Jednym z piłkarzy, z którym Lech Poznań zakończył współpracę tego lata, jest Nika Kvekveskiri. Po podpisaniu kontraktu z węgierskim Nyiregyhaza Spartacus zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań. Spędził w Poznaniu trzy i pół roku i przeżył z „Kolejorzem” naprawdę wiele. Opowiedział trochę o Macieju Skorży, porażce w Trnawie oraz pracy Mariusza Rumaka. Zapraszam!
Rozegrałeś w Lechu Poznań 123 mecze przez trzy i pół sezonu. Który moment z tej całkiem długiej przygody będziesz wspominać najlepiej?
Bardzo trudno będzie mi zdecydować, w Lechu bowiem udało mi się przeżyć kilka naprawdę fajnych chwil. Wybiorę jednak dwa najbardziej oczywiste momenty. Mistrzostwo Polski wywalczone w 2022 roku i przygoda w Lidze Konferencji Europy w 2023 roku. Jeśli musiałbym wybrać jedną z tych dwóch chwil, chyba wybrałbym mistrzostwo. Ze względu na to, że był to sukces, na który kibice musieli czekać kilka dobrych lat. Dodatkowo dla mnie było to czwarte mistrzostwo w karierze, ale pierwsze zdobyte poza Gruzją. Dlatego to jest mój ostateczny wybór.
W Lechu pracowałeś z czterema trenerami (Dariusz Żuraw, Maciej Skorża, John van den Brom i Mariusz Rumak). Z którym z nich pracowało Ci się najlepiej i od którego nauczyłeś się najwięcej?
To mogę dodać do poprzedniej odpowiedzi. Trenerzy, z którymi pracowałem, również byli bardzo ważną częścią tych pięknych chwil, które przeżyłem z Lechem.
Maciej Skorża wprowadza do drużyny dyscyplinę oraz taktyczny automatyzm. Każdy zawodnik wie, jakie ma na boisku zadania. Dodatkowo każdy pracownik klubu ma jasno wyznaczone zadania i czuje się częścią drużyny. Współpraca z nim była bardzo przyjemna i na pewno dzięki niej wiele się o piłce nauczyłem. Z drugiej strony John van den Brom wolał bardziej romantyczny futbol, który oparty był na indywidualnych umiejętnościach i mocnych stronach zawodników.
Dwóch zupełnie różnych szkoleniowców, dwa różne podejścia do futbolu, ale z pewnością obaj nauczyli mnie bardzo dużo i będę korzystał z ich lekcji do końca mojej przygody z piłką. A nawet po zakończeniu kariery.
Przychodziłeś do Lecha zimą 2021 roku, gdy klub był w kryzysie. Odchodziłeś po sezonie, który również był rozczarowujący. Czym różniły się od siebie te kryzysy, jakie masz spostrzeżenia?
Sytuacja, gdy przychodziłem, była zupełnie inna niż w poprzednim sezonie. 2021 rok to jeszcze czas covidu i nie dało się poczuć, jak wielką drużyną jest Lech Poznań i jak fanatyczni są tutejsi kibice. Nie będę zgłębiał się w szczegóły. Po prostu boli mnie to, że musiałem w takim stylu zakończyć swoją przygodę w „Kolejorzu”. Zawiedliśmy kibiców, jak i siebie samych. Mając tyle talentu w szatni, nie powinniśmy rozegrać tak złego sezonu.
Co nie zadziałało w Lechu Mariusza Rumaka? Początek był całkiem niezły, ale potem wszystko się posypało.
Cóż, mógłbym mówić o tym godzinami i odkryć wszystkie szczegóły, ale nie chcę tego robić. Powiem tylko, że dzisiejszy Lech pokazuje, jak ważny jest trener i sztab szkoleniowy, który ma dobre pomysły na rozwój drużyny. Trener, który czuje z drużyną więź. Teraz jestem szczęśliwy, widząc, jak Lech Poznań.










