Motor Lublin zdołał odrobić dwubramkową stratę i zremisował z Zagłębiem Lubin 2:2. Gospodarze długo nie potrafili zagrozić rywalom, ale świetne zmiany i trafienie Mbaye’a Ndiaye w końcówce pozwoliły im uratować punkt. Miedziowi mogą natomiast żałować, że zbyt wcześnie skupili się na obronie wyniku.
Motor Lublin i Zagłębie Lubin z drobnymi zmianami
Motor Lublin po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław nie zmienił wiele w swojej jedenastce. Jedyna roszada dotyczy środka obrony. Do pierwszego składu wraca Bartosz Bereszyński, który wywalczył sobie miejsce kosztem Bartosa Marka. Poza tą zmianą Motor nie przeprowadził już żadnych roszad w kadrze na to spotkanie. Nie można się jednak temu dziwić. Po długim oczekiwaniu zespół z Lublina w końcu złapał formę i w ostatnich trzech spotkaniach zdobył siedem punktów. Trener Motoru postawił więc na sprawdzony wariant, który ostatnio zaczął przynosić efekty.
Zagłębie Lubin również nie dokonało wielkiej rewolucji w składzie, choć zmian było nieco więcej. Leszek Ojrzyński zdecydował się na dwie poprawki w porównaniu z meczem z Jagiellonią Białystok. Od pierwszej minuty w zespole Miedziowych zobaczyliśmy Davida Colinę, który wygrał rywalizację z Mateuszem Grzybkiem. Zmiana nastąpiła również na pozycji napastnika. W miejsce Filipa Szymczaka pojawił się Mateusz Dziewiatowski. Klub z Lubina ma spore problemy na tej pozycji, a były zawodnik Lecha Poznań nie daje drużynie wystarczająco dużo jakości. Decyzja trenera Ojrzyńskiego wydaje się więc zrozumiała. Szuka on rozwiązań, które mają pomóc zespołowi.
Oba zespoły wygrały w poprzedniej kolejce bardzo ważne spotkania. Motor poprawił swoją sytuację w tabeli i z większym spokojem może obserwować wyniki rywali. Zagłębie natomiast po zwycięstwie z Jagą mogło nieco uspokoiło swoich kibiców. Po dwóch wcześniejszych porażkach pojawiały się bowiem wątpliwości dotyczące pracy trenera.
Motor Lublin i Zagłębie Lubin nie porwały kibiców, ale padła bramka
Motor Lublin jak i Zagłębie Lubin przez większą część pierwszej połowy nie stworzyły sobie zbyt wielu sytuacji. Początek spotkania upłynął przede wszystkim pod znakiem walki w środku pola. Pierwsza poważniejsza okazja pojawiła się w 14. minucie, kiedy Miedziowi przeprowadzili szybką akcję i stworzyli dobrą sytuację Sebastianowi Kerkowi. Niemiecki pomocnik uderzył jednak niecelnie, przez co Zagłębie nie wykorzystało obiecującej akcji. Motor natomiast rozkręcał się bardzo powoli, ale również zdołał stworzyć sobie szansę na zdobycie gola. W 20. minucie Filip Luberecki posłał bardzo dobre dośrodkowanie w pole karne. Obrońca Zagłębia próbował wybić piłkę, ale ta trafiła wprost pod nogi Mbaye’a Ndiaye’a. Senegalczyk uderzył jednak bardzo niecelnie.
Na kolejną ciekawszą sytuację trzeba było czekać do 32. minuty. Wówczas sędzia podyktował rzut karny dla Zagłębia, ale po interwencji VAR-u Mateusz Jenda zmienił swoją pierwotną decyzję. Wydawało się, że bezbramkowy remis utrzyma się do końca pierwszej połowy, jednak ostatecznie Miedziowi zdołali otworzyć wynik spotkania. Po dośrodkowaniu Marcela Reguły z lewej strony boiska piłka ponownie trafiła pod nogi Sebastiana Kerka. Niemiec nie uderzył jej czysto, ale mimo to mógł cieszyć się z gola. Futbolówka otarła się bowiem o Tina Plavoticia, czym zmyliła bramkarza Motoru. Po niezbyt emocjonującej pierwszej połowie Zagłębie objęło prowadzenie i z takim wynikiem oba zespoły zeszły do szatni. W pierwszej połowie żółtymi kartkami zostali ukarani David Colina i El Hadji Fallou Bourhane.
