Barcelona i jej kibice powinni zrozumieć, że urugwajski napastnik swój najlepszy okres w karierze ma już zdecydowanie za sobą. Jego powtarzalność w strzelaniu bramek regularnie spada, a jakby tego było mało, do listy problemów dołączył chroniczny ból w prawym kolanie. To wszystko powoduje, że Luis Suarez potrzebuje na następny sezon wartościowego zmiennika, a może nawet godnego następcy.
„El Pistolero” mimo braków, które z biegiem czasu coraz mocniej dają się we znaki, jest dla Barcelony postacią kluczową. I co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Jego nieustępliwy południowoamerykański charakter, niepowtarzalna boiskowa więź z Messim oraz pozytywny wpływ na innych kolegów w zespole to atuty, które wciąż decydują o unikalności Urugwajczyka. Niestety problem polega na tym, że wyżej wymienione zalety będą za chwilę tymi jedynymi. A tak być przecież nie może, jeśli oczekujemy więcej.
Liczby maleją, a Barcelona czeka
Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie sezony Suareza w Barcelonie (oprócz pierwszego niepełnego), dostrzeżemy widoczny regres. Sezon 2015/16 to aż 59 bramek w 53 meczach (!). Rok później Urugwajczyk obniżył loty, notując już „tylko” 37 goli w 51 spotkaniach. W ostatniej kampanii 2017/2018 trafień było odpowiednio mniej, bo 31 z taką samą liczbą występów. Czy kolejny rok 32-letniego napastnika wpisze się w ten schemat i będzie gorszy od poprzedniego? Na to wygląda, ale to nie jedyny powód do zmartwień.
Były piłkarz Liverpoolu zatracił bowiem coś, czego „dziewiątce” tej klasy po prostu nie może brakować. Mowa o bramkach strzelanych w Lidze Mistrzów, które na przestrzeni czterech sezonów zmalały z ośmiu do zera. Co prawda Suareza ratują asysty, ale na tę chwilę trzeba niestety powiedzieć, że koledzy z zespołu nie mogą liczyć na wyczyny swojego napastnika w europejskich pucharach. A jeżeli już, to jedynie w La Liga, gdzie „El Pistolero” nie przestaje punktować. Tam zdobył 87 % swoich goli w tym sezonie.
https://twitter.com/FCBarcelonaFl/status/1117610339472936962
Paradoksem jest fakt, że mając w tej chwili 20 bramek w lidze, Suarez należy do najlepszej piątki strzelców wśród topowych napastników. Wyprzedzają go jedynie Messi, Mbappe, Quagliarella i Lewandowski. Wobec tego pojawia się pytanie, czy warto w ogóle kwestionować formę Urugwajczyka? Jeżeli ona nie spada poniżej pułapu choćby Kuna Aguero? Ta debata ma jeden kij i dwa końce, bo statystyki wciąż stoją po stronie „Bunny’ego”, ale obraz gry już niekoniecznie. Wiek zaczyna robić swoje.











