Kiedy tylko jakiś piłkarz znajduje się w lepszej formie, pojawiają się głosy, żeby został powołany do swojej reprezentacji. Takim zawodnikom raczej udaje się na dobre zadomowić w kadrze i przez jakiś czas być jednym z jej jaśniejszych punktów. Zdarzają się również i gracze, którzy w klubie spisują się świetnie, ale w kadrze pojawiają się sporadycznie, jeżeli w ogóle reprezentują barwy swoich krajów. O graczach spisujących się dobrze jedynie w drużynach klubowych w kolejnym artykule z cyklu „Na trybunie” dyskutują: Tomasz Bejnarowicz, Łukasz Koszewski, Piotr Matuszak i Dominik Wronka.
Ł.K.: Thierry Henry, Frank Lampard, Miroslav Klose – ci piłkarze nie tylko odnieśli wiele sukcesów klubowych, ale sporo osiągnęli także z kadrami narodowymi, których są liderami. Czy możecie podać przykłady zawodników, którzy notowali spore osiągnięcia w piłce klubowej, ale w reprezentacji nie zaistnieli?

T.B.: Piłkarzem, który spisywał się znakomicie w klubowych barwach, a nie był wiodącą postacią w reprezentacji, był oczywiście Krzysztof Warzycha. „Gucio” to legenda zarówno Panathinaikosu, jak i Ruchu Chorzów. O tym zawodniku w Grecji słyszeli wszyscy i zawsze podkreśla się wielką klasę Polaka. Niestety ten zawodnik, mimo 50 występów w reprezentacji, nie był pierwszoplanową postacią w kadrze. Dla Panathinaikosu Warzycha strzelił ponad 250 bramek, a niestety w reprezentacji tylko dziewięć.
P.M.: Niestety w polskiej piłce możemy takich przykładów wymienić co najmniej kilka. Popatrzmy chociażby na ostatnie lata – Paweł Brożek, gwiazda polskiej ligi, bramkostrzelny napastnik Mistrza Polski, a w reprezentacji nie dość, że nie spisywał się najlepiej, to praktycznie wypadł z jej składu. Kolejnymi przykładami, jakie można przytoczyć, są Grzegorz Rasiak, Kamil Kosowski czy Bartosz Bosacki.
D.W.: Chciałem zgodzić się Tomkiem. Krzysztof Warzycha bez wątpienia błyszczał na greckich boiskach. Strzelał na zawołanie i był podporą dla Panathinaikosu, nie zapominając o jego epizodzie w chorzowskim Ruchu, gdzie również wyrobił sobie świetną opinie. W kadrze jednak zawodził i nic dziwnego, że po pewnym czasie przestał otrzymywać powołania do reprezentacji. Chciałem tu także wspomnieć o Francuzie – Ludovicu Giulym, który, mimo świetnych występów w Monaco i Barcelonie, nie zyskał zaufania selekcjonerów i zaledwie 17 razy ubrał się w narodową koszulkę.
T.B.: Ja wrócę do wypowiedzi Piotrka i do sprawy Pawła Brożka. Napastnik Wisły Kraków nie mógł się sprawdzić w reprezentacji, bo po prostu mu nie zaufano. Taki strzelec musi czuć, że jest kimś ważnym w zespole. W końcu Leo Beenhaker postawił na Brożka, a ten odpłacił mu się fantastyczną bramką w eliminacyjnym meczu z reprezentacją Czech.










