O konieczności posiadania dobrego partnera na skrzydle wie dziś niemal każdy. Kimże bez kogoś takiego byłby największy specjalista wśród kobiet? No właśnie. Tak się składa, że ekstraklasa wcale nie odbiega od tej fundamentalnej reguły. Co więcej, potrafi ona również obecność takiej osoby w składzie sowicie wynagrodzić, zważywszy na postępujący w ostatnich czasach niedobór ludzi tej profesji. Nie zrozumcie nas źle, nie chcemy określać pozycji skrzydłowego mianem gatunku na wymarciu. Trudno jednak nie zauważyć, że w ostatnich latach rola zawodnika występującego na tej pozycji jest coraz częściej modelowana. Trenerzy stopniowo odchodzą od klasycznych pomocników trzymających się blisko linii bocznej na rzecz piłkarzy uniwersalnych, szczególnie lubiących zejść do środka lub zamienić się pozycjami. Która tendencja w tym roku dominowała na naszym podwórku? Zaprezentujmy najlepszych, naszym zdaniem, przedstawicieli tej strefy boiska w zakończonym sezonie. Przed państwem najlepsi skrzydłowi.
Wyróżnienia
Wbrew naszym oczekiwaniom kandydatów do czołowej piątki mieliśmy zaskakująco dużo. Ostatecznie postanowiliśmy ograniczyć listę do dziesięciu nazwisk, z których w głosowaniu wybraliśmy najlepszą „piątkę”. Nie zmieścili się w niej tacy zawodnicy jak chociażby Patryk Małecki, który w trudnych chwilach potrafił całym sercem wspierać klub na boisku. Wśród nominowanych, którzy nie dostali się do czołówki, znalazło się również dwóch bardzo chimerycznych piłkarzy – Adam Gyursco oraz Grzegorz Bonin. Umówmy się, gdy obaj w swoich drużynach byli w gazie, gra Pogoni i Górnika wyglądała bardzo efektownie. Niestety, w tym sezonie brakowało takiej stabilizacji.
Większy plusik chcieliśmy natomiast postawić przy Gerardzie Badii, który pod wodzą trenera Wdowczyka zaliczył prawdopodobnie najbardziej owocny okres w swojej karierze, jeśli chodzi o indywidualne osiągnięcia. Całą dziesiątkę z kolei zamknął piłkarz Korony Kielce, Nabil Aankour.
5. miejsce: Guilerhme (Legia Warszawa)

Absolutnie jeden z kluczowych piłkarzy mistrza Polski. Szczególnie cenimy w nim cechy ambicjonalne. Brazylijczyk jest przykładem zawodnika, który z pewnością nie kalkuluje na boisku, o czym świadczyć może chociażby 11 żółtych kartek, które otrzymał w całym sezonie za wszystkie rozgrywki. Jego aktywność nie ogranicza się jednak tylko do łapania kolejnych indywidualnych kar. Guilerhme reprezentuje typ zawodnika, którego kibice lubią najbardziej, a mianowicie żywiołowego, potrafiącego w każdej chwili poderwać drużynę.
Ile to już razy widzieliśmy taki oto obrazek – apatyczna Legia nie może znaleźć pomysłu na akcję. Kto w tych momentach próbował „szarpnąć”? Właśnie Guilerhme. Zwłaszcza że jest do tego predysponowany. Posiada doskonałą technikę i zwinność, której mogłoby mu pozazdrościć sporo zawodników naszej ligi.















