Najlepsi z najmłodszych, czyli młodzieżowcy rundy jesiennej w ekstraklasie!


To oni najbardziej wyróżniali się spośród ekstraklasowej młodzieży

2 stycznia 2021 Najlepsi z najmłodszych, czyli młodzieżowcy rundy jesiennej w ekstraklasie!

Runda jesienna za nami. Co prawda jedna kolejka zostanie dograna wiosną, ale wraz z rozpoczęciem nowego roku wypatrujemy startu dalszej edycji rozgrywek ekstraklasy. Jednak wróćmy jeszcze na chwilę do 2020 roku. Warto wyszukiwać w nim pozytywów. Jednym z nich są młodzieżowcy, przyszłość polskiej piłki, którzy za kilka lat mogą stanowić o sile dorosłej reprezentacji. Czy znajdziemy takich, którzy jesienią wyraźnie wybijali się na tle innych?


Udostępnij na Udostępnij na

W naszej lidze są piłkarze, których nie da się oglądać. Są też tacy, na których nawet z chęcią zerkniemy. Co prawda wiadomo, którzy są w większości, ale i tak trzeba doceniać to, co mamy. Nie zawsze, ale tymi, na których da się patrzeć (oprócz zagranicznych „gwiazd”), są młodzi Polacy. Może dlatego, że gdy prezentują się całkiem nieźle, to widzimy w nich powiew nadziei dla polskiej piłki?

Kto jest młodzieżowcem?

Zacznijmy w ogóle od tego, jakiego zawodnika można uznawać za wspomnianego młodzieżowca. Przepisy PZPN jasno to określają. Od sezonu 2019/20 status zawodnika młodzieżowego w rozgrywkach ekstraklasy oraz Pucharu Polski należał się będzie graczom z obywatelstwem polskim, którzy w roku kalendarzowym, w którym następuje zakończenie sezonu, kończą 22. rok życia oraz młodszym – czytamy.

Wszystko przejrzyste: maksymalnie 22 lata, może być młodszy, Polak (tzn. z polskim obywatelstwem). A to też ciekawa kwestia, ponieważ za młodzieżowca uznaje się również Bena Ledermana z Rakowa Częstochowa. Jest on amerykańskim piłkarzem pochodzenia izraelskiego i polskiego. W świetle prawa on także kwalifikuje się pod wyżej wymienione normy.

Jak bardzo chcielibyśmy, aby o sile rodzimych drużyn stanowili młodzi Polacy, z ewentualnym uzupełnieniem klasowymi obcokrajowcami… Marzenie. W tym kierunku idzie Lech Poznań, widać przynajmniej próby. Dając szansę do ogrywania się żółtodziobom, szybciej będziemy mieć ich więcej i na lepszym poziomie. Bez gry to samo nie przyjdzie. A są przecież kluby, w których Polak grał tylko dlatego, że obowiązuje taki przepis. Niekiedy był w wyjściowej jedenastce jedynym z polskim paszportem – wokół sami zagraniczni. Czy na pewno chcemy, aby szło to w takim kierunku?

Poznański zaciąg

„Kolejorz” nie musi martwić się o wypełnienie tego przepisu. Ma aż nadmiar kandydatów. Młodzi zawodnicy grają nie dlatego, że muszą, tylko prezentują odpowiedni poziom. Bywały mecze, w których na murawie było aż czterech lechitów będących młodzieżowcami. Puchacz, Marchwiński, Kamiński, Skóraś czy Moder. No właśnie, Jakub Moder. W rundzie wiosennej Lech będzie musiał sobie radzić bez niego. O ile nie spowoduje to problemu z obecnością młodzika, o tyle kłopot może być z wypełnieniem luki po nim na boisku. Zastępstwo jest, ale pytanie, czy będzie satysfakcjonujące.

Gdy mówimy o wyróżniających się jesienią młodzieżowcach, to nie wypada nie zacząć od „Modzia”. Od rezerwowego, przez pierwszy skład, Ligę Europy z Lechem, debiut i gol w kadrze po transfer do Anglii. Zdecydowanie to jest jego czas. Ostatnio trochę przygasł, ale po prostu wydaje się to spowodowane przemęczeniem, gdyż był bardzo eksploatowany. Występował w kadrze, w ekstraklasie grał praktycznie wszystko, a jak wiadomo, Lech walczył też na innych frontach.

