Jeszcze kilka lat temu określenie piątki najzdolniejszych polskich piłkarzy występujących z prawej strony bloku defensywnego było niezmiernie trudne z powodu… kłopotu bogactwa. Co rusz wybijał się ktoś utalentowany, inna sprawa, że zwykle potem przepadał. Obecnie w kadrach młodzieżowych jest kilku zdolnych chłopaków na tę pozycję, trudno jednak oszacować, czy któryś z nich zbliży się do poziomu prezentowanego obecnie przez Łukasza Piszczka, naszego najlepszego prawego obrońcy. Pięciu graczy z czterech roczników, wszyscy na co dzień występujący w klubach ekstraklasy. Dwóch z nich jak na swój wiek już bardzo doświadczonych, pozostali w piłce seniorskiej zbierają pierwsze szlify. Oto ci, którzy w bliższej lub dalszej przyszłości mają największe szanse na zwrócenie na siebie uwagi selekcjonera kadry narodowej.
1) Robert Gumny (Lech Poznań, 18 lat)
Reprezentant Polski do lat 19 w błyskawicznym tempie przebił się do pierwszego zespołu Lecha Poznań. Z uwagi na obecność tylko jednego konkurenta zarówno na prawej, jak i na lewej obronie Gumny prawdopodobnie zaliczy w tym sezonie bardzo dużo minut w ekstraklasie. Dlaczego właśnie wychowanka „Kolejorza” uznajemy za największy talent na swojej pozycji w naszym kraju? Poznaniak imponuje przede wszystkim dynamiką, szybkością i odwagą w poczynaniach ofensywnych. Próbkę swoich niemałych umiejętności dał choćby w meczu o Superpuchar Polski przeciwko Legii Warszawa, za który zebrał sporo pochwał. Na minus przede wszystkim drobna postura, która na dłuższą metę może okazać się problemem w walce z fizycznie grającymi skrzydłowymi. Do poprawy także gra obronna, jeszcze zdarzają się Gumnemu dość proste błędy. Jeśli uda mu się nadrobić braki, do tego nie opadnie młodzieńczy entuzjazm, osiemnastolatek może w przyszłości zajść naprawdę wysoko.
2) Paweł Stolarski (Lechia Gdańsk, 20 lat)
Bardzo osobliwy przypadek. Mimo zaledwie 20 lat na karku zdążył dorobić się już łatki zmarnowanego talentu, co może się wydawać nieco absurdalne. Stolarski zdążył zresztą usłyszeć już wiele dziwnych opinii na swój temat. Gdy był zawodnikiem Wisły Kraków, Franciszek Smuda powiedział, że u niego Stolarski na prawej obronie grał nie będzie, bo za mało daje w ofensywie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jeszcze kilka miesięcy wcześniej krakowianin występował na pozycji… wysuniętego napastnika. Z uwagi na żelazne płuca i dużą waleczność zaproponowano mu zmianę miejsca na boisku, co w przyszłości powinno mu wyjść na dobre. Gdyby nie częste i dość pechowe urazy, pewnie byłby dzisiaj w zupełnie innym miejscu. Nie bez powodu interesował się nim przecież kiedyś sam Juventus. Obecnie Stolarski gra w naszej reprezentacji młodzieżowej, zbiera też sporo minut w ekstraklasie w barwach Lechii Gdańsk. Trener Piotr Nowak słynie z wypuszczania na świat dobrze ukształtowanych młodych graczy, o byłego wiślaka powinniśmy być więc spokojni.










