Luciano Vietto trafił na Półwysep Iberyjski w sierpniu ubiegłego roku. Jego transfer od początku, tak jak w przypadku każdego piłkarza z Ameryki Południowej, wywoływał mieszane uczucia. Teraz już nie ma wątpliwości, że na boiskach Primera Division pojawiła się perełka, która dla Villarrealu może się okazać żyłą złota.
Początki bywają trudne
To zdanie z pewnością nieraz zagościło w głowie młodego piłkarza. Urodzony w Kordobie zawodnik nie wspomina raczej pozytywnie swoich pierwszych kroków w poważnym futbolu. Vietto bardzo wcześnie postanowił, że swoją przyszłość zwiąże z piłką nożną, i już w wieku 15 lat rozpoczął treningi w akademii Estudiantes, która wcześniej wychowała wielu fantastycznych piłkarzy. Tyle że bardzo szybko przekonał się, jak trudno będzie mu się wzbić na szczyt, tym bardziej że w 2010 roku jego dotychczasowy klub podziękował mu za współpracę.
Chwilę później na jego barki spadło kolejne nieszczęście, na dodatek o jeszcze większej sile rażenia. Podczas badań w klinice w Rosario lekarze powiedzieli mu, że nie będzie mógł kontynuować swojej dopiero rozpoczętej kariery piłkarskiej. To tak podłamało młokosa, że natychmiast postanowił zakończyć przygodę z futbolem. Od tego pomysłu odsunęli go jednak rodzice, którzy przekonali syna, że warto dać sobie jeszcze jedną szansę. Trzeba się było więc rozejrzeć za kolejnym przystankiem.
Niespodziewana szansa
Pomocną rękę w jego kierunku wyciągnął Racing, a właściwie Diego Simeone, który wówczas pracował jeszcze w swojej ojczyźnie i pewnie nawet nie myślał, że za kilka lat zamieni Atletico w niemal perfekcyjną maszynę. „EL Cholo” dojrzał w nim niezwykłe umiejętności i przede wszystkim ogromną chęć do ciężkiej pracy. Zresztą Vietto bardzo mile wspomina współpracę ze swoim rodakiem. – Simeone zaufał mi na początku naszej znajomości. Dlatego będę mu wdzięczny do końca życia – to jedne z pierwszych słów, jakie wypowiedział po przeprowadzce do Hiszpanii. Ponadto podczas pierwszego występu przeciwko swojemu mentorowi Luciano udał się na ławkę rezerwowych Atletico i jeszcze raz podziękował swojemu rodakowi.
Tyle że ich współpraca, mimo iż była intensywna, nie trwała zbyt długo, bo zaledwie kilka miesięcy później Diego Pablo spakował swoje rzeczy i przeniósł się do Madrytu. Dla Vietto nie oznaczało to jednak jakiejś nadzwyczajnej zmiany. Kolejny trener, podobnie jak poprzednik, rozpoczynał ustalanie składu właśnie od niego. A ten odwdzięczał się w najlepszy możliwy sposób, a więc bramkami i asystami.
Czas odchodzić
Stało się więc jasne, że nadchodzi czas, aby poszukać wyzwań gdzie indziej i tym samym wspiąć się na kolejny szczebel kariery piłkarza. Tym bardziej że zewsząd napływały zachwyty nad jego umiejętnościami. Mauro Camoranesi, który grał z nim razem w Racingu, był od pierwszego spotkania pod jego wielkim wrażeniem: – . W podobnym stylu wypowiadał się także doświadczony Diego Milito, który przyznał, że pozyskanie Vietto to jedna z najlepszych decyzji w historii Racingu.












