Wykręcił niesamowite liczby w zespole Primavery Atalanty, ale w pierwszej drużynie nie było już tak różowo. Dopiero wypożyczenie do Bolonii sprawiło, że Musa Barrow pokazał, na co naprawdę go stać w dorosłej piłce. 21-latek zanotował wejście smoka do drużyny Sinisy Mihajlovicia. Od niedawna jest też podstawowym graczem drużyny narodowej. Czy to tylko dobra passa, która wkrótce się skończy, czy zapowiedź wielkiej kariery gambijskiego napastnika? Naszym zdaniem – to drugie.
Po raz drugi z rzędu lądujemy z naszym cyklem w Afryce. Po raz drugi z rzędu w Gambii, malutkim kraju o kształcie dżdżownicy na zachodzie Afryki. Musa Barrow urodził się w stolicy kraju, Banjulu, 14 listopada 1998 roku i przez wiele lat grał w piłkę na ulicy i w kilku mniejszych, lokalnych klubach. Jego kariera zaczęła się więc tak naprawdę z niczego. W 2016 roku wypatrzyła go Atalanta i zgarnęła z Hawks Football Club. 18-latek zasilił najpierw drużynę Primavery i był jej niekwestionowaną gwiazdą. Ba, był gwiazdą całej ligi.
Więcej niż gol na mecz
W młodzieżowym zespole Atalanty Barrow strzelił 39 goli w 37 spotkaniach. Bardziej szczegółowo – gol co 72 minuty. Nie jest to okręgowa liga juniorów w kraju nad Wisłą, a jedna z najlepszych młodzieżowych lig świata. Pomimo faktu, że to wciąż rozgrywki młodzieżowe, te liczby robią wrażenie. Mierzący 184 cm wzrostu Gambijczyk dość szybko dał więc powody, by sądzić, że może zaistnieć w wielkiej piłce.
W pierwszej drużynie „La Dea” zadebiutował w meczu z Juventusem 30 stycznia 2018 roku. W meczu Coppa Italia, przegranym 0:1, pokazał się na 15 minut. Po tym spotkaniu Gambijczyk zaczął regularnie pojawiać się w składzie Atalanty. Pod koniec sezonu 2017/2018 zagrał w dziesięciu meczach Serie A z rzędu (nie miał wtedy jeszcze 20 lat). Atalanta zaciekle walczyła wówczas o Ligę Europy. Barrow w 32. kolejce pojawił się na 45 minut w meczu przeciw Interowi, choć tu jeszcze nic nie ustrzelił.
Ustrzelił natomiast z Benevento (4 minuty po wejściu z ławki) oraz z Genoą i z Lazio (oba mecze od początku). W międzyczasie zagrał 85 minut w spotkaniu z Torino (bez zdobyczy). Trzy gole w czterech meczach drużyny walczącej o puchary. Nieźle. Gol co 240 minut. Jeszcze lepiej jak na nieopierzonego młodziana. Atalanta ostatecznie wylądowała na 7. miejscu i zagrała w LE, w czym wydatnie pomógł Barrow. Początek kolejnego sezonu był dla Musy równie dobry co końcówka poprzedniego.
Dobrze żarło, ale zdechło…
Atalanta w swojej pierwszej rundzie kwalifikacji do LE trafiła na bośniackie FK Sarajewo. Sensacyjny remis w Italii (2:2) był mocno szokujący dla kibiców z Bergamo. Musa Barrow zagrał w tym meczu 90 minut. Na rewanż Włosi jechali mocno podrażnieni. Barrow ponownie wyszedł od początku i tego wyboru Gian Piero Gasperini nie mógł żałować. Atalanta władowała Bośniakom „ósemkę”. Do zera. Barrow zaliczył hattricka. Wszystkie gole strzelił po przerwie. Hattrick był więc klasyczny. W drugiej rundzie Barrow ukąsił w wyjazdowym spotkaniu z Hapoelem Hajfa (4:1 dla Włochów), zagrał też w dwóch spotkaniach z FC Kopenhaga, która wyrzuciła Atalantę z LE.











