Po wybitnym pierwszym sezonie w Liverpoolu Mohamed Salah stał się absolutną gwiazdą „The Reds”. W kolejnym tak dobrze jednak nie było. Egipcjanin zaczął razić nieskutecznością, co tylko uwidoczniło boiskowy egoizm snajpera Liverpoolu. W partnerach Mohameda Salaha z ataku rosła frustracja, która spowodowała wybuch Sadio Mane w ostatnim meczu ligowym. Czy boiskowy egoizm Egipcjanina przeszkodzi Liverpoolowi w walce o tytuł?Każda czołowa piłkarska liga Europy ma swoje gwiazdy. Zawodników, którzy są twarzami rozgrywek, swego rodzaju znakami rozpoznawczymi. Mało kto po dołączeniu Mohameda Salaha do Liverpoolu mógł przewidzieć, że Egipcjanin stanie się jednym z nich. Gwiazdą Premier League, której angielska ekstraklasa potrzebowała. Po fantastycznej debiutanckiej kampanii w barwach Liverpoolu niektórzy eksperci zaczęli nawet stawiać Mohameda Salaha na równi z Cristiano Ronaldo oraz Leo Messim. Czemu nie? Egipcjanin zachwycał motoryką i przede wszystkim skutecznością, bijąc kolejne rekordy. Co kopnął, to wpadało. Tytuł króla strzelców Premier League był tylko potwierdzeniem niesamowitego sezonu w wykonaniu zawodnika.
Niezwykła skuteczność Mohameda Salaha sprawiła, że Egipcjanin szybko stał się także największą gwiazdą Liverpoolu, spychając w cień graczy, którzy pracowali na sukces byłego zawodnika AS Roma – Roberto Firmino i Sadio Mane. Reprezentant „El Fara’ena” zbierał kolejne zaszczyty, a mało kto dostrzegał, że gra zespołu z Anfield Road była ułożona pod Mohameda Salaha. Dopóki Egipcjanin strzelał kolejne bramki, układ wymyślony przez Jürgena Kloppa działał idealnie. Problem w tym, że w kolejnej kampanii snajper Liverpoolu już tak skuteczny nie był.
Salah w cieniu Mane
Mijanie rywali sprawiało coraz większy problem Mohamedowi Salahowi. Egipcjanin często zawodził także pod bramką rywali. W przeciwieństwie do poprzedniej kampanii masowo nie wykorzystywał dogodnych sytuacji. Zamiast euforii kibiców był tylko jęk zawodu na trybunach. Mimo zdecydowanego dołka formy w lutym i marcu Jürgen Klopp nie zamierzał szukać nowego rozwiązania. Niemiecki menedżer uparcie stawiał na swoją gwiazdę, jakby nie widząc, że wyniki Liverpoolu ratuje jedynie wysoka dyspozycja Sadio Mane. Mohamed Salah rozczarowywał, jednak otrzymał abonament na grę. Jürgen Klopp nierozerwalnie przywiązał się do swojej gwiazdy.
https://twitter.com/Afc_Bournemuff/status/1167885693642661888
Kolejne spotkania bez bramki spowodowały, że Mohamed Salah skupiał się głównie na przełamaniu impasu. Strzelał z arcytrudnych pozycji, zamiast szukać partnerów z ataku. Dryblował, zamiast oddać piłkę lepiej ustawionemu koledze. Tak jakby kolejne bramki Sadio Mane i możliwość utraty statusu gwiazdy stanowiły spory problem dla Mohameda Salaha.
W bieżącym sezonie sytuacja nie uległa zmianie. Gdy Sadio Mane zdobędzie bramkę, to Mohamed Salah za wszelką cenę także chce wpisać się na listę strzelców. Skupia się tylko na swoim indywidualnym celu i nie widzi lepiej ustawionych partnerów z zespołu (jak na fotografiach powyżej). Czara goryczy przelała się w ostatnim ligowym spotkaniu przeciwko Burnley. Mohamed Salah był blisko zdobycia bramki, lecz bez powodzenia. W dążeniu do strzelenia gola dwukrotnie nie obsłużył podaniem kolegów z zespołu znajdujących się na dogodnych pozycjach. To spowodowało, że schodzący z murawy pięć minut przed końcem meczu Sadio Mane zamanifestował swoje niezadowolenie.











