Są piłkarze, o których istnieniu byśmy nie wiedzieli, gdyby nie trafili oni do Anglii, Hiszpanii, Niemiec, Włoch czy Francji. Piłkarze, którzy czarują kibiców w takim stopniu, że po udanym dryblingu czy strzale fani przez chwilę znajdują się w fazie zawieszenia, dziwnie wyłupiają oczy i rozszerzają usta. Takie czary potrafi czynić bliżej nieznany norweski zawodnik – Valon Berisha.
Skąd on się urwał? Przecież nazwisko nie wskazuje na norweskie korzenie. I rzeczywiście, jeżeli zagłębimy się w historię Berishy, odnajdziemy informacje, że jego rodzina pochodzi z Kosowa. Co ciekawe, Valon Berisha nie urodził się w Norwegii, ale w Szwecji, dokąd jego rodzice wyemigrowali w czasie wojny domowej w Jugosławii. To właśnie w szwedzkim Malmo 7 lutego 1993 roku Berisha przyszedł na świat. Kilka lat później emigranci z Kosowa zdecydowali się na przeprowadzkę do Norwegii. Tam młody chłopiec szybko odnalazł swoją pasję, którą była piłka nożna. Zatopił się w niej tak głęboko, że już kiedy miał siedem lat, mówiono, że jest w nim coś wyjątkowego.

Pierwsze lekcje futbolu bohater niniejszego tekstu pobierał w Egersunds IK. Szybko wpadł w oko brytyjskim skautom, którzy przeczesywali norweski rynek w poszukiwaniu piłkarskich diamentów. Młody zawodnik skorzystał z zaproszenia na treningi z Chelsea Londyn, w krótkim czasie zaproszono go również do Manchesteru City i Aston Villi Birmingham. Berisha nie skorzystał z oferty podpisania kontraktu z żadnym z tych klubów, motywując swoją decyzję chęcią pozostania w ojczystym kraju. W wieku 15 lat utalentowany pomocnik zaliczył pierwszy występ w trzecioligowej wówczas drużynie. Wystarczyło niewiele ponad 12 miesięcy, by jego potencjał zauważono w pobliskim Stavanger. W marcu 2009 roku przygoda Valona z Egersunds dobiegła końca – zamknęła się na 33 meczach i 11 golach, co jak na tak młodego piłkarza jest naprawdę dobrym wynikiem. W momencie przejścia do Viking Stavanger przed Berishą otworzyły się nowe perspektywy.
21 marca 2010 roku 17-letni wówczas pomocnik zadebiutował w pierwszym zespole Viking Stavanger. Wszedł on na ostatnie pięć minut spotkania z Brann Bergen, zmieniając Vidara Nisję. Łącznie w swoim pierwszym sezonie rozegrał 12 meczów i strzelił tylko jedną bramkę, ale za to jaką. Jego trafienie w spotkaniu z Lillestrom zostało nominowane do miana gola sezonu. Ostatecznie precyzyjny strzał Berishy z dystansu nie zwyciężył, ale wieść o piłkarzu z dynamitem w nogach poszła w świat. Ówczesny szkoleniowiec ekipy ze Stavanger, Age Hareide, twierdził, że jeszcze nie miał przyjemności szkolić zawodnika o tak ogromnym potencjale. – Jestem trenerem od wielu lat i miałem przyjemność pracować z wieloma znakomitymi piłkarzami. Valon być może jest najlepszy z nich wszystkich. Znam tylko jednego zawodnika, który mógł dorównać możliwościom Berishy. Jest nim Ole Gunnar Solskjaer.












