Co roku polscy kibice mają nadzieję, że mistrz Polski awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów. W ostatnich latach nasze rodzime drużyny w eliminacjach do tych rozgrywek zawodziły. Czy zła karta się odwróci i zespół „Białej Gwiazdy” zdoła awansować do Champions Legaue? O szansach, transferach i przygotowaniach Wisły Kraków przed zbliżającymi się meczami eliminacyjnymi w ramach cyklu „Na trybunie” dyskutują: Tomasz Bejnarowicz, Artur Kocurek, Łukasz Koszewski oraz Bartłomiej Tchorek.
T.B.: Wisła Kraków, dzięki zdobyciu mistrzostwa Polski, będzie mieć kolejną okazję na awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. W ostatnich latach „Biała Gwiazda” nie była w stanie znaleźć się w tych prestiżowych rozgrywkach. Co było powodem słabych startów tej drużyny?
Ł.K.: Za główne przyczyny na pewno należy uznać brak szczęścia, złą politykę kadrową i swego rodzaju wypalenie. Kiedy Wisła przystępowała do rywalizacji naprawdę silnym zespołem, trafiała na Real Madryt lub Barcelonę. Kiedy trafiał się słabszy przeciwnik, przed konfrontacją z nim następowało zbytnie rozbrojenie. Najbardziej szkoda dwumeczu z Panathinaikosem Ateny, kiedy zabrakło postawienia kropki nad „i”, a Radosław Sobolewski z bohatera stał się głównym winowajcą i sprawcą porażki.
B.T.: Zgadzam się, że polityka kadrowa włodarzy klubu nie była odpowiednia. Wystarczy wspomnieć mecz z Anderlechtem w sezonie 2003/04 kiedy to Mistrz Polski przystępował do tego spotkania w bardzo uszczuplonym składzie przez rozsprzedanie zespołu. Nie zgodzę się jednak z wypowiedzią dotyczącą meczu z Panathinaikosem. Wiele do życzenia pozostawiała postawa sędziego, który nie uznał prawidłowo zdobytej bramki Marka Penksy czy też nie odgwizdał ewidentnego faulu na Marcinie Baszczyńskim.
A.K.: Może tutaj nie chodzi konkretnie o politykę kadrową, ale o jakość i siłę każdej polskiej drużyny. Obecnie żaden polski zespół nie ma dostatecznie silnej kadry, aby dostać się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Prócz tego „Białej Gwieździe” zawsze brakuje szczęścia w losowaniach, fazę drugą przechodzi bez większych kłopotów, ale w trzeciej zawsze trafia na rywala z wyższej półki. Warto tutaj wymienić piłkarskie potęgi takie jak Real Madryt w sezonie 2004/2005 czy FC Barcelonę w minionym już 2008/2009. Jednak prawdziwego pecha Wisła miała, przegrywając w dogrywce z Panathinaikosem. Tak niewiele dzieliło wtedy polską drużynę od upragnionej fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Ł.K.: Jeżeli chodzi o konfrontacje z wielkimi drużynami, to tu ubolewam nad rozstrzygnięciami w 2001 roku, kiedy polski klub po raz pierwszy w XXI wieku trafił na wielką Barceloną. Spotkanie w Krakowie pokazało, że drużyna Carlesa Rexacha była do ogrania. Zabrakło sił, zabrakło szczęścia, zabrakło odwagi i Liga Mistrzów ponownie się oddaliła.
T.B.: Jak oceniacie politykę transferową Wisły Kraków przed zbliżającym się sezonem? Do zespołu dołączyli jedynie Andraż Kirm, Mariusz Jop oraz Łukasz Garguła, a kibice „Białej Gwiazdy” liczyli na spektakularne wzmocnienia…










