„History is made. Manchester United are the champions of Europe” – te słowa z 1999 roku wypowiedziane przez angielskiego komentatora z pewnością wciąż pobrzmiewają w uszach kibiców klubu z Old Trafford. Były one oczywiście wypowiedziane po słynnym finale Ligi Mistrzów przeciwko Bayernowi Monachium. Decydującego gola strzelił Ole Gunnar Solskjaer. Norweski napastnik uratował skórę zespołowi, który był w sporych opałach. Teraz także to robi, ale już jako menedżer.
Ole Gunnar Solskjaer zna doskonale ławkę rezerwowych, czyli miejsce, na którym obecnie zasiada jako menedżer „Czerwonych Diabłów”. Będąc piłkarzem, w Manchesterze United często się na niej znajdował, chociaż ilekroć się z niej podnosił, to niemalże za każdym razem wykorzystywał swoją szansę. Nie bez powodu dorobił się przydomku „Morderca o twarzy dziecka”. Był niezwykle skuteczny i niejednokrotnie potrafił odmienić losy meczu, wchodząc z ławki rezerwowych. Był asem wyciąganym z rękawa przez sir Aleksa Fergusona. Jego największym wyczynem było strzelenie w lutym 1999 roku czterech bramek w ciągu 12 minut w meczu przeciwko Nottingham Forest (8:1). A poza tym rzeczywiście miał (i w sumie wciąż ma) twarz dziecka.
Pokorny zawodnik
Mimo że nie zawodził, to jednak na dłuższą metę nie był w stanie wywalczyć miejsca w pierwszym składzie. Sir Alex Ferguson przyznał po latach, że Solskjaer był prawdopodobnie najbardziej niesprawiedliwie traktowanym piłkarzem w historii Manchesteru United. Być może Fergusonowi łatwiej było posadzić na ławce piłkarza, który nie dopominał się o swoje i nie miał w zwyczaju sprzeciwiać się decyzji menedżera. Wciąż z pokorą robił swoje. Co więcej, kiedy po kilku latach spędzonych w Manchesterze Solskjaera chciał kupić Tottenham, który gwarantował Norwegowi więcej okazji do gry, klub był skłonny go sprzedać. Jednakże Solskjaer poszedł do Fergusona i powiedział, że nie chce odchodzić. Takim przywiązaniem do barw zyskał wieczną sympatię kibiców Manchesteru United.
– Ole Gunnar Solskjaer to postać nietuzinkowa. Serca kibiców Manchesteru United zdobył już w 1999 roku, gdy w doliczonym czasie finałowego spotkania Ligi Mistrzów odprawił z kwitkiem Bayern Monachium. Jego drugi epizod na Old Trafford to trochę jak taki miłosny rollercoaster zakończony happy endem. Rozstajecie się, bo przychodzi na to czas, ale później, gdy wracasz po raz kolejny, to czujesz, że to miejsce zawsze miało swój dom w twoim sercu. Tak właśnie wygląda relacja na linii Solskjaer – Manchester United. Norweg niezależnie od tego, czy w maju zakończy swoją przygodę, czy nie, zapisze się na kartach historii klubu z Old Trafford – powiedział Maciej Ławrynowicz – redaktor portalu manutd.pl.
Nagła przemiana zespołu
Solskjaer ma perfekcyjny start w roli menedżera Manchesteru United. Pięć meczów, pięć zwycięstw. Rywale nie byli najsilniejsi, ale sposób, w jaki „Czerwone Diabły” odprawiły z kwitkiem swoich przeciwników, jest imponujący. Klub z Old Trafford w końcu gra efektowną i ładną dla oka piłkę. Tak grający Manchester United w kilku meczach z rzędu widzieliśmy ostatnio za kadencji sir Aleksa Fergusona. Jose Mourinho przekonywał, że kadra zespołu nie jest zbyt silna. „Czerwone Diabły” za kadencji Portugalczyka grały nudną, defensywną piłkę. Charakterystyczną w ostatnich latach dla Jose Mourinho.