Mimo braku fajerwerków w grze obu drużyn znaleźli się zawodnicy, którzy zasłużyli na wyróżnienie. W Zagłębiu przede wszystkim warto docenić Marcela Regułę, który był bardzo aktywny i często brał udział w akcjach ofensywnych. Na plus można również zaliczyć występ Mateusza Dziewiatowskiego, który zanotował dwa dobre zagrania. Motor natomiast zaprezentował się przeciętnie i poza przebłyskami fantazji Mbaye’a Ndiaye’a trudno wskazać zawodników, którzy zasłużyli na większe słowa uznania.
Rezerwowi zmieniają oblicze meczu.
Druga połowa rozpoczęła się od zmiany w drużynie Leszka Ojrzyńskiego. W miejsce Davida Coliny wszedł Damian Michalski, który już po dwóch minutach dał konkret swojej drużynie. W 48. minucie Miedziowi wywalczyli rzut wolny na środku boiska, który z pozoru nie wydawał się zbyt groźny. Sebastian Kerk posłał piłkę w kierunku prawej strony boiska, a Damian Michalski zgrał ją na przedpole, gdzie fenomenalnym strzałem popisał się Marcel Reguła, podwyższając prowadzenie Zagłębia. Gol na 0:2 jeszcze bardziej pogłębił problemy Motoru, co doskonale dostrzegał trener gospodarzy. W 56. minucie zdecydował się więc na przeprowadzenie zmian. Na boisku zameldowali się Mateusz Łęgowski i Fabio Ronaldo, zastępując kolejno Bourhane i Makanę Aiko. Gospodarze mimo niekorzystnego wyniku starali się zagrozić rywalom. W 62. minucie Rony Lopes oddał bardzo groźny strzał, z którym Zlatan Alomerović miał spore problemy.
Przewaga Motoru z minuty na minutę zdawała się zwiększać. Swoje szanse mieli kolejno Lukoszek oraz ponownie Rony Lopes, którzy oddali niezłe strzały z dystansu. W 71. minucie w zespole gospodarzy doszło do kolejnych zmian. Na boisku zameldowali się Talli oraz Thomas Santos, który odegrał ważną rolę przy bramce Motoru. Duńczyk zgrał głową piłkę w centralną część pola karnego i po błędzie Michała Nalepy do siatki trafił Mateusz Łęgowski. Mimo straty gola Zagłębie mogło odpowiedzieć już chwilę później. Po strzale głową Nalepy piłka przeleciała jednak nad poprzeczką.
Kolejne minuty upływały już pod dyktando Motoru. Zespół Mariusza Misiury przez dłuższy czas utrzymywał się na połowie rywali i szukał okazji do wyrównania. Determinacja gospodarzy przyniosła efekt w 86. minucie spotkania. Rony Lopes świetnie dośrodkował z rzutu rożnego, znajdując w polu karnym Mbaye’a Ndiaye’a. Senegalczyk potrzebował dwóch prób, aby ostatecznie pokonać Zlatana Alomerovicia i doprowadzić do remisu. Motor nie zamierzał na tym poprzestawać i nadal szukał swoich szans pod bramką Miedziowych. Zagłębie zdołało jednak przetrwać trudny moment i ostatecznie wywiozło z Lublina jeden punkt. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2.
Motor Lublin i Zagłębie Lubin mogły zrobić więcej
Zarówno Motor Lublin, jak i Zagłębie Lubin z pewnością nie mogą być w pełni zadowoleni z tego meczu. Gospodarze znaleźli się w bardzo trudnym położeniu po stracie drugiej bramki i wydawało się, że mogą już nie zdołać się podnieść. Ostatecznie świetne zmiany trenera, a także zbyt zachowawcza gra gości sprawiły, że Motor może dopisać sobie punkt. Nie zmienia to jednak faktu, że było to kolejne spotkanie, w którym Lublinianie zagrali dwie zupełnie różne połowy. Bohaterem Motoru był oczywiście Mbaye Ndiaye, ale warto docenić również zawodników wchodzących z ławki oraz Rony’ego Lopesa, który prezentuje się coraz lepiej.
Jeszcze bardziej niezadowolony może być natomiast Leszek Ojrzyński. Do 70. minuty jego zespół wyglądał bardzo dobrze, a mimo to wraca do domu z zaledwie jednym punktem. Zagłębie zbyt wcześnie skupiło się na obronie wyniku, co pozwoliło Motorowi uwierzyć, że może jeszcze coś ugrać. Gra Miedziowych przez większość spotkania mogła się podobać. Sęk w tym, że zawodnikom Zagłębia zabrakło koncentracji, przez co muszą zadowolić się remisem.
Zobacz także:
PZPN traci kolejnego sponsora. Orlen nie przedłuży umowy











