Real Madryt rozbił na własnym stadionie Osasunę aż 7:1. Bramki dla gospodarzy zdobywali Ronaldo (trzy), Benzema (dwie), Higuain oraz Pepe. Dla gości w nieco kontrowersyjnych okolicznościach trafił Ibrahima Balde.
Pierwszy w historii rozgrywany w południe na Santiago Bernabeu mecz wzbudził bardzo skrajne emocje. Znakomita większość kibiców uznała taką godzinę za świętokradztwo i bluźnierstwo przeciwko religii, jaką przecież jest futbol. Niektórzy przytomnie zauważyli co innego – spotkanie rozgrywane o tej porze staje się centralnym punktem dnia. Człowiek wstaje, je śniadanie, ogląda z całą rodziną mecz, a potem je obiad i może w dobrym nastroju wegetować do wieczora. Dla Mourinho problem nie istniał. Portugalczyk wystawił najmocniejszy dostępny na tę chwilę skład i patrzył.

Zawody na Santiago Bernabeu rozpoczęły się tak, jak miały się rozpocząć. Real dominował totalnie. Osasuna piłki dotykała raz na kilka minut, a gospodarze spokojnie konstruowali akcje. W 10. minucie zamieszanie w polu karnym poskutkowało strzałami Pepe i Benzemy. Oba zostały zablokowane przez defensorów. Chwilę później Andresa pokonać próbował „El Pipita”. Może i goście wcale nie atakowali, ale za to świetnie się bronili. Blok obronny wzmocniony cofającym się Nekounamem był na razie zaporą nie do przejścia. Znudzeni niemrawym widowiskiem kibice postanowili swoim zwyczajem pośpiewać piosenki na temat rzekomego lekkiego prowadzenia się Barcelony. Nie wiadomo, czy zachęcony skandowanymi przez fanów hasłami, czy też może po prostu znudzony Ronaldo w 21. minucie zdecydował się na indywidualną akcję, która sprawiła sporo problemów bramkarzowi gości, ale w żaden sposób nie wpłynęła na wynik spotkania. Chwilę później Portugalczyk był już bardziej dokładny. Doskonała wrzutka Angela Di Marii, najlepszego asystenta La Liga, spadła na głowę Cristiano, któremu pozostało już tylko skierować ją do siatki. W 28. minucie Irańczyk Nekounam pięknie uderzył z ponad 30 metrów. Przez chwilę wydawało się nawet, że futbolówka wpadnie w samo okno bramki Ikera. Na szczęście dla gospodarzy, piłka zdecydowała się jednak skręcić i minąć słupek o jakiś metr. A chwilę później stało się coś dziwnego. Madryt stracił bramkę w sytuacji, która umknęła uwadze realizatora. Powtórki pokazały, że „Los Blancos” nie zreflektowali się, że sędzia zezwolił Osasunie na wykonanie rzutu wolnego bez gwizdka. Piłka powędrowała do Ibrahimy, który pewnym strzałem pokonał Ikera Casillasa. Szok.
Real się zdenerwował, na co wyraźnym dowodem była akcja Pepego, który przebiegł z futbolówką przy nodze kilkadziesiąt metrów, przy okazji tratując rywali. Portugalczyk, jak się okazało kilka sekund później, nie poprzestał na jednym rajdzie. W 34. minucie stoper wyprowadził Real na prowadzenie, przytomnie zachowując się w polu karnym rywala. Przy okazji konkurs: kto zaliczył asystę? Nagrody niestety nie przewidujemy, gdyż każdy zna odpowiedź. Angel Di Maria. Argentyńczykowi było mało, dwie asysty w meczu to żaden wyczyn, takie rzeczy się zdarzają. Potrzebna była trzecia, a że akurat Higuain przebiegał przez pole karne, „El Fideo” podał mu futbolówkę i zrobiło się 3:1. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy mogło być 4:1, ale Mesut Oezil z ostrego kąta nie potrafił pokonać Andresa.












