Obrońca QPR Ryan Nelsen kończy swoją przygodę w Premier League na rzecz stanowiska pierwszego trenera Toronto FC. Od tej pory Nowozelandczyk będzie udzielał się w Major League Soccer.
Nelsen, który w sumie zaliczył 21 występów dla „The Rangers” w tym sezonie, dostał wolne od swojego trenera, aby móc udać się do Kanady. Tam piłkarz dogadał się z włodarzami klubu i oficjalnie został trenerem kanadyjskiej drużyny. Nowozelandczyk ma jednak podpisaną umowę z QPR do 30 czerwca 2013 roku i najprawdopodobniej będzie jeszcze do dyspozycji szkoleniowca QPR w sobotnim meczu „The Rangers” z Tottenhamem. Zawodnik planuje oczywiście dowiedzieć się od trenera Redknappa, kiedy będzie mógł dołączyć do swojego nowego klubu.
– Mam ważny kontrakt z QPR. Harry Redknapp i Tony Fernandes to jednak fantastyczni ludzie. Muszę wypełnić jeszcze kilka obowiązków w QPR. To wszystko, co się teraz wydarzyło, było jak trąba powietrzna, więc pozostało kilka drobiazgów, które są do zrobienia – przyznał Nelsen na konferencji prasowej w Kanadzie.
Harry Redknapp, który sprowadził Nelsena do Tottenhamu, będąc jeszcze trenerem tej drużyny, uważa, że decyzja obrońcy będzie dla niego korzystna.
– Nelsen chce być trenerem i to jest dla niego wielka szansa, aby pomóc tej drużynie. On jest fantastycznym piłkarzem. Ściągnąłem go do Tottenhamu z Blackburn w zeszłym roku. Dla mnie jest jednym z najlepszych zawodników, jakich miałem okazję spotkać. Fantastyczny piłkarz i świetny trener – przyznał angielski szkoleniowiec.
Wiadomo, że Nelsen nie będzie znaczącą postacią w MLS, w której spędził wcześniej cztery lata w drużynie DC United. Ponownie spotka się jednak z obecnym prezesem Toronto FC, Kevinem Payne’em, który był również włodarzem DC United, kiedy Nelsen grał w MLS.
– Od dnia, w którym Ryan przybył do DC United, zawsze wiedziałem, że kiedyś będzie trenerem. Wierzę, że jego przywódcze umiejętności, inteligencja i charakter zapewnią mu sukces w roli szkoleniowca. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszej osoby na to stanowisko – przyznał Payne.
Nieee ;< Kurde, całkiem nieźle pogrywał z Hillem. Szkoda.