Sevilla pokonała Saragossę w niezwykle ciekawym meczu rozegranym na La Romareda. Nie zabrakło sytuacji spornych, była czerwona kartka i nieprzyznany rzut karny. Decydujący gol padł w 90. minucie, a strzelił go niezastąpiony Alvaro Negredo.
Sevilla przystąpiła do meczu w dobrym nastroju. W poprzedniej kolejce piłkarze z Andaluzji nie dali szans Valencii, pewnie wygrywając 2:0. Również w Pucharze Króla idzie im dobrze, ostatnio rozgromili trzecioligowy Real Union. W składzie ekipy Manzano zabrakło ciągle kontuzjowanego Andresa Palopa, a także dwóch piłkarzy, którzy niedawno przeszli operacje – Jesusa Navasa i Tiberio Guarente. Gospodarze znajdują się obecnie w strefie spadkowej i niestety będą mieli kłopoty, żeby z niej uciec. Ich kadra została poważnie uszczuplona w letnim oknie transferowym.

Początek meczu był taki jak w ostatnim spotkaniu Sevilli – wypełniony szaloną kreatywnością Diego Perottiego. Argentyński skrzydłowy prezentuje w tym sezonie wyśmienitą formę, obrońcy nawet nie próbują go zatrzymać. Po przeciwnej stronie z charakterystycznie pochyloną sylwetką przemieszczał się drugi wybitny gracz gości, Diego Capel. Od początku było widać, że Toni Doblas, rezerwowy bramkarz Saragossy zastępujący Leo Franco, będzie miał pełne ręce roboty. Gospodarze swoje nieliczne akcje przeprowadzali prawą stroną, gdzie czekał na nich świetnie ostatnio dysponowany Momo Dabo.
Z czasem przewaga Sevilli słabła, a do głosu doszła Saragossa. Lafita świetnie cofał się i rozgrywał piłkę z pomocnikami, aktywny był też Edmilson. A potem wszystko się posypało. Świetne prostopadłe podanie Kanoute na gola zamienił niewidoczny dotąd Luis Fabiano. Brazylijczyk wykończył akcję z kunsztem dowodzącym, że nieprzypadkowo jest podstawowym zawodnikiem reprezentacji Brazylii. Co ciekawe, bramka ta była jedyną klarowną sytuacją pierwszej połowy. Obie drużyny z mniejszym lub większym powodzeniem konstruowały akcje, ale zawsze szwankowało ostatnie podanie. Trenera Sevilli z pewnością zmartwił fakt, że jeszcze w pierwszej połowie boisko musiał opuścić Diego Capel.
W 46. minucie spotkania trener Saragossy, wiedząc, że nie ma nic do stracenia, wprowadził napastnika Marco Pereza w miejsce defensora. W 50. minucie za Ponzo na boisku zameldował się Bertolo. Nie minęły trzy minuty, a Argentyńczyk strzelił gola. Wielka niespodzianka na La Romareda! Świetne trafienie głową sprawiło, że spotkanie nabrało rumieńców. Saragossa zwęszyła szanse i za wszelką cenę starała się wyjść na prowadzenia, jednak dobra obrona Sevilli im to skutecznie uniemożliwiała.
W 65. minucie meczu Gregorio Manzano zdjął z boiska defensywnego pomocnika i wprowadził napastnika. Alvaro Negredo miał ożywić grę i stworzyć większe zagrożenie pod bramką Doblasa. Chwilę później Alfaro wpadł w pole karne, gdzie został potrącony przez miejscowego defensora. Czy powinien być rzut karny? Sędzia uznał, że nie. W 71. minucie spotkania arbiter podjął kolejną dyskusyjną decyzję. Podczas szybkiej kontry Saragossy Navarro sfaulował snajpera gospodarzy i został ukarany czerwoną kartką. Problem polega na tym, że napastnik nie wychodził na czystą pozycję – obok niego ciągle był Alexis. Żółty kartonik byłby lepszym rozwiązaniem. Manzano musiał bronić wyniku. Zdjął strzelca gola, Luisa Fabiano, i wprowadził Abdoulaya Konko. Co ciekawe, po czerwonej kartce i defensywnej zmianie Sevilla zaczęła przeważać. Gdyby tylko Alvaro Negredo zachował się trochę lepiej, Andaluzyjczycy wyszliby na prowadzanie. W ostatnich minutach meczu gospodarze w komiczny sposób starali się wymuszać rzuty karne. Padali w każdej sytuacji. W ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry jednoosobową kontrę na gola zamienił Negredo. Hiszpan wykorzystał żenującą nieporadność Jarosika, przebiegł kilkadziesiąt metrów i pewnym strzałem w długi róg zapewnił Sevilli komplet punktów!










