Chojniczanka Chojnice była w gronie największych rozczarowań ubiegłego sezonu Fortuna 1. Ligi. Po spadku „Chluba Grodu Tura” zmieniła strategię w procesie budowy drużyny. Tę misję powierzono Adamowi Noconiowi, który bardzo dobrze zna drugoligowe realia. Jeśli klub utrzyma formę, powinien szybko wrócić na zaplecze ekstraklasy.
Powiedzieć, że lato na południu Pomorza było gorące, to jak nic nie powiedzieć. Na ostatni mecz poprzedniego sezonu – ze Stalą Mielec – Zbigniew Smółka zabrał trójkę młodzieżowców, ale tylko jeden z nich wybiegł na boisko (rozegrał 23 minuty). Klub wrócił do Chojnic, a dwa dni później, czyli 27 lipca podjęto decyzję o zakończeniu współpracy z trenerem. Choć 22 lipca zarząd, na czele z prezesem Jarosławem Klauzo, zapewniał, że Smółka zostanie na stanowisku.
Co przeważyło o zmianie decyzji? Przyczyny przedstawił wyżej wspomniany prezes: – Czarę goryczy przelało spotkanie w Mielcu i tu nie chodziło o wynik rywalizacji sportowej, a o zagranie zawodnikami, którzy nie wiążą swojej przyszłości z naszym klubem, co uniemożliwiło pokazanie się zawodnikom pozostającym w Chojniczance na następny sezon, a młodzieżowcom szansę zadebiutowania w 1. lidze.
Obiecujące transfery
W sezonie 2019/2020 przez szatnię Chojniczanki przewinęło się aż 33 zawodników. Tylko Wigry Suwałki – kolejny spadkowicz z Fortuna 1. Ligi – miały w swoich szeregach więcej piłkarzy. Pomorska drużyna postawiła na wietrzenie szatni. W porównaniu z poprzednią kampanią w zespole zostało raptem 11 graczy (Bartosz Wolski jest w kadrze, ale nie zagrał w żadnym meczu ani nie znajdował się na ławce rezerwowych). Dlatego klub przeprowadził 15 transferów (plus 2 zawodników włączonych do pierwszego zespołu z rezerw). Większość nowych piłkarzy to młodzieżowcy. Widać to na przykładzie bramkarzy. Paweł Sokół i Szymon Lewandowski zastąpili doświadczonego Radosława Janukiewicza i Andrzeja Witana.
Jednak działacze nie zapomnieli o piłkarzach, którzy od kilku lat grali na pierwszoligowym froncie. Do tej grupy należy Mateusz Klichowicz, Serhij Napołow, Marcin Grolik, Michał Grobelny czy Szymon Skrzypczak. Nie licząc Tomasza Mikołajczaka, cała ofensywa drużyny została wymieniona. Dla kontrastu w obronie miejsce Kamila Witkorskiego zajął wspomniany już Grolik i jest to jedyna zmiana (nie licząc pozycji bramkarza) w porównaniu z rundą wiosenną w poprzednim sezonie. Może to zastanawiać, ponieważ Chojniczanka Chojnice miała najgorszą defensywę w Fortuna 1. Lidze.

Widowiskowa gra idzie w parze z wynikami
Jeszcze pod wodzą Zbigniewa Smółki drużyna Chojniczanki miała wyraźne problemy z grą w środku pola. Nawet nie pomógł eksperyment z przesunięciem Tomasza Mikołajczaka na pozycję ofensywnego pomocnika. Jednak teraz przyniosło to efekt. Również w środku pola pojawiły się niewielkie zmiany. Robert Ziętarski w pewnym sensie przejął rolę po Bartoszu Wolskim i odpowiada za krótkie rozegranie piłki. W dodatku często decyduje się na oddanie strzału z dystansu i w tym przeważa nad byłym zawodnikiem Bytovii Bytów. Z kolei Maciej Kona lepiej czuje się w dalekich zagraniach i więcej pracuje w defensywie od Ziętarskiego. Niżej po piłkę schodzi też Tomasz Mikołajczak, dzięki temu Chojniczanka Chojnice tworzy przewagę w środku pola i daje to kolejne możliwości rozegrania akcji.














