Trzeci poziom rozgrywkowy kontynentalnych pucharów w UEFA przyjął się względnie dobrze. Większa liczba zespołów w fazie grupowej lub ligowej europejskich turniejów sprawiła, że piłkarskie emocje wdarły się nawet do mniej piłkarskich krajów. Parafrazując znany frazeologizm: swoje chwalicie, cudzego nie znacie. W Azji zadebiutowało AFC Challenge League, a intensywność fazy grupowej sprawiła, że jest o czym opowiadać. Zapraszamy na podsumowanie pierwszej części nowych rozgrywek!
Turkmeński superklub zweryfikowany
Cały piłkarski świat (no dobra, prawie cały) skierował swój wzrok ku hegemonowi z Azji Centralnej – Arkadagowi FK. Klub z Turkmenistanu przed rozpoczęciem AFC Challenge League wygrał wszystkie swoje mecze o stawkę w historii! Drużyna została założona w kwietniu 2023 roku jako twór będący chlubą byłego prezydenta kraju. Z miejsca zebrała ona wszystkich najlepszych zawodników z całej ligi i zdominowała rozgrywki. W krajowej lidze wygrała 50 meczów, a w pucharze 9.
Mistrzostwo dało Arkadagowi możliwość gry w AFC Champions League 2 – poziomie wyżej niż aktualny. Jednak takiej możliwości nie dała licencja, która pozwoliła jedynie na rywalizację w AFC Challenge League. Czy był to celowy ruch władz? Można spotkać się z takimi głosami.
Turkmeński superklub rywalizację w fazie grupowej rozpoczął bardzo miernie. Co prawda wygrał 2:1 z malediwską Maziyą, jednak była ona outsiderem grupy, a nie da się ukryć, że zespół z Azji Centralnej bardzo mocno się męczył. Można było zatem zakładać, że piękna seria zostanie przerwana w następnym spotkaniu – z kirgiską Abdysz-Atą Kant, która zaczęła rozgrywki nieporównywalnie lepiej. Nic bardziej mylnego.
Arkadag wzniósł się na wyższy poziom i pokonał półfinalistę poprzedniego Pucharu AFC 2:0. W ostatnim meczu czekało walczące o życie kuwejckie Al-Arabi. I tutaj w końcu stało się. Arkadag przegrał 2:3 z gospodarzem grupy, ale… niesamowicie się z tego cieszył! Bramka na 2:3 w 97. minucie z rzutu karnego sprawiła, że zespół z Turkmenistanu zagwarantował sobie awans do następnej rundy.
Gdyby ta bramka nie padła, Arkadag zająłby 2. miejsce w grupie i rywalizowałby z Nejmeh w tabeli 2. miejsc. Drużyny miałyby tyle samo punktów, taki sam bilans bramkowy i taką samą liczbę kartek otrzymanych przez zawodników grających w polu! Wybitny przypadek statystyczny.











