We wtorkowym meczu przeciwko Willem II Tilburg, zakończonym wynikiem 2:2, ekipa FC Volendam nareszcie wywalczyła pierwszy punkt w obecnych rozgrywkach. Beniaminek Eredivisie czekał na ten moment przez osiem kolejnych spotkań. Gola na wagę remisu dla podopiecznych Fransa Adelaara zdobył Paul de Lange.

– Byliśmy już znudzeni tak długim czekaniem na pierwszy punkt, na szczęście wreszcie się udało. W meczu z Willem II straciliśmy dwie „głupie” bramki. Przespaliśmy zupełnie pierwsze dwadzieścia parę minut drugiej połowy, a pzebudziliśmy się dopiero w końcówce. Paul de Lange zdobył ładnego gola, Gerson Sheotahul trafił w słupek. Równie dobrze mogliśmy zainkasować w tym spotkaniu trzy oczka. Na pewno pozostaje pewien niedosyt – podsumował ten pojedynek zdobywca pierwszego gola dla FC Volendam, Melvin Platje.
W historii ligi holenderskiej podobne przypadki miały już miejsce kilkakrotnie. Jak do tej pory dwie drużyny legitymują się najgorszym startem rozgrywek: właśnie wspomniany FC Volendam, z tym, że w sezonie 1963/64, oraz MVV Maastricht (1968/69). Oba kluby nie zdołały wywalczyć punktu przez osiem kolejnych meczów. Z kolei drużyna Fransa Adelaara ze swoimi siedmioma porażkami z rzędu dołączyła do takich ekip jak: MVV Maastricht (sezon 1997/98), Cambuur Leeuwarden (1993/94) oraz Telstar (1977/78). Co ciekawe, degradacji uniknęły tylko wspomniane ekipy MVV. Pozostałe drużyny po nie najlepszym starcie musiały przełknąć gorycz w postaci spadku do Eerste Divisie. Czyżby ten sam los miał podzielić FC Volendam?











