Jeśli chcesz mecz obejrzeć, to zostań w domu i włącz go w telewizorze, jeśli chcesz mecz przeżyć, to idź na stadion – jest to jedna z najczęściej powtarzanych sekwencji w piłkarskim świecie. Jednakże trudno się z nią nie zgodzić. Zwłaszcza ludzie, którzy byli niejednokrotnie na stadionach piłkarskich, zdają sobie sprawę, jak fantastycznym uczuciem jest oglądanie spotkania z perspektywy trybun (szczególnie tych trybun, na których zasiadają kibice zagorzale dopingujący swój zespół). W Polsce mamy kilka obiektów, na których atmosfera jest wyjątkowo gorąca. Oczywiście zalicza się do nich stadion przy ulicy Bułgarskiej 17 w Poznaniu.
Nie można jednak nie wspomnieć o tym, co działo się na tym obiekcie w poprzednim sezonie. Frekwencja była najniższa od lat, część fanów w ogóle rozpoczęła bojkot i zapowiedziała, że nie powróci na stadion, dopóki w pionie sportowym Lecha nie dojdzie do konkretnych zmian. Piłkarze zawodzili, finalnie zajęli w lidze dopiero ósme miejsce, czyli najniższe, odkąd rządy w klubie przejął duet Klimczak – Rutkowski (a więc od 2011 roku).
Klęska żywiołowa
Bardzo często wpadki Lecha budziły w kibicach gniew czy frustrację. Fani widzieli, jak marnotrawiony jest potencjał klubu i dawali upust swojej złości poprzez różne okrzyki czy transparenty. Jednakże do żadnych poważniejszych ekscesów nie dochodziło.
Wszystko zmieniło się 20 maja 2018 roku. Tego dnia doszło do wybuchu tego całego gniewu, który gromadził się w kibicach przez lata. W ostatnim meczu sezonu 2017/2018 Lech nie był w stanie przeciwstawić się Legii. Stołeczny klub pewnie prowadził 2:0 i zmierzał po mistrzostwo Polski, mimo że liderem po rundzie zasadniczej był „Kolejorz”. W rundzie finałowej poznaniacy praktycznie bez walki oddali tytuł, który w zasadzie wydawał się już być ich.
Tego było już za wiele dla kibiców „Dumy Wielkopolski”. Postanowili w radykalny sposób zaprotestować przeciwko zarządowi, który ich zdaniem jest źródłem wszystkich nieszczęść w Lechu. Burda, którą wywołali, mogła skończyć się tylko w jeden sposób – walkower w meczu z Legią, zamknięcie stadionu na kilka meczów i ostra krytyka klubu w wykonaniu całego środowiska piłkarskiego w Polsce. Jak określił to Piotr Rutkowski na słynnej już konferencji prasowej po zakończeniu sezonu 2017/2018: „Cała Polska wali w ten klub”.
Kiedy dochodzi do klęsk żywiołowych typu trzęsienie ziemi czy huragan, to pierwsze chwile po ustaniu tegoż ekstremalnego zjawiska wyglądają tak, że w miejscu, w którym doszło do tego zdarzenia, są cisza i spokój. Wszystko jest zniszczone, ludzie wolą wciąż siedzieć w swoich kryjówkach i tylko nieliczni niepewnie wychodzą na zewnątrz, żeby sprawdzić, czy można już bezpiecznie się tam poruszać.











