Runda jesienna za nami. Co prawda jedna kolejka zostanie dograna wiosną, ale wraz z rozpoczęciem nowego roku wypatrujemy startu dalszej edycji rozgrywek ekstraklasy. Jednak wróćmy jeszcze na chwilę do 2020 roku. Warto wyszukiwać w nim pozytywów. Jednym z nich są młodzieżowcy, przyszłość polskiej piłki, którzy za kilka lat mogą stanowić o sile dorosłej reprezentacji. Czy znajdziemy takich, którzy jesienią wyraźnie wybijali się na tle innych?
W naszej lidze są piłkarze, których nie da się oglądać. Są też tacy, na których nawet z chęcią zerkniemy. Co prawda wiadomo, którzy są w większości, ale i tak trzeba doceniać to, co mamy. Nie zawsze, ale tymi, na których da się patrzeć (oprócz zagranicznych „gwiazd”), są młodzi Polacy. Może dlatego, że gdy prezentują się całkiem nieźle, to widzimy w nich powiew nadziei dla polskiej piłki?
Kto jest młodzieżowcem?
Zacznijmy w ogóle od tego, jakiego zawodnika można uznawać za wspomnianego młodzieżowca. Przepisy PZPN jasno to określają. Od sezonu 2019/20 status zawodnika młodzieżowego w rozgrywkach ekstraklasy oraz Pucharu Polski należał się będzie graczom z obywatelstwem polskim, którzy w roku kalendarzowym, w którym następuje zakończenie sezonu, kończą 22. rok życia oraz młodszym – czytamy.
Wszystko przejrzyste: maksymalnie 22 lata, może być młodszy, Polak (tzn. z polskim obywatelstwem). A to też ciekawa kwestia, ponieważ za młodzieżowca uznaje się również Bena Ledermana z Rakowa Częstochowa. Jest on amerykańskim piłkarzem pochodzenia izraelskiego i polskiego. W świetle prawa on także kwalifikuje się pod wyżej wymienione normy.
Jak bardzo chcielibyśmy, aby o sile rodzimych drużyn stanowili młodzi Polacy, z ewentualnym uzupełnieniem klasowymi obcokrajowcami… Marzenie. W tym kierunku idzie Lech Poznań, widać przynajmniej próby. Dając szansę do ogrywania się żółtodziobom, szybciej będziemy mieć ich więcej i na lepszym poziomie. Bez gry to samo nie przyjdzie. A są przecież kluby, w których Polak grał tylko dlatego, że obowiązuje taki przepis. Niekiedy był w wyjściowej jedenastce jedynym z polskim paszportem – wokół sami zagraniczni. Czy na pewno chcemy, aby szło to w takim kierunku?
Poznański zaciąg
„Kolejorz” nie musi martwić się o wypełnienie tego przepisu. Ma aż nadmiar kandydatów. Młodzi zawodnicy grają nie dlatego, że muszą, tylko prezentują odpowiedni poziom. Bywały mecze, w których na murawie było aż czterech lechitów będących młodzieżowcami. Puchacz, Marchwiński, Kamiński, Skóraś czy Moder. No właśnie, Jakub Moder. W rundzie wiosennej Lech będzie musiał sobie radzić bez niego. O ile nie spowoduje to problemu z obecnością młodzika, o tyle kłopot może być z wypełnieniem luki po nim na boisku. Zastępstwo jest, ale pytanie, czy będzie satysfakcjonujące.












