Połowa sezonu 2018/2019 Bundesligi za nami i jasno można stwierdzić, że mamy lekkie zaskoczenie. Na czele tabeli Borussia Dortmund, która może śmiało przełamać dominację Bayernu. Blisko jeszcze obecnych mistrzów Niemiec są inne ekipy, co zwiastuje ciekawą rundę rewanżową. Ale wszystko odsuwamy na bok i koncentrujemy się tylko na BVB.Po ostatnim Der Klassikerze trochę byłem oburzony. Borussia Dortmund wygrała 3:2 z Bayernem Monachium, a media jednak bardziej skupiały się na przegranych. Prawda, że wtedy BVB miało problemy w pierwszej połowie, ale w drugiej części już całkowicie kontrolowało przebieg meczu. Gospodarze boleśnie wykorzystali błędy „Bawarczyków” i byli na ustach całych Niemiec. Ale niezbyt długo, bo w perspektywie czasu pojawiło się więcej artykułów o monachijczykach. To jest trochę przykre, bo grę „Borussen” ogląda się bardzo przyjemnie. Dali wreszcie nadzieję fanom Bundesligi na ciekawy sezon, a nie nudną dominację jednej drużyny.
Wróciła stara, dobra Borussia
Dobry start w sezonie 2018/2019 i przede wszystkim wysoka ofensywna gra. Ale nie taka jak u Petera Bosza, gdzie był tylko plan A i nic poza nim. Borussia Dortmund prezentuje przemyślany futbol i widać w tym pomysł na rywala. Nawet mimo początkowych kłopotów z brakiem nominalnego napastnika udało się jakoś poukładać drużynę. Zresztą przecież Lucien Favre doskonale umie zestawiać drużyny bez nominalnych „dziewiątek”. Tak było choćby w Borussii Moenchengladbach. Był tam co prawda Max Kruse, ale to nigdy nie był gracz trzymający się kurczowo swojej pozycji. Często cofał się niemal do drugiej linii, aby pomagać przy rozegraniu płynnych akcji. W Zagłębiu Ruhry do końca sierpnia też trzeba było sobie z tym radzić.
Już wtedy BVB imponowało. Choć zdarzały się lekkie wyhamowania (remis 0:0 z H96), ale nie przeszkadzało to w rozpoczęciu porównywań do mistrzowskiej Borussii za kadencji Juergena Kloppa. Za tymi czasami kibice w żółto-czarnych koszulkach bardzo tęsknią. Być może wreszcie się doczekali powrotu do tych pięknych czasów. A to też za sprawą dobrej gry w europejskich pucharach. W swojej grupie w Lidze Mistrzów podopieczni szwajcarskiego szkoleniowca też prezentowali się wybornie. Choć akurat tragiczna forma AS Monaco spowodowała walkę o 1. miejsce tylko pomiędzy Atletico i BVB.
https://twitter.com/KamilPilarz/status/1078344433094004738
Podczas rundy jesiennej dortmundczycy rozegrali 25 meczów, z czego przegrali tylko w dwóch i remisowali czterokrotnie. W lidze nikt nie ma więcej zdobytych bramek, choć wiele ekip oddaje średnio więcej strzałów. Tylko Bayern utrzymuje się dłużej przy piłce i celniej ją podaje. Nikt też nie wchodzi w tyle dryblingów co piłkarze Borussii. Ale jeżeli ktoś śledzi ich mecze, to doskonale o tym wie. Zwłaszcza dużą jakość dają skrzydła, na których szaleją Jadon Sancho, Jacob Bruun Larsen czy schodzący na boki Mario Goetze i Marco Reus.