Będąc przy Lechu Poznań, należy wspomnieć o koledze Modera, także młodzieżowcu, który grał dużo (lepiej bądź gorzej, ale grał), czyli Tymoteuszu Puchaczu. Na razie zostaje w Poznaniu i wiosną dalej może szaleć na lewej flance lechitów. Biegającemu po przeciwnej stronie boiska skrzydłowemu, czyli Michałowi Skórasiowi, przeszkodziła kontuzja. Nabawił się jej w spotkaniu Ligi Europy. Nie grał w końcówce sezonu, ale wiosną powinien być gotowy i wystartować ze zdwojoną siłą. Do dorosłej kadry puka z kolei Jakub Kamiński, który mimo 18 lat na karku wyróżnia się dużym spokojem i rozsądkiem.

Progres defensorów

Czy znajdzie się osoba, która wierzyła przy przyjściu do Rakowa Kamila Piątkowskiego, że za rok będzie on podstawowym zawodnikiem częstochowian, filarem młodzieżowej kadry i obiektem zainteresowań zagranicznych drużyn? Może być trudno. Marek Papszun zrobił z niego nie tylko czołowego młodzieżowca w lidze, ale też jednego z bardziej solidnych w ogóle wśród obrońców. Pytania o niego z włoskiego Udinese mówią same za siebie. Prędzej czy później jednak opuści ekstraklasę, bo dalej tak się rozwijając, wzbudzi zaciekawienie innych prestiżowych drużyn.

Kolejnym objawieniem wśród obrońców stał się Kacper Chodyna z Zagłębia Lubin. Przeskok z drugiej drużyny „Miedziowych” wyszedł mu na dobre. Jesienią rozegrał zdecydowaną większość spotkań i zabezpieczał prawą stronę bloku defensywnego klubu z Lubina. Śmiało można go uznawać za jedno z odkryć ekstraklasy. Niestety, jego zapędy zostały wyhamowane przez los. Nieszczęśliwie na początku grudnia doznał kontuzji. Złamał kość śródstopia i czeka go dłuższy rozbrat z piłką.

Dobre występy innego defensora, czyli Michała Karbownika, zaowocowały nawet transferem. Choć ciągle trwają dyskusje nad jego nominalną pozycją na placu gry, to jednak jest on głównie uznawany za lewego obrońcę. Jemu druga połowa 2020 roku przyniosła debiut i asystę w dorosłej reprezentacji kraju, czyli na pewno spełnienie marzeń. A reszta jeszcze przed nim.

Niespodziewani liderzy?

Po przeprowadzce do Wrocławia z Warszawy wyraźnie odżył Mateusz Praszelik. Wiele razy otwierał kolegom drogę do bramki. Pokazał to, na co w Legii albo nie miał wystarczająco czasu, albo jeszcze wtedy możliwości. Ma przy swoim boku choćby Waldemara Sobotę czy Bartłomieja Pawłowskiego i nazywanie go liderem wrocławian może być na wyrost, jednak jego dyspozycja jest warta podkreślenia.

Przybyły latem 2020 roku do Krakowa Karol Niemczycki szybko stał się pewnym punktem Cracovii. We wszystkich 14 spotkaniach strzegł bramki „Pasów”. Oczywiście, jak wiadomo po tytule tego artykułu, jest młodzieżowcem. Czy świadczy to o jego dobrej formie, czy raczej o tym, że Michał Probierz nie ma lepszego do wystawienia w polu? Skoro Niemczycki nawet nieźle broni, to niech już gra. Przynajmniej przed meczami trener nie miał bólu głowy o wypełnienie tego przepisu, bo kandydata wymieniał już jako pierwszego. Czy wiosną wypłynie na jeszcze szersze wody? Ma to, co potrzebne, czyli regularną grę. Wszystko dalej zależy od niego.

***

Wymienieni zawodnicy to tylko przykłady. Na pewno znalazłby się ktoś, kogo można śmiało dołączyć do tego grona. Czy to dużo? Zawsze mogłoby być ich więcej. Nie bójmy się inwestować w swoich młodych Polaków. Przecież stokroć lepiej jest ogrywać młodzieżowca, a nie popularnego w naszej lidze starego Słowaka. Z młodego będziemy mieć pożytek, ale najpierw musimy dać mu szansę. Oczywiście, nie każdy będzie drugim Moderem czy Bednarkiem, ale trzeba próbować. Inaczej się o tym nie przekonamy.

Komentarze
borsuk (gość) - 10 miesięcy temu

Tylko czekać aż Piątkowski wyfrunie z Rakowa

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze