Osasuna Pampeluna dosyć niespodziewanie, jednak zasłużenie wygrała z Atletico 3:0. Bramki zdobyli: Cejudo, Armenteros i Torres. Gospodarze już od pierwszego gwizdka zdominowali rywali i pokazali, że Reyno de Navarra to jeden z najbardziej gorących stadionów w Hiszpanii.
W ostatnim niedzielnym spotkaniu 25. kolejki La Liga Osasuna podejmowała Atletico. Faworytem byli goście, którzy mieli szansę na zwiększenie dystansu do Barcelony i przy odrobinie szczęścia mogli wrócić na fotel lidera w Hiszpanii. Przyjezdni wyszli ustawieniem 4-4-2 bez zagrożonych wykluczeniem w następnej kolejce Mirandy, Koke i Ardy Turana. Do składu za to wrócili Filipe Luis i David Villa. Osasuna nie była jednak na straconej pozycji, bo na Reyno de Navarra w tym sezonie punkty pogubili już Real i Barcelona. Kibice gospodarzy z pewnością wierzyli, że tak się stanie i tym razem.

Pierwszy celny strzał oddał Bertran w 2. minucie. W odpowiedzi 60 sekund później Filipe Luis zaszarżował w polu karnym Osasuny i chciał podać do dobrze ustawionego Villi. Obrońca zdołał wybić piłkę, która trafiła do Diego. Brazylijczyk niewiele się zastanawiając uderzył z woleja, ale strzał był bardzo niecelny. Nie minęły trzy minuty i gospodarze wyszli na prowadzenie. Piłkarze z Pampeluny krótko rozegrali futbolówkę z rzutu rożnego, po czym Torres centrował w pole karne. Piłka po dośrodkowaniu dotarła do niekrytego Cejudo, który bez przyjęcia prawą nogą posłał piłkę pod nogami Courtoisa. Zazwyczaj to Atletico słynęło z szybko zdobywanych bramek, w tym spotkaniu było jednak inaczej. Piłkarze z Nawarry niesieni dopingiem kibiców zdominowali Atletico na początku spotkania. Sytuacja na boisku się powoli zmieniała. To goście zaczęli prowadzić grę, a gospodarze oczekiwali na kontry. Ataki „Los Rojiblancos” były jednak niezbyt przemyślane. Brakowało dokładności w podaniach. Wiele do życzenia pozostawiały strzały z dystansu Diego.
W 19. minucie Armenteros był bliski podwyższenia wyniku, ale piłka mu zeszła i trafiła w Godina. Dwie minuty później Hiszpan już się nie pomylił. Mocnym uderzeniem lewą nogą z dystansu nie dał szans Courtoisowi. Wyglądało na to, że goście przeszli obok pierwszej połowy. Byli bezradni. Zmienić wynik próbował Costa, ale strzelił niecelnie. Większość akcji przyjezdnych była kasowana przez defensorów przed polem karnym. Dzięki korzystnemu wynikowi Nawarczycy mogli cofnąć się do obrony i liczyć, że rywale nie zdołają się przez nią przebić. No i madrytczykom nie udało się pokonać Fernandeza w pierwszej połowie. Za to gospodarze w 42. minucie podwyższyli wynik. Abella świetnie dograł piłkę na głowę Torresa, a ten bez problemów pokonał golkipera rywala. Atletico było na kolanach. W pierwszej połowie Osasuna zagrała fantastycznie.










