tej tabeli przewodzi, choć ostatnio zdecydowanie oddalało się od tytułu mistrza Hiszpanii. Mimo wszystko do tego meczu „Atleti” podchodziło z przewagą zaledwie trzech punktów nad Realem Madryt. Jednocześnie wyjazd na Pizjuan rozpoczynał ostatnie metry wyścigu o zwycięstwo w lidze.
Wyścigu, w którym wciąż biorą udział tak naprawdę trzy ekipy – Barcelona, Real i Atletico Madryt. Każde potknięcie może skutkować utratą nadziei na dobry końcowy rezultat. W swoich szeregach oba zespoły mają przynajmniej kilku piłkarzy, których można określić gwiazdami. Kounde, Ocampos, Papu Gomez czy En-Nesyri to pierwsze nazwiska, które przychodzą na myśl, zerkając w stronę Sevilli. Jest przecież jeszcze fenomenalny Bono na bramce czy Rakitić w drugiej linii. Atletico z kolei opiera swoją grę głównie na Oblaku, Llorente, Koke czy Suarezie. Pojedynek En-Nesyriego z Suarezem zapowiadał się na ozdobę tego meczu. Podobnie jak walka bramkarzy o zachowanie czystego konta. Mnóstwo jakości w obu zespołach. Trzeba to było tylko przełożyć na boisko.
Co by było, gdyby nie Oblak?
Słoweński bramkarz już w 5. minucie potwierdził przedmeczowe oczekiwania. Kapitalnie obronił strzał z dystansu Suso. Chwilę później musiał stanąć twarzą w twarz z Ocamposem przy strzale z 11 metrów. Słoweniec nie dał się pokonać nawet z rzutu karnego. Fenomenalnie wyczuł intencje strzelającego i uchronił Atletico przed utratą pierwszego gola. GRANDE portero. Drugi mecz z rzędu w lidze z obronionym rzutem karnym. Kapitalne pierwsze dziesięć minut w Sevilli, zarówno gospodarzy, jak i Oblaka.











