W rewanżowym meczu o Superpuchar Hiszpanii Real Madryt pokonał Barcelonę 2:1. Mistrzowie kraju szybko zdobyli dwie bramki, a później starali się kontrolować spotkanie. Mimo bramki Messiego, dającej Katalończykom nadzieję, tytuł zdobyli podopieczni Mourinho!
Od pierwszego gwizdka Mateu Lahoza inicjatywę przejął Real. Madrytczycy, niemal nieistniejący w spotkaniu rozgrywanym przed sześcioma dniami, szybko zepchnęli gości z Katalonii do defensywy i rozbijali ich długimi podaniami. Po raz pierwszy bramce Valdesa zagrozili po siedmiu minutach – do prostopadłego podania doszedł Higuain, ale mimo iż był niemal nieobstawiany, nie zdołał zdobyć gola. W 9. minucie ataki Realu w końcu przyniosły efekt: z długą piłką rzuconą za linię obrony nie poradził sobie Mascherano, za to świetnie udało się to Higuainowi, który ją opanował i strzałem między nogami Valdesa otworzył wynik meczu! Gospodarze już prowadzili w tej rywalizacji. W 14. minucie żółtą kartką został ukarany winowajca sprzed chwili, Javier Mascherano, który niepotrzebnie faulował rozpędzonego Di Marię. Chwilę później po wzorowym odbiorze Cristiano Ronaldo piłka trafiła do Marcelo, który zdecydował się na strzał z narożnika pola karnego. Obok bramki. Barcelona była jak na razie mocno podenerwowana, swoje akcje próbowała rozgrywać zbyt szybko i chaotycznie.
Bardzo szybko się to zemściło – po kolejnej nieprzygotowanej akcji gości Khedira uruchomił długim podaniem Ronaldo, ten fantastycznym podbiciem piętą zgubił krycie Pique, a następnie, mimo przeciętnego strzału, pokonał nieudolnie interweniującego Valdesa. 2:0 dla Realu! Chwilę później kolejne prostopadłe podanie rozerwało defensywę Katalończyków, ale mający niemal stuprocentową szansę Higuain po raz drugi zawiódł. W 24. minucie, po rzucie wolnym bitym przez Xabiego, Pepe podwyższył na 3:0, ale sędzia gola nie uznał wskutek wydumanego faulu na Mascherano. Chwilę później kolejne genialne podanie z głębi pola uruchomiło Ronaldo, ten wygrał walkę o pozycję z Adriano, ale Brazylijczyk próbował jeszcze ratować zespół rozpaczliwym faulem. Sędzia nie miał wątpliwości – czerwona kartka dla gracza gości, „Barca” gra w dziesiątkę! Nie minęło nawet kilkadziesiąt sekund, a Marcelo ponownie przedarł się lewym skrzydłem i dograł na piąty metr do Khediry, ale ten, mimo dobrego strzału z pierwszej piłki, trafił zaledwie w bramkarza.
Widząc, jak niemiłosiernie gnębiona jest katalońska defensywa, Tito Vilanova postanowił wzmocnić ją Montoyą – boisko opuścił Sanchez. W 33. minucie Di Maria genialnie przerzucił piłkę do Ronaldo, który płasko podał do wbiegającego w pole karne Higuaina, ale ten został w ostatniej chwili zablokowany przez Mascherano. Cztery minuty później „Barca” miała bodaj pierwszą poważną szansę na gola: Iniesta świetnie oszukał na lewym skrzydle Di Marię i dośrodkował pod bramkę, ale Montoya minimalnie spóźnił się do piłki. Po chwili Khedira stracił piłkę na rzecz Messiego, ale podanie Argentyńczyka do Pedro wzorowo zablokował Pepe. Niemniej jednak Barcelona w końcówce pierwszej części gry w końcu zaczęła się odnajdować na boisku. I udokumentowała to golem! Po faulu Xabiego na Xavim Messi fantastycznie uderzył z rzutu wolnego i pokonał Casillasa. Już tylko 2:1 dla Realu! Jeszcze przed przerwą okazje do przywrócenia dwubramkowego prowadzenia mieli Ronaldo i Di Maria, ale ostatecznie gospodarze przed drugą połową mieli tylko jednego gola przewagi.










